Tragedia w koszalińskim escape roomie.

Od kilku dni w mediach wrze! Po raz kolejny informacje są sprzeczne, co doprowadza do przedwczesnych wniosków i osądów wydawanych przez społeczeństwo. Niestety po raz kolejny w całym sporze brakuje głosu rozsądku!

Wybuch w koszalińskim Escape Room. Zazwyczaj nie zabieram głosu w takich dyskusjach, (może powinnam) jednak tym razem będzie inaczej. Nie mogę przejść obojętnie obok tych wydarzeń, ponieważ zarówno Koszalin, jak i pokoje zagadek są mi bliskie.

Chyba nigdy nie wspominałam o tym, że uciekanie z „zamkniętych” pomieszczeń,wcielanie się w bohaterkę nierealnej dla mnie historii to jedna z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. Jest to rozrywka wymagająca wysiłku intelektualnego, pracy zespołowej, zapewniając adużą dozę pozytywnych wrażeń i dobrej zabawy. Moim zdaniem jest to świetna alternatywa dla spędzania czasu w zadymionych klubach i sączenia kolejnych drinków lub bezproduktywnego siedzenia przed komputerem i czytania 25 newsa o tym, której aktorce wypadł biust z sukienki podczas gali.

Zanim jednak przejdziemy do samej dyskusji, w kilku słowach przedstawię czym jest Escape Room. Jak nazwa sama wskazuje to pokój lub nawet kilka połączonych ze sobą sal, w których zostajemy „zamknięci”.Głównym zadaniem jest odnalezienie wszystkich przedmiotów i kluczy, które pozwolą na wydostanie się z pomieszczenia, a co za tym idzie zakończyć rozgrywkę sukcesem.
Zadania mogą być różne, np.: odnalezienie kartki z kodem do kłódki, wyłowienie kluczyka z akwarium, albo rozwiązanie jakiegoś działania matematycznego. Oczywiście każdy pokój ma swoją fabułę –historię, w którą jesteśmy wprowadzani przed rozpoczęciem rozgrywki. W ten oto sposób możemy stać się podróżnikami w czasie, kowbojami poszukującymi braci Daltonów, magikami, lub pacjentami szpitala psychiatrycznego.
Osobiście odwiedziłam ponad 20 Escape Roomów, jedne miały lepszą fabułę i ciekawsze zagadki, inne były gorsze, ale nie o ocenę w tym momencie chodzi.Chcę jednoznacznie podkreślić, że odwiedzając różne Escape Roomy, wcielając się w różne postacie, wykonując różne zadania, nigdy nie czułam się zagrożona. Nad przebiegiem rozgrywki zawsze czuwał „mistrz gry”, czyli pracownik firmy, którego zadaniem jest przygotowanie pokoju, wprowadzenie graczy w fabułę, a w razie potrzeby udzielanie podpowiedzi.

Dlaczego o tym mówię? Bo ostatnio cały kraj poruszyła tragedia w koszalińskim Escape Roomie. Według ustaleń (choć informacje medialne są sprzeczne) pięć nastolatek zaczadziło się, gdy w pomieszczeniu obok pokoju, wybuchł niespodziewanie pożar. Ogromna tragedia,zginęły młode osoby świętujące w ten sposób urodziny koleżanki. Pracownik pokoju usiłując je ratować, został ciężko poparzony, a kompletnemu zniszczeniu uległ cały lokal. Niestety oprócz zrozumiałych w takiej sytuacji wyrazów współczucia dla rodzin i znajomych ofiar, przez internet przelewa się ostatnio niebywała wręcz fala nienawiści w kierunku właściciela firmy, a rządowemu „polowaniu na czarownice“ poddaje się wszystkie escape room’y w Polsce.

Nie znając przyczyn przebiegu pożaru, przebiegu akcji ratunkowej, nie wiedząc jak zachowały się same poszkodowane, jak zadziałały i czy były systemy awaryjne, nie mając żadnych pewnych informacji, wiele osób zaczęło atakować właścicieli i obsługę. Niektórzy internetowi specjaliści poszli nawet dalej! Zewsząd pojawiły się głosy:„Pozamykać takie atrakcje!”

To wszystko spowodowało,że postanowiłam zabrać głos w tej dyskusji. Otóż, aby formułować jakiekolwiek oskarżenia trzeba poczekać na oficjalne raporty z dochodzenia po tej tragedii oraz dopuścić to,że był to po prostu nieszczęśliwy wypadek. Co będzie, jeśli się okaże, że drzwi nie były zamknięte lub był tam tzw. „panic button“ przerywający grę na życzenie graczy? Co będzie, jeśli butla z gazem – która rzekomo była powodem tragedii – miała aktualny przegląd i inne certyfikaty,ale niespodziewanie zawiodła? Ilu ludzi zostaje poszkodowanych w wyniku awarii piecyków gazowych w swoich domach, chociaż były one terminowo serwisowane i kontrolowane? Przecież to się zdarza,wieczorem parkujesz sprawny samochód pod domem, a następnego dnia rano już nie chce odpalić.

Być może(zaznaczam, tryb przypuszczający) akurat tam doszło do wybitnych zaniedbań ze strony właściciela. Być może ogrzewanie było zużyte i wadliwe, być może właściciel o tym wiedział, ale postanowił „dorobić“ najniższym kosztem, być może oszczędził na instalacji czujników. Być może… bo nigdy nie wiesz, czy twój taksówkarz nie zaoszczędził na wymianie hamulców,nie wiesz, czy kierowca autobusu nie jest pod wpływem alkoholu, nie zakładasz, że salon kosmetyczny nie sterylizuje narzędzi i może Cię zarazić jakimś paskudztwem lub że koncert został zorganizowany wbrew przepisom przeciwpożarowym.

Ludzie,media, rząd i służby zafiksowały się jednak na jednym aspekcie –escape room, czyli zamykanie i celowe sprowadzanie niebezpieczeństwa na uczestników. Przepraszam, ale równie dobrze mógłby wybuchnąć pożar w klubie podczas koncertu, co miało już miejsce. I pomimo systemów, dróg ewakuacji itp. panika uczestników powodowała śmierć ludzi od ścisku, dymu i ognia.

W Polsce działa około tysiąca pokoi zagadek, mają różną formę, różne fabuły,różny stopień trudności, obsługują setki tysięcy klientów rocznie i jest to jak do tej pory jedyne takie tragiczne zdarzenie.Sama od kilku lat uczestniczę w takich grach i nigdy nic złego mi się nie przytrafiło, no może poza tym, że nie zawsze udało się rozwiązać wszystkie zagadki na czas. Dlatego apeluję o rozwagę, o nieformułowanie pochopnych wniosków zwłaszcza przez osoby, które o tej formie zabawy nie mają żadnego pojęcia. Gdyby taki pożar wybuchł w klubie szachowym, salonie piękności, lub „u wróżki“ to czy nagle zaczęto by sprawdzać i kontrolować wszystkie takie przybytki?

Nie organizujmy nagonki na właścicieli i scenarzystów ER’ów, nie róbmy z nich potencjalnych morderców i oszustów, nie osądzajmy, nie znając szczegółów. Rodzaj prowadzonej działalności został tutaj wyciągnięty na front, jakby to formuła ER groziła kalectwem lub śmiercią, a nie zwyczajna awaria sprzętu lub rzekome zaniedbania ze strony właściciela. A co, gdyby ten sam człowiek prowadził sklep mięsny i wybuchła w nim taka instalacja? Sklepy mięsne w całym kraju zostałyby prześwietlone i uznane za niebezpieczne miejsca do robienia zakupów? Proszę…

Oczywiście stała się tragedia, pięć młodych, mądrych dziewcząt straciło życie, gdyż akurat wybrały inteligentną formę świętowania urodzin, dużo lepszą niż popijanie piwa w parku. Tragiczny los sprawił, że akurat to tam wybuchł ten pożar. To nie oznacza, jak wskazałam powyżej, że wszystkie tego typu obiekty są niebezpieczne.

Zapewniam was, że nie zrezygnuję z„uciekania” i nadal będę w ten sposób spędzała wolny czas ze znajomymi, uważając na piecyki i zapach gazu w sklepach, kioskach i na bazarkach.

Posts created 38

4 thoughts on “Tragedia w koszalińskim escape roomie.

  1. Niestety w ostatnich czasach ludzie wydają wyroki szybciej niż sądy, co gorsza rządzący zachowują się identycznie. Nagle się budzą i na gwałt będą zmieniać prawo, a może trzeba było najpierw przestrzegać i kontrolować jak trzeba. Mam jednak cichą nadzieję, że w końcu kiedyś będzie i u nas normalnie.

    1. Problem polega na tym, że każdy polityk robi i gada to, co akurat niesie wiatr w słupki sondażowe. Gawiedź chce chleba i igrzysk w postaci „złapania, ukarania i ukamienowania” winnych, więc polityk – z jakiej by nie był opcji – zrobi to, jeśli bilans zysków przekroczy bilans strat. Jeśli przyjmiemy, że działalności typu ER w kraju jest ok 1000, to jest to malutka skala dla budżetu. Można więc politycznie ukamienować małych przedsiębiorców prowadzących ER przyklejając im łatkę tych, którzy zamykają dzieci w pokojach i podpalają biznes. Gawiedź się cieszy, kontrole są w całej Polsce, a ledwo kilkadziesiąt osób traci dorobek życia… A czemu nie zajmą się producentami i serwisantami butli/piecyków gazowych? No tutaj w wyniku kontroli mogłyby upaść całkiem duże podmioty zatrudniające po kilkadziesiąt osób. A przecież tragedia wydarzyła się w wyniku wadliwego działania piecyka na gaz, a nie wadliwego działania zagadki w escape roomie…

      1. Zgadzam się i rodzinom bardzo współczuję. Musimy być wszędzie bardzo ostrożni, a regulacje prawne powinny zostać odgórnie narzucone.

  2. Nie zadbają o bezpieczeństwo po takiej tragedii – źle, zaczną kontrole po tragedii – źle 🙂 Nikomu się nie dogodzi. Różnica co do takiego obiektu (a mięsnych, kiosków etc.) polega na tym, że TUTAJ JEST SIĘ ZAMKNIĘTYM 😀 Nikt mnie jeszcze w kiosku nie zamknął, wczoraj za to, za moimi plecami spadło mnóstwo śniegu z blokowego dachu, to dopiero było przerażające.

    Ale stąd zaczęły się te wszystkie kontrole, bo jest się zamkniętym – czy rzeczywiście w ramach niebezpieczeństwa będzie możliwa ucieczka (czy najpierw trzeba rozwiązać zagadkę, to może uda się uciec). Czy były dodatkowe wyjścia?
    Dla przykładu – pożar w barze czy na koncercie? Musi być więcej niż jedno wyjście ewakuacyjne, nawet gdy jedno zawiedzie, to pozostają to inne, a często w liczbie mnogiej.
    Ale też taka podstawa – czujnik gazu? Mamy taki w domu, to podstawa jeżeli ma się styczność z gazem. Stawia się go dwa metry od źródła gazu, jest bardzo czuły i raz na miesiąc należy sprawdzać czy baterie dalej działają – jest to tak nieprzyjemny pisk, że chyba każdego by obudził.

    Jeżeli więc takie obiekty nie mają nic na sumieniu, to ich nie zamkną, a ludzie mogą sobie pisać co chcą, bo takiej rozrywki ludzie potrzebują, więc wiele osób stanie w obronie.

    Podam przykład bardziej zbliżony do ER, bo powyższe nijak mają się do niebezpieczeństwa o jakim mowa w przypadku tego pożaru – wypadki w wesołych miasteczkach. Kolejki, które wypadają z torów, młot który urywa się z ludźmi kilkanaście metrów nad ziemią. Jest się uwięzionym i wielu przypadkach trudno o uwolnienie bez pomocy osoby postronnej. Wypadki zdarzają się bardzo rzadko, ale jednak zdarzają. Giną ludzie i to zazwyczaj z powodu drugiego człowieka, bo to on nie zadbał o setne już sprawdzenie maszyny i akurat pech chciał, że w końcu nie zadziałała tak jak trzeba. Za każdym razem pojawiają się te same głosy – zamknąć to, przecież to niebezpieczne. A kończy się po prostu na dodatkowych kontrolach innych obiektów, dzięki czemu może uniknięto kolejnej tragedii.
    Wesołe miasteczka żyją, ludzie dalej się tam bawią i wszystko gra.
    A na to, że ludzie oceniają nie ma rady. Może jednak czasami to i lepiej, że mają jakieś zdanie niż to, że odwracają wzrok..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top