fbpx

Leaving Neverland – skok na kasę, czy najmocniejszy film dokumentalny 2019 roku?


Ostatnio zrobiło się bardzo głośno o nowej produkcji HBO pt. „Leaving Neverland”. Niektóre media wręcz oszalały na jej punkcie, wskazując na ostateczny upadek wizerunku muzyka, stacje radiowe przestały puszczać jego utwory, a Internet zalały komentarze znajomych i rodzin, tak Jacksona, jak i dzieci, które gościł. 

Są ludzie, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że MJ mógł być pedofilem, są ludzie, którzy piszą „a nie mówiłem!”, są ci, którzy chcą oddzielenia jego muzyki od życia prywatnego i puszczania jej w radio, są też tacy, którzy żądają usunięcia jego obecności z kart historii muzyki… Trochę jak z księdzem Jankowskim, prawda?


Uwaga, jeśli jesteś wielkim fanem Michaela, uwielbiasz go, jego muzykę i wszystko to, co robił – odpuść sobie ten tekst. Odpuść także oglądanie tego dokumentu. Czasem, dla własnego zdrowia psychicznego i równowagi, nie warto burzyć swoich pomników lub fundamentów, na których zbudowaliśmy dzieciństwo…
Oglądając pierwszą część dokumentu, mniej więcej do połowy, miałam wrażenie, że cała narracja jest naciągana i dziwna, a co najmniej pachnie próbą wyciągnięcia kasy…
Pamiętacie akcję „#metoo”? Najpierw były rzeczywiste oskarżenia o gwałty, ich próby czy podrzucanie pigułek do drinków, wskazywanie patologii na szczytach „fabryki marzeń”… a potem, po 30-40 latach „nagle” kobiety przypomniały sobie, że umówiły się z kimś (teraz sławnym i bogatym) na seks w zamian za rolę w filmie. I seks był, a roli w filmie nie, więc poszła do gazety, bo „#metoo” – w wolnym tłumaczeniu #jateż(chcę kasy!).
Nie zrozumcie mnie źle, ale podawanie po latach informacji, że jakiś aktor, producent czy reżyser klepnął kobietę na jakiejś imprezie w tyłek albo powiedział „masz fajne cycki”, jest zwyczajnie słabe. Jeśli ktoś Cię klepnie w tyłek to walisz mu z plaskacza. Tu i teraz. A nie w mediach, za 10-20 lat… A tak, z akcji mającej niesamowity wydźwięk i moc, zrobiono maszynkę do robienia pieniędzy i „przypominania” o sobie przemijającym gwiazdkom…
Właśnie przez śmieszny i tragiczny pryzmat akcji #metoo, odbierałam początek tego dokumentu. Wygląda to tak, jakby „chłopcom” lub ich rodzinom, skończyły się pieniążki lub zamarzył się rozgłos. Skoro mają kilka wspólnych zdjęć z M.J., może warto spróbować zrobić z niego pedofila? Jest martwy, więc nie może się bronić.
Zatem słuchałam wypowiedzi chłopców (teraz dorosłych mężczyzn) o ich relacji z Majkelem, wypowiedzi ich rodzeństwa, wypowiedzi ich matek… nie wierzyłam. To wydawało się niemożliwe, żeby dorosła kobieta, najpierw pozwoliła spać swojemu 7 lub 10 letniemu synowi w jednym łóżku z pedofilem, a następnie nie zauważyła żadnej zmiany w jego zachowaniu. Nic, kompletnie, brak śladu wykorzystywania, nawet słowa… Nie możliwe! To tylko słowo przeciwko… no właśnie, czemu? Skoro Król nie żyje?
Uderzające w całym dokumencie jest natomiast to, że oglądasz wspomnienia dorosłych Wade’a Robson’a i Jimmi’ego Safechuck’a, ale w ich sposobie mówienia, opisywaniu faktów, w połączeniu z nagraniami i zdjęciami z okresu znajomości z MJ, już po chwili masz wrażenie, że siedzą przed tobą te małoletnie dzieci. Znowu są w Neverland i nie mogą się doczekać spotkania ze swoim idolem. Ale spotkania z tym MJ, którego znają za dnia i spędzają z nim czas na tańcu i zabawie, nie myśląc o tym, co w ramach zapłaty będzie trzeba robić później, nocą.
W pewnym momencie zatrzymałam film i poszłam do kuchni po herbatę, cały czas o tym myśląc. To już był sygnał świadczący o tym, że turbinki w mózgu się kręcą i próbują przetrawić dostarczone informacje. I wtedy mnie to uderzyło… oglądasz dwóch mężczyzn, którzy jako dzieci spotykali się z MJ w podobnym okresie, ale ich opowieść i opisy zdają się uzupełniać, stanowią jedną i spójną całość… MJ pojawił się w ich życiu w podobny sposób, zaprzyjaźnił się z rodziną, zapraszał do siebie, dzwonił, pisał listy, nawet rozmawiał z nimi bardzo podobnie…
Pierwszy raz podczas tego seansu zakiełkowało we mnie ziarenko niepewności co do moich poprzednich odczuć. Kiedy zdałam sobie sprawę, że to, co mówią Ci „chłopcy”, to nic innego jak dokładny opis modus operandi… pedofila? Przestępcy? Nie, wtedy jeszcze nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
Jeszcze byłam skłonna uwierzyć w to, że będzie jak z tym klepnięciem w tyłek sprzed 20 lat, okraszonym hasztagiem „me too”. Cały czas miałam nadzieję/chciałam w to wierzyć, że cała sprawa molestowania zakręci się o przypadkowe dotknięcie gdzieś na basenie, całus w głowę po wywróceniu na placu zabaw, trzymania za rękę w galerii handlowej, wspólne przebieranie się w ciuchy z teledysków – wiecie, takie niby dwuznaczne, ale do logicznego wyjaśnienia.
Niestety. Po półgodzinnym opisywaniu jak to się wszystko zaczęło, jakim MJ był świetnym człowiekiem, idolem, przyjacielem, wręcz bratem, nastał okres ukazywania procesu uzależniania dziecka od MJ, odsuwania od rodziny, zasiewania ziarna niepewności, zapewniania o jedynej prawdziwej, bezgranicznej miłości. Miłości MJ do dziecka i dziecka do MJ.
To jest ten moment, kiedy siedzisz wpatrzony w ekran i nawet nie mrugasz. To jest ten moment, kiedy surrealizm całej sytuacji zaczyna rozbijać twój mózg, bo nie jesteś w stanie tego pojąć…
– Gdzie do ch… byli rodzice!?
– Jak można zostawić 7-10 letnie dziecko na noc, w pokoju dorosłego faceta!?
– Czy oni się z ch… na łby pozamieniali!?
– Jak można było nie zauważyć, że dzieje się coś tak niedobrego!?
A potem zdajesz sobie sprawę z jednej prostej rzeczy… odpowiednio zmanipulowane dziecko może nie powiedzieć Ci, że nieznajomy dotykał go tam, gdzie nie wolno. Jednak zawsze masz większe szanse na szybką reakcję, gdy robi to nieznajomy, nagle, naruszając sferę prywatności dziecka. Gorzej, gdy takiego obrzydliwego czynu podejmuje się ktoś, kogo dziecko zna i mu bezgranicznie ufa…
A jak zachowa się dziecko, które będąc jednym z milionów na świecie, nagle trafia do prawdziwej Nibylandii, uczestniczy w koncertach swojego idola, tańczy z nim na scenie, spędza z nim czas na zabawie, zwiedzaniu nauce… Jest w bajce!


MJ mówi, że kocha! MJ zapewnia, że jest jego jedynym przyjacielem… MOONWALKER jest jego miłością i przyjacielem! Jego! Już jesteś JEDEN NA MILION, a nie jednym z miliona! Wszyscy inni mogą tylko zazdrościć!
Ale – o czym wspomina MJ – na świecie są też źli ludzie, którzy nie chcą ich szczęścia i mogą ich rozdzielić… Jak się dowiedzą to… Dzieciak i MJ pójdą do więzienia!
Oszczędzę wam – i sobie – opisów związanych z „rozwojem relacji” pomiędzy MJ a chłopcami. Zapewniam, że w dokumencie się one znajdują. Więc jeśli jesteście ciekawi, czy chodziło o przypadkowe dotknięcie/muśnięcie pupy dziecka w trakcie zakupów… nie, nie chodziło o takie rzeczy. W miarę rozwoju zaufania dziecka do MJ i odsuwania się dziecka od rodzica, następowała eskalacja „edukacji seksualnej i poszerzania horyzontów”. Wiele razy w tym dokumencie od głównych bohaterów usłyszycie jedno – „a wieczorem był seks”.
Oglądając dokument, macie wrażenie, że Majkelów J. jest dwóch. Za dnia, na oczach całej świty i całego świata, jest ten uśmiechnięty, szalony, zdziecinniały mężczyzna, przypominający połączenie Willego Wonka z Szalonym Kapelusznikiem. Zakręcony, pozytywny, ale przede wszystkim nieszkodliwy, chcący jak najlepiej dla dzieci. Trochę smutny, bo sam nie miał prawdziwego dzieciństwa, trochę samotny i dlatego lgnący do „zwykłej rodziny”… Te wszystkie cechy sprawiają, że nie da się go nie kochać, a rodziny molestowanych chłopców przyjmują go jak swojego, jak starszego syna albo dalekiego kuzyna, którego jest im trochę żal, więc pozwalają mu ogrzać się przy domowym ognisku…
Ale wieczorem ten MJ zmienia się niczym Dr. Jeckyll i Mr. Hyde… nagle, za zamkniętymi drzwiami, zamienia się w cynicznego potwora, który zdaje się doskonale rozumieć i wykorzystywać stworzoną przez siebie sytuację, oddziaływać na młodziutki umysł w taki sposób, żeby dziecko – nawet mając jego rękę w swoich majtkach – patrzyło na niego z uwielbieniem i miłością. „Bo ludzie tak okazują sobie miłość”, „to mnie uszczęśliwia”…
Tutaj następuje zderzenie z rzeczywistością… Pamiętacie? „Gdzie byli? Jak mogli nie zauważyć, czemu… w jaki sposób?”
Chyba to jest najstraszniejsze, obrzydliwe, cyniczne i genialne zarazem – rodzice często byli ścianę obok. Rodzice też mieli opłacone wyjazdy, zakupy, jedzenie, atrakcje… za dnia widzieli MJ bawiącego się z ich synem, jakby naprawdę byli przyjaciółmi, jak czyta mu książki i wiersze, a w pokoju „jak dzieci” oglądają kreskówki, zajadają się popcornem i walczą na poduszki. W nocy natomiast, za zamkniętymi drzwiami, Mr. Hyde ustawia dziecko psychicznie na to, co będzie mu robił, programował nieufność do rodziców, przygotowywał i uczył kłamać w sprawie seksu. A potem przechodzi gładko od słów do czynów.
Wszyscy mówią, że to nie możliwe – rodzice musieli wiedzieć, coś podejrzewać. Może nawet celowo „wystawili” swoje dziecko w nadziei, na kilka milionów $$ za „usługę”!
I teraz to, o czym zawsze piszę na blogu – odwróćcie szachownicę, spójrzcie na układ figur z drugiej strony…
MJ spada jak gwiazdka z nieba, podnosi się twój status społeczny, nikt Ci nie wierzy w to, że MJ zajadał się klopsikami w twoim domu. Sam w to nie wierzysz, myślisz, że potrwa to 2-3 dni, MJ zapomni, a rodzina będzie miała po nim tylko wspomnienia, pamiątki i kilka fotek. Ale nie!
Michael przyjeżdża, kiedy może, z rodzicami rozmawia osobno, z dziećmi osobno, wzbudza zaufanie i… zaprasza ich wszystkich do siebie, oczywiście on płaci!
Nagle lecisz do USA wielkim samolotem, z miejscami w klasie VIP, z lotniska odbiera Cię limuzyna z szoferem, przed ranczem Neverland wita Cię cała służba ustawiona w szeregu… potem dowiadujesz się, że twoje dziecko będzie występować z MJ na scenie… na każdym występie! Twoje dziecko staje się rozpoznawalne, tańczy z samym królem pop’u, to musi się skończyć… wielką karierą!
Teraz rozumiesz? Z dnia na dzień, ze swojego nudnego 8h etatu trafiasz do świata showbiznesu, pieniędzy i sławy. Z dnia na dzień wyobrażasz sobie, że możesz być częścią tego wszystkiego, wystarczy tylko dobrze poprowadzić karierę swojego utalentowanego dziecka… a MJ o was dba, pozwala u siebie mieszkać, robić zakupy, organizuje wycieczki… to może mógłby pomóc w „pchnięciu” kariery? Przecież jesteście przyjaciółmi, a on kocha twoje dziecko? Jak możesz podejrzewać swojego prawie-syna o uprawianie seksu z twoim dzieckiem? Przecież to nie możliwe, żeby taki wielki muzyk, bardziej od talentu do tańca doceniał jego talent do trzymania języka za zębami i sprawiania mu „radości” w łóżku.
W takich okolicznościach możesz lub nawet nie chcesz dostrzegać… prawdziwej wersji tej „miłości”.
Nie bronię rodziców, powinni coś zauważyć, zachować czujność, dostrzec jak MJ manipuluje relacją dziecko-rodzic. Nie bronię ich, ale staram się zrozumieć, jak mogło do tego dojść, czym zostali zaślepieni, co odciągało ich uwagę od smutnej prawdy.


Można zarzucić, że dokument jest jednostronny. Można podnieść, że z wyjątkiem kilku prywatnych zdjęć, nagrań itp. nie przedstawiono dowodu na molestowanie, a jedynie na znajomość i zażyłość relacji na linii MJ-dzieci. Trzeba jednak zwrócić uwagę na dwa fakty, które w głowie każdego zdrowo myślącego człowieka, powinny wzbudzić wątpliwości w ckliwe oświadczenia Michaela Jacksona o jego niewinności.
Pierwszym jest to, że proces o molestowanie Jordana Chandlera z roku 1993, chociaż MJ i armia jego prawników przekonywała o jego niewinności, zakończył się… Ugodą na (ponoć) 15 000 000,00 $$! Sam MJ miał tłumaczyć wszystkim, że został oskarżony przez rodziców dziecka tylko dla pieniędzy. Skoro był czysty jak łza, dlaczego za wycofanie „fałszywych oskarżeń”… zapłacił im 15 milionów dolców? Mnie to nie przekonuje, a jako ciekawostkę dodam, że jego obrońcą był m.in. Johnnie Cochran…
Drugą kwestią jest to, że sposobność do ewentualnego molestowania istniała zawsze, bo MJ zwykł obracać się w towarzystwie dzieci i spędzał z nimi wiele czasu — sam na sam, w prywatnej sypialni lub hotelu… Bycie ekscentrycznym królem muzyki pop, milionerem i filantropem nie zwalnia nikogo z logicznego myślenia, zwłaszcza 30-letniego faceta, będącego niemalże bogiem dla dzieci i nastolatków na całym świecie.
Cały dokument jest naprawdę mocny w swej wymowie. Nie wiem, czy wszystko, co jest w nim powiedziane, jest prawdą. Natomiast, w mojej ocenie, jeśli tych dwóch chłopców, nie umówiło się już w latach 90 na oskarżenie MJ, nie spisali wtedy sekretnego dziennika lub pamiętnika… słowem, nie była to zaplanowana od początku do końca akcja, to coś w ich opowieści jest prawdą. Z jednej strony jest ona zbyt spójna, co może budzić wątpliwości, z drugiej, każdy z nich przywiązuje i akcentuje swoje emocje na trochę innych aspektach, ale wspomniane już wyżej modus operandi, sposób działania, stopniowe łamanie kolejnych granic, wydaje się podobne, jedynie dostosowane do dziecka i jego sytuacji rodzinnej. Czasem ma się wręcz wrażenie, że oni sami, nawet po 30 latach, nie są w stanie uwierzyć w to, że nocą MJ im „to” robił. Bardzo chcieliby, żeby to był jego zły brat bliźniak, bo widać po nich, że każdy spędzony z nim dzień, był dniem magicznym. A każda spędzona z nim noc… zapłatą za magię dnia.
Czy MJ był seryjnym pedofilem? Nie wiem, nie wydam takiego osądu.
Czy uważam, że mogło między nim a chłopcami z dokumentu dojść do molestowania? Tak, była taka możliwość, była ku temu sposobność.
Dokument jest długi i ciężki, ale warty obejrzenia. Stanowi niejako studium i opis działania pedofila, tłumaczy, dlaczego tak wiele jest przypadków gwałcenia dzieci pod okiem rodziców, dlaczego oni się nie domyślają i czemu dzieci nic nie mówią…

Posts created 66

20 thoughts on “Leaving Neverland – skok na kasę, czy najmocniejszy film dokumentalny 2019 roku?

  1. Mam strasznie mieszane uczucia związane z tą aferą. Nie oglądałam jeszcze filmu i szczerze mówiąc nie wiem czy mam ochotę. Lubię muzykę MJ, ale nie odpieram myśli, że tak, mógł być pedofilem. Tylko dlaczego mówi się o tym właśnie teraz? a za jego życia sprawa jakoś dziwnie była cicha. Nie poddaję w wątpliwość, że mogło się coś złego dziać z tymi dziećmi, ale jeśli tak to powinno się o tym mówić od razu – wtedy nie byłoby żadnych wątpliwości, a 2. uważam że MJ powinien mieć szansę sam wypowiedzieć się na ten temat, czego z wiadomych przyczyn teraz nie ma…

    1. Też się dołączę. Czytałam wcześniej inny tekst o tych filmie, a autor twierdził, że to jedynie wymysł i tak nie mogło być. Mogło się tak dziać, jednak dlaczego ta sprawa nie wyszła wcześniej?

      1. W tej sprawie toczyły się procesy, m.in ten opisany z 1993 roku, w którym MJ, chociaż publicznie mówił o swej niewinności, razem z prawnikami zdecydował się na ugodę, płacąc miliony dolarów za wycofanie oskarżeń. Czemu afera z dokumentu wypływa dopiero teraz? Może efekt #metoo, bo jeszcze kilka lat temu, mówienie „o takich rzeczach” było piętnowane. Może chęć zdobycia szybkiego rozgłosu i pieniędzy… a może dopiero teraz są gotowi o tym wszystkim opowiedzieć? Zobaczymy. Kolejne procesy w związku z dokumentem są w toku.

  2. Nie oglądalam dokumentu, więc na jego temat się nie wypowiem. Czytałam opinie o nim zarówno przeciwników, jak i zwolenników Michaela. Uważam, że wypuszczanie materiału, w momencie, gdy Michael nie żyje, mija się z celem – po pierwsze nie ma jak go ukarać, ani nie ma jak się sam bronić. Nie mniej jego relacje z dziećmi były dziwne. Jednak talentu nie można mu odmowić

    1. O tym dokumencie było głośno w internecie, stąd też ja się o nim dowiedziałam. Był zaprezentowany na festiwalu Sundance i teraz dostępny jest na HBO GO.

  3. Nie widziałam więc się nie mam co wypowiadać, ale powiem tak: najłatwiej jest oskarżać kogoś kto się nie może bronić. Ja twórczość Michela doceniam, ale jego życie prywatne przemilczę, bo… już go nie ma i myślę, że tak powinno zostać, w sensie nie ma co roztrząsać tego, co było bo nie sprawdzimy tego, a opierać się tylko na jednej stronie nie warto.

    1. Dlatego w tytule jest pytanie, skok na kasę czy dokument roku. MJ nie żyje, dokument powstał a za nim poszły kolejne pozwy. Czy dowiemy się prawdy? W momencie w którym Jackson nie żyje, ta „prawda” może zaszkodzić tylko spadkobiercom i fanom, bo w mediach przestają grać jego utwory.

  4. Nie widziałam, ale przeczytałam gdzieś słuszne zdanie: to nie jest film dokumentalny. A najłatwiej oskarżać tych, którzy nie mogą się bronić.
    Od siebie powiem tylko, że mogło tam oczywiście do niczego nie dojść, ale nawet za życia Jacksona niepokojące wydawało mi się to ciągłe przebywanie tam dzieci…

    1. Większość wypowiedzi w tym filmie jest podparta dowodami na znajomość i zażyłość MJ z rodzinami i tymi mężczyznami, więc nie powiedziałabym, że nie jest to dokument. Od strony tego, jak zachowywał się Michael względem dzieci, jakie miał podejście, czym było dla niego ranczo Neverland itp. (na oczach świadków) jest podejściem dokumentalnym. Sporne są za to opowieści z sypialni, ale tym zajmie się sąd. Z tego co czytałam, wszystkie strony złożyły pozwy, więc może jest jeszcze coś, czego nie ma w dokumencie.

  5. Po pierwsze ten pseudofilm to nie dokument a sc-fic. Prawda jest już dawno znana – uniewinnienie w 2005 roku po długim śledztwie a przede wszystkim ponad dekada inwigilacji ze strony FBI, którzy nie znaleźli kompletnie nic. Należy też poznać jak to było z pierwszym oskarżeniem i przede wszystkim nie łykać wszystkiego co pokazują w tv. Ci dwaj panowie są bankrutami (jeden 1,7 mln, drugi prawie 1 mln plus 100 tys kosztów sądowych) a to dla nich łatwa forsa w końcu jest się o co bić – po MJ został ogromny majątek.
    Bojkot ze strony radyjka „z”, pseudokawiarni starbucks jest żałosny – ktoś sobie postawił za cel zniszczenie i wymazanie MJ z historii muzyki i nie tylko ale tego się nie da. MJ to legenda i nie da sie go wymazać. A ten filmik to zbiór fotomontaży, kłamstw paszkwil. Nie warto tracic czasu na tę szmirę. Czekam tylko na moment jak ci wielcy twórcy trafią za kratki i będą musieli pokryć koszty sądowe. Nie tylko rodzina ich skarży ale i fani składają własne pozwy – lawina ruszyła.

    1. Zobaczymy jak to wyjdzie. Aktualnie każdy pozywa każdego, więc lepiej żeby rodziny i Wade z Jimem mieli w zanadrzu coś więcej, niż tylko opowieści. Jeśli się okaże, że są tylko te słowa z dokumentu, prawnicy rodziny Jacksona na pewno zażądają od nich potężnego odszkodowania. A brak rozgraniczenia między twórczością (już nieżyjącego muzyka) a oskarżeniami o molestowanie i wycofywanie muzyki jest trochę śmieszne. Co innego, gdyby MJ żył i przygotowywał się do kolejnej trasy z dzieckiem u boku…

    1. Nie wiem czy polecam, jest naprawdę mocny. W każdym razie będziesz mogła sama wyciągnąć wnioski i przekonać się, co tam naprawdę jest.

  6. Właśnie jestem w trakcie oglądania tego dokumentu. Za mną pierwsza cześć, dziś planuję obejrzeć kolejną. Mam podobne jak Ty odczucia. Sprzeczności, znaki zapytania. Czas, który upłynął. Prawdy niestety nigdy się nie dowiemy.

  7. Gdyby ktoś chciał spać z moim małym dzieckiem to po mordzie by dostaly szybciej niż mruga. Nie ma żadnych pieniędzy, żebym pozwoliła komuś dotykać moje dziecko. A MJ, miał coś z głową. Jak można chcieć spać z małymi dziećmi. To jest chore.
    Jednak powinno się rozgraniczyć muzykę i życie osobiste. Bo Pomimo tego, że w życiu nic mu nie wyszło, to muzykę robił dobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top