Jak robię swoje zdjęcia na bloga aparatem za kilka tysięcy?

Ostatnio spotkałam się z pytaniami dotyczącymi zdjęć, które zamieszczam na IG, FB i blogu oraz sprzętu, którego używam. Postanowiłam napisać mały artykuł na ten temat i podzielić się z wami moimi doświadczeniami. Nie jestem profesjonalnym fotografem itp., więc nie traktujcie tego wpisu jako prawdy objawionej, ale kolejnego źródła do wyrobienia własnej opinii 🙂

Jak doskonale wiecie, w social mediach publikuję masę zdjęć, które robię ja lub Misio. Niejednokrotnie wywiązywała się z tego taka oto rozmowa:
-Bardzo ładne robisz zdjęcia!
-Dziękuję.
-No, ale jak masz aparat za kilka tysięcy…
Jakie to proste! Kupujesz aparat za kilka tysięcy (gdyby moje naprawdę tyle kosztowały…) i super zdjęcia robią się same.
Niestety,nawet aparat za kilka tysięcy nie jest jeszcze sprzętem rodem z „Jetsonów”, gdzie wydajesz komendę – „Hej, aparat, zrób zdjęcie produktowe do nowego wpisu”. Komputer lub laptop za kilkanaście ładnych stówek też sam nie pisze tego posta.
Wiecie,jakie zdziwienie ogarnia ludzi, kiedy mówię, że większa część zdjęć na IG/Blogu/FB została wykonana telefonem komórkowym?
-Przecież to niemożliwe! Mam podobny/lepszy/ten sam telefon i nie wychodzą z niego takie zdjęcia!
Odpowiadając na pytanie zadane w tytule – swoje zdjęcia wykonuję różnymi modelami aparatów i telefonów. W zasadzie każdy sprzęt ma inne przeznaczenie, np. jedna lustrzanka jest typowo „wyjazdowa” do cykania zdjęć w plenerze, a druga wykorzystywana do filmów i zdjęć produktowych. Wszystko zależy od przeznaczenia danego zdjęcia (np.jaka będzie mi potrzebna jego rzeczywista wielkość), od tego jakie zdjęcie będzie robione (macro, produktowe, portret, pejzaż), od warunków oświetleniowych, pogodowych i sprzętowych (na wakacje nie zabieram wyposażenia studyjnego…).
To nie telefon robi zdjęcie, ustawia set i wybiera kadr, on tylko rejestruje to, na co go skierujemy. Zdarza się, że świetny set, kadr itp. nie wystarczy do zrobienia fajnego zdjęcia, trzeba jeszcze poszperać w ustawieniach aparatu, popracować w trybie manualnym, ustawić oświetlenie…
Oczywiście, coraz nowsze i lepsze telefony i aparaty mają coraz bardziej nowoczesne i dopracowane oprogramowanie automatyczne. Stają się tak zwanymi „małpkami”, co ułatwia życie i można zrobić dobrą fotkę, wykonując 3 ruchy – skierować aparat na obiekt, ustawić fokus i pstryknąć fotkę.
Sami na pewno macie znajomych, którzy kupują super nowoczesne lustrzanki, a jak dochodzi co do czego, to i tak robią zdjęcia w trybie auto. Ale powiedzieć komuś takiemu, że do swojego rodzaju zdjęć (imieniny u cioci,trochę przypadkowych kadrów z wakacji) wystarczyłby mu o połowę tańszy, porządny, aparat kompaktowy, to następuje obraza majestatu. Bo jak mam lustrzankę to jestem Fotografik przez duże F.
Nie, nie jesteś, masz tylko bardzo dobry sprzęt do nauczenia się jak nim zostać, ale to wymaga treningu i nauki. Tak samo, jak fakt posiadania lampy UV nie czyni z Ciebie dyplomowanej kosmetyczki, a wstawienie na gaz kurczaka do rosołu nie robi z Ciebie szefa kuchni.
Ja cały czas się uczę, sprawdzam różne ustawienia sprzętu, czytam pisma branżowe, fora itp. Moje zdjęcia nie są idealne, na pewno można wykonać je lepiej, ciekawiej… ale się uczę i dążę to tego, żeby były naprawdę dobre!
Naukę można rozpocząć od… telefonu komórkowego i zgłębiania wiedzy tajemnej w trybie manualnym! Zanim zaczniesz przeszukiwać sklepy i portale internetowe w poszukiwaniu pełno klatkowej lustrzanki za 10000,00 PLN, sprawdź, czy fotografia w ogóle cię interesuje, wciąga i masz do tego dryg. Może się okazać, że mimo wszystko nie masz„oka” albo cierpliwości do robienia zdjęć. Powiedzmy sobie szczerze, jeśli dopiero zaczynasz przygodę ze „świadomą” fotografią, porządny telefon lub kompakt w zupełności wystarczy.

Jaki telefon wybrać do robienia zdjęć?

Odpowiedź może być krótka – „im droższy, tym lepszy”, ale nie o to chodzi w tym wpisie i nie do końca jest to prawdą. Wiadomo, że technologia idzie do przodu i modele z roku 2019 będą (a przynajmniej powinny) cechować się lepszymi parametrami od tych z roku 2018, ale to wszystko jest tak naprawdę względne i dużo zależy od producenta.
Najpierw omówmy podstawowe parametry…

a. Megapiksele? Miliard poproszę!?

Do niedawna producenci „walczyli” na wielkość zdjęcia, czyli ilość Megapikseli w aparacie. Co to jest za wartość i za co odpowiada – skorzystajcie z cioci Wikipedii. Oczywiście, wartość ta jest dosyć ważna, natomiast fizycznej wielkości matrycy w telefonie komórkowym nie oszukasz. Można przyjąć, że aparaty posiadające 12 Mpx będą już wystarczające. Znamienna jest tutaj sytuacja sprzed kilku miesięcy, kiedy używałam Sony XA2, którego aparat obsługuje 24 Mpx, ale żeby zrobić naprawdę dobre zdjęcie, musiałam zejść do 12 Mpx i sporo się namęczyć!
Że bywam to zobrazować: 12 Mpx to zdjęcie o „rzeczywistym” rozmiarze ok. 4240x 2824 pikseli – czyli wielkości zbliżonej do kartki… A3! To z kolei oznacza, że (o ile nie produkujecie fototapet) zdjęcie i tak będzie trzeba „zmniejszyć” lub zostanie skompresowane automatycznie przez IG czy FB.
Żeby pokazać wam, co tak naprawdę dają megapiksele, poniżej możecie kliknąć powiększenie zdjęć z 4 różnych telefonów. Wszystkie telefony ustawione są w trybie „auto”, więc inne parametry niż wielkość zdjęcia dobiera aplikacja telefonu. 

UWAGA:  w opcjach galerii, w prawym dolnym rogu jest opcja „pełen rozmiar”, skorzystajcie z niej, żeby zobaczyć różnice!

b.  f/1.8 czy f/2.2? Co z tą przysłoną?

Bardzo upraszczając, można stwierdzić, że w smartphonie im mniej, tym lepiej. Niższa liczba, tak ogólnie rzecz ujmując,oznacza większą jasność zdjęcia, więcej światła, które dostaje się do matrycy. Dzięki temu, np. Galaxy S7, z którego korzystamy, jest w stanie robić naprawdę ładne i ostre zdjęcia bez użycia dodatkowego oświetlenia, lub korzystając z krótszego czasu naświetlania niż innym telefonem, ale o tym za chwilę.
Żeby pokazać wam różnicę w tej wartości, telefony zostały ustawione w słabym świetle mieszkaniowym oraz zblokowane na ISO 100, czas naświetlania 1/50. Dzięki temu możecie zobaczyć różnicę w jasności przesłony – Samsung S7 f/1.7a Huawei P10 Litef/2.2.

c. ISO – mam 1800 więc twój telefon jest słaby, bo „kręci”tylko 1600!

ISO…czyli czułość matrycy. Tutaj sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo mniej czasem znaczy lepiej, a więcej nie zawsze znaczy gorzej. Przesuwając palcem po wartościach „ISO”, na podglądzie zobaczymy, że im mniej, tym ciemniej. Można więc wyciągnąć wniosek, że jeśli mam ciemny obiektyw (f/2.2 lub więcej) to nadrobię sobie wyższym ISO! Niestety, nie do końca.Wraz ze zwiększaniem ISO narażamy się na zwiększony efekt„kaszy”, co będzie aż nazbyt widoczne po przesłaniu fotki na komputer. ISO jest wartością, której trzeba się nauczyć metodą prób i błędów na każdym smartphonie. Jeden zrobi fajne zdjęcie na ISO 800, inny odmówi współpracy przy 400. Z zasady,na smartphonie operujmy na przedziale 50-300, resztę kompensując innymi parametrami.
Dla porównania – poniżej zdjęcie wykonane przy czasie 1/50 ISO 800 na dwóch telefonach – S7 f/1.7i Huawei P10 litef/2.2

Jak widać, przy takich ustawieniach S7 prześwietlił zdjęcie i są widoczne zniekształcenia, natomiast Huawei, przy takiej czułości i przesłonie f/2.2 daje już „kaszę” i w powiększeniu widać, że sobie nie radzi.

d.Czas otwarcia migawki / czas naświetlania

Każdy telefon jest w stanie zrobić całkiem fajne zdjęcie w nocy*.
Czemu z„*”? Bo wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez „fajne”oraz jaka zadowoli nas jego jakość. Do tego –niestety— nie zawsze uda się to zrobić „z ręki”. Odpowiada za to czas otwarcia migawki. Jeśli postawimy telefon na statywie w dosyć ciemnym pomieszczeniu, gdzie na podglądzie „auto” w zasadzie niewiele już widać, ale ustawimy czas otwarcia migawki na ok. 4 czy 5 sekund, okaże się, że aparat „widzi” całkiem sporo. Nie wykonamy jednak takiego zdjęcia „z ręki”, bo każdy minimalny ruch spowoduje „smugę” światła. To właśnie w taki sposób uzyskuje się efekt „płynących” świateł na ulicy.
Tutaj można w następujący sposób określić zależności – im krótszy czas naświetlania, tym łatwiej zrobić zdjęcie „w ruchu”, ale będzie ciemniejsze. Im większy czas naświetlania, tym ciężej zrobić zdjęcie „z ręki”, bo zdjęcie będzie się „mazać”, ale będzie jaśniejsze.
Poniżej s7 i huawei p10 lite IS0 100 czas 1/20

Jak widzicie, w porównaniu do pkt b., wydłużenie czasu naświetlania przy takim samym ustawieniu ISO powoduje, że oba aparaty robią jaśniejsze zdjęcia w tym samym ustawieniu światła i obiektu.

e. OIS – czyli optyczna stabilizacja obrazu.

Fajnie,jeśli jest, naprawdę. Dla osoby, która nie ma ręki snajpera, jest to często wybawienie. Delikatne ruchy ręki są kompensowane przez stabilizator, dzięki czemu można np. zmniejszyć ISO i nieznacznie zwiększyć czas otwarcia migawki – przy odrobinie szczęścia (to jednak tylko komórka) uda się zrobić ostre zdjęcie z dobrym światłem.
Czy jest niezbędny? Nie. Jeśli macie do wyboru OIS albo jaśniejszą przesłonę, ja bym wzięła mniejsze f/x.x. Do telefonu zawsze można użyć statywu a OIS nie zapobiegnie „kaszy” spowodowanej słabszą matrycą.
No, chyba że będziesz telefonem nagrywać filmy, wtedy OIS jest dużym ułatwieniem… ale też można się bez niego obejść! Ale o tym, jak nagrywać filmy, może w innym wpisie?

f. tryb manualny

jeśli dany aparat nie posiada lub ma baaaardzo ograniczony tryb manualny w aplikacji standardowej, lepiej dokładnie poczytać recenzje i opinie. Może się okazać, że producent tak wierzy w swoje oprogramowanie, że zablokował możliwość manualnych ustawień i nawet inny program nie pomoże. Należy więc sporo poczytać o teście danego aparatu pod względem ustawień manualnych i czy będę w razie czego dostępne w osobnej aplikacji(w przypadku androida, taka aplikacja to darmowy Snap Camera).

* wyżej pokazane zdjęcia są bez żadnej obróbki i mają jedynie pokazać omawiane różnice, więc nie krzyczcie, że wszystkie są słabe 🙂
Ponadto, przyznaję się bez bicia, że przy porównaniu Huawei vs Samsung ZAPOMNIAŁAM przestawić balans bieli, stąd P10 jest bardziej szary a S7 „pomarańczowy” (choć S7 zawsze ma trochę cieplejsze kolory).

Jaki model wybrać?

Odpowiedni!
Odpowiedni,czyli taki, który spełni twoje oczekiwania co do jakości zdjęć i filmów, szybkości działania, oferowanych funkcji i (nie ma co się oszukiwać) przystępnej ceny.
Jeśli stać Cię na najnowszego Samsunga Galaxy S lub Iphone’a, wybór rozbija się tylko o „osobiste preferencje”. Jeśli jednak twój budżet nie jest z gumy, ale chcesz robić fajne fotki telefonem, takie bardziej „profesjonalne”, to rozejrzyj się za flagowcami z poprzednich lat!

Ostatnio, testując telefony w jakimś sklepie RTV, sama się zdziwiłam, jak „średnia półka”wprowadzona na rynek pod koniec 2018 roku nie radziła sobie w bezpośrednim starciu z leciwym już S7 misia!
Bardzo dobrym rozwiązaniem jest poszukanie danego modelu u znajomego,prośba o pobawienie się aparatem i przesłanie zdjęcia na swój telefon lub komputer. Robiąc samemu zdjęcia w znanych sobie warunkach, szybko ocenisz, który aparat nadaje się najlepiej do tego, co chcesz nim robić.
Jak widzicie na załączonych obrazkach, zdjęcia są zrobione telefonami ze średniej półki (Huawei p10 Lite,Sony XA2) i dawnego flagowca (Samsung S7), które swoje już przeszły, mają swoje lata na rynku, a jednak nadal można pokusić się nimi od fajne zdjęcie!

Podsumowanie

Niezależnie od tego, czy telefon będzie początkiem waszej zabawy ze zdjęciami,czy też szukacie dobrego „kieszonkowego” aparatu, żeby uzupełnić swój arsenał o zawsze dostępny obiektyw, musicie pamiętać o jednym – to tylko telefon. Pewnych kompromisów poczynionych na rzecz miniaturyzacji itp. niestety nie da się na ten moment przeskoczyć. Smartphone to smartphone,a nie lustrzanka czy nawet „małpka” z regulowanym obiektywem.
Tryb manualny w telefonie daje wam możliwość oswojenia się z takimi wartościami jak ISO, czas migawki, jasność przesłony, które będą wam bardzo potrzebne przy wyborze aparatu. Niektórzy „napalają” się na lustrzanki, płacą duże pieniądze, a potem żałują, bo okazuje się, że porządna „małpka” za połowę ceny zrobi dokładnie te same zdjęcia, a przewagi wynikającej z posiadania „lustra”, weekendowy użytkownik użyje 2-3 razy w roku.
Dlatego, jeśli twój smartphone ma tryb manualny, zacznij eksperymentować już dziś. Zobacz co i jak działa, kup sobie statywik zmocowaniem do telefonu za 15 zł i strzelaj, eksperymentuj,doświetlaj, prześwietlaj! Tylko praktyką jesteś w stanie określić, czego tak naprawdę brakuje kamerce w twoim smartfonie.
Od razu napiszę, żeby rozwiać wątpliwości:
Jeśli miałabym się kierować tylko i wyłącznie możliwościami aparatu, to bez zastanowienia wybrałabym Galaxy S7 bo –trzeba to uczciwie przyznać – przez posiadanie OIS i swoją aktualną cenę bije Iphone 6s jakością fotek. Ale ja wybrałam Iphone, bo bardziej mi pasuje, zdjęcia robi naprawdę ładne, a dzięki kilku sztuczkom udaje mi się obejść bez OIS, nawet przy filmowaniu.
Jeśli natomiast masz dosyć płytkie jeziorko wolnych pieniędzy przeznaczonych na telefon, polecam na początek Huawei P10 lite lub Mate 10 lite, które długo użytkowałam. Podejrzewam, że P20 Lite także da radę, ale to musicie sprawdzić już sami.
Jeśli wpis wam się podobał i chcecie, żebym zrobiła w tej tematyce mini-serię,to zostawcie po sobie ślad w komentarzu. A może sami podrzucicie temat w klimacie warsztatu, który chcielibyście, żebym omówiła?

Posts created 57

24 thoughts on “Jak robię swoje zdjęcia na bloga aparatem za kilka tysięcy?

  1. Bardzo ciekawy tekst! Przeczytałam go z ogromną przyjemnością. Ja akurat totalnie nie znam się na fotografii i zupełnie mnie to nie kręci. Miesiąc temu kupiłam aparat tylko po to, aby od czasu do czasu zrobić na bloga zdjęcia książek, płyt czy innych rzeczy w mojej tematyce. Nie zasadzałam się na lustrzankę, z której po prostu nie umiałabym korzystać i wybrałam całkiem solidny kompakt od Sony. A na co dzień i tak korzystam z telefonu, który też całkiem dobrze daje radę 🙂

    1. Postawiłaś na większą automatykę w oprogramowaniu od producenta i nie ma w tym niczego złego! Tryb manualny też pewnie tam jest, więc możesz „pobawić się” w lustrzankę, a może przy okazji odkryć nowe możliwości swojego sprzętu?

  2. Ja robię zdjęcia kulinarne wiec bez statywu ani rusz. Ale ten sam aparat mam od lat a jak patrzę na zdjęcia sprzed dwóch lat to mi się słabo robi. 😉 wiec… aparat aparatem ale 😉

    1. Dokładnie! Własny progres widać dopiero na przestrzeni czasu, jak zmienia się kompozycja, światło czy świadomy wybór punktu ostrzenia! Myślę, że nawet aparat za kilka tysięcy nie przyspieszyłby wiele tej ewolucji zdjęć!

    1. Talent i sprzęt to jedno, a praktyka to drugie! Zobacz wpis Kasi, znajdujący się powyżej. Sprzęt ten sam a zdjęci z biegiem czasu lepsze 🙂

    1. Przecież nie każdy musi być fotografem! Telefon również daje możliwości zabawy i nauki, więc kto wie, czy aparatu nie odkupisz, kiedy pobawisz się kilka tygodni trybem manualnym w smartphonie… 🙂

    1. Ale kompozycji i kadrowania nie zrobi za Ciebie aparat, choćby kosztował i 10 000 zł! To już jest kwestia wyłącznie praktyki.

  3. Ja mam w tej chwili telefon z którego jakości zdjęć nie jestem za bardzo zadowolona, ale poprzedni był bardzo dobry, a moje dziecko potrafi robić swoim telefonem super zdjęcia, taki talent 🙂

    1. Nie wiem z czego korzystasz, ale od zabawy ustawieniami w trybie manualnym na pewno niczego nie zepsujesz. Przynajmniej będziesz wiedzieć, czy to kwestia słabego aparatu czy oprogramowania 🙂

  4. wow świetny wpis. Mój telefon zdjęcia robi takie sobie, w sensie w trybie automatycznym, co widać na IG. Ale może faktycznie muszę się nim więcej pobawić…

    1. Próbuj! Tylko praktyka oraz metoda „prób i błędów” pokaże Ci, czego tak naprawdę wymagasz o swojego sprzętu! Znając podstawy, następnym razem wybierzesz telefon z aparatem dostosowanym do Twoich potrzeb!

    1. Baw się i przestawiaj wszystko, co się da! Poszukaj aplikacji, które pomogą „odblokować” niektóre funkcje w oprogramowaniu producenta. Dzięki temu poznasz swoje potrzeby, a przy wyborze następnego telefonu będziesz od razu wiedzieć na co patrzeć!

  5. Uff, wreszcie znalazłam ten wpis.
    Nakopałam się, bo zapomniałam adresu do Ciebie 🙁 wstyd.
    Mam bezlusterkowca z Olympusa i powiem szczerze, tragedia – no nie jest źle, ale jakoś nie umiem sobie z nim do końca poradzić mimo przestawiania ustawień. Dwa, już kolejny raz niszczy kartę pamięci 🙁 – chyba że to moja wina że wkładam i wykładam??? – no ale jakoś zdjęcia muszę przecież przenieść. I zaś coś się chyba poluzowało.
    Kiedyś stałam murem za OLYMPUSEM dziś nie. Miałam super cyfrówkę – robiło się nim takie zdjęcia, że nawet obrabiać nie było trzeba. Ewentualnie – czasem tylko w programie rozjaśnić, jak wyszły za ciemne.

    Telefon Samsung z 2016 roku J3 – nie jest aż taki tragiczny jak na 8Mpix.- Mimo to szukam czegoś więcej.
    Zastanawiam się też nad albo dobrą cyfrówka, która robiłaby też takie super ujęcia jak stary OLYMPUSIK. Wiem tyle, ze pisało na niej 16Mpix 🙂 – sama nie wiem, dlaczego zawsze w wyborze kieruję się tymi pixelami? – faktycznie obraz lepszy?
    Serdeczności.
    ps. Może mi coś fajnego polecisz, albo na co zwrócić uwagę? Dla osoby która uwielbia robić zdjęcia, a nie jest wybitnym fotografem 😀

    1. Odnośnie bezlusterkowca – ja używam Canona M3 z „kitowym” obiektywem 18-55. Zdjęcia robi takie, jak mówisz o poprzednim – najwyżej rozjaśniam lub podciągam kolory na „żywsze” i jest super. Więc ten aparat mogę Ci polecić z czystym sumieniem.
      Z lustrzanek mamy Nikony D40 i D3300 – D40 to klasyk i klasa sama w sobie, ale nie ma live view (podglądu „na żywo”), więc zdjęcia robi tylko wizjerem. D3300 ma już dużo „bajerów” i live view. Na razie się go uczymy, ale również mogę go polecić. Canon i D3300 mają po 24 mpix, a D40… 6mpix! Na bloga, IG czy FB nawet te 6 wystarcza!
      Jeśli chodzi o karty SD to dziwne, ja również wyjmuję je do zgrywania zdjęć, chociaż Canon ma tryby przesyłania bezprzewodowego i karta nigdy nie padła. Może są za wolne i szybko się zużywają? Do nagrywania filmów Misiek kupił takie, które mają ogromną szybkość zapisu i odczytu – nie ma z nimi problemu.
      Jeśli chodzi o telefony, jak we wpisie – jeśli masz budżet na najnowszego Iphone albo Samsunga to bierz. Jeśli chcesz czegoś lepszego od J3 ale nie tak starego jak S7 to… S9, bo S8 jest w zasadzie bliźniaczy do S7 jeśli chodzi o aparaty. Można zaoszczędzić kupując S7 zamiast S8, a zdjęcia będą bardzo podobne. Znajomy posiada S8, więc wiem 🙂

  6. Cieszę się, że zrobiłaś zestawienie zdjęć tych samych obiektów zrobionych różnymi telefonami. Idealnie obrazuje różnicę – bo co telefon to inne możliwości i parametry – nie ma się co oszukiwać.
    Zawsze denerwuje mnie podejście osób, które myślą, że jak masz mega drogi aparat to zdjęcia robią się „same”. No nie, nie robią się. Bo do zdjęć trzeba mieć serce i czas, niejednorotnie dużo czasu. A swoje umiejętności fotograficzne rozwijamy całe życie – z tym się niestety nikt nie rodzi ot tak.
    Pozdrawiam! 🙂

    1. O to chodziło w tym wszystkim chodziło 🙂 Aparat sam zdjęcia nie robi, chociaż można założyć, że sprzęt za 2000 złotych, zrobi na „Auto” lepsze zdjęcie, niż „Auto” na sprzęcie za 500, wyprodukowanym kilka lat wcześniej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top