You are my inspiration: Zabieg nawilżająco - ujędrniający ciało w domowym zaciszu.


Lato zbliża się wielkimi krokami.
Ze szklanych ekranów atakują obrazy idealnych sylwetek o gładkiej skórze, w kolorowych strojach kąpielowych. Magia photoshop’a wpędza Cię w depresje? Znam sposób, dzięki któremu skóra stanie się jedwabiście gładka, pośladki uniesione, a opalenizna równomierna. Szkoda tylko, że nie udało mi się opatentować magicznej mikstury na zrzucenie zbędnych kilogramów… :) 

Dzisiejszy post jest dla mnie niezwykły! 
Nie tylko jest kolejnym wpisem z cyklu „Wspaniały Rok” organizowanego przez Twoje Źródło Urody, ale rozpoczyna nową serię postów na blogu, w której, wraz z moimi gośćmi będziemy zdradzać nie tylko tajniki profesjonalnych zabiegów kosmetycznych czy fryzjerskich, ale wiele, wiele innych. Postaramy się pokazać, że część z nich z powodzeniem można wykonać w domu. 

Na pierwszy ogień idzie zabieg nawilżająco – ujędrniający na ciało.

Co będzie potrzebne? 

  • Godzinka, no może 1,5 wolnego czasu, który umilisz sobie relaksującą muzyką i kieliszkiem wina lub towarzystwem bliskiej Ci osoby, którą możesz wykorzystać do wykonania tego banalnie prostego zabiegu. Gwarantuję jednak, że wszystkie czynności dasz radę wykonać sama!
  • Mały i duży ręcznik. 
  • Ulubiony peeling do ciała – najlepiej średnio lub grubo ziarnisty. 
  • Ulubiony balsam do ciała – wybrać możesz dowolny produkt. Zaczynając od balsamu nawilżającego, przez odżywczy, na tych o działaniu ujędrniającym czy antycelulitowym kończąc. 
  • Maska algowa do ciała – alginat kupisz w każdej hurtowni kosmetycznej, pytaj o takie marki jak np.: Norel czy Bielenda Professional 
  • Folia spożywcza 

Zaczynamy!
Zacznij od umycia całego ciała ulubionym żelem. Osusz je delikatnie ręcznikiem, po czym przystąp do wykonania peelingu - skup się na wybranej partii ciała i masuj ją przez około 5 minut kulistymi ruchami w kierunku serca. Następnie zbierz pozostałości wilgotnym ręcznikiem. Oczywiście, możesz spłukać ziarenka pod bieżącą wodą. Jeżeli jednak korzystasz z produktu na olejowej bazie, nie jest to konieczne, ponieważ na skórze pozostanie nawilżająca warstwa.


Nałóż na ciało grubą warstwę wybranego balsamu. 




W plastikowej misce rozrób odpowiednią ilość alginatu z zimną wodą. Zazwyczaj odpowiednie proporcje podane są na opakowaniu. Przykładowo, jeżeli chcesz wykonać zabieg na uda, do 6 miarek proszku np. maska algowa z cynamonem Norel, dodaj około 3-4 miarki wody. Bardzo ciężko jest wskazać jedyną i właściwą proporcję, ponieważ każdy proszek inaczej wchłania wodę. Składniki połącz dłonią – energicznie mieszając! Gotowa maska swoją konsystencją powinna przypominać gęstą śmietanę. Jeżeli nie masz wprawy, lepiej, by formuła była odrobinę luźniejsza, ponieważ maska algowa szybko gęstnieje.



Nagraliśmy również, krótki filmik, który zobrazuje o jaką mniej więcej konsystencje chodzi.






Nałóż mieszankę dość grubą warstwą na skórę. Postaraj się jak najmniej produktu pozostawić w misce i na dłoni! Maski algowej nie wolno się spłukiwać w zlewie, ani kanalizacji, ponieważ może zatkać rury. Pozostałości maseczki wytrzyj papierowym ręcznikiem. Nie pozostało już nic innego jak owinąć ciało folią spożywczą - stworzy się okluzja, która zwiększy wchłanialność składników odżywczych i relaksować się z dobrą książką w dłoni lub muzyką w tle przez około 20 – 30 minut.

Po upływie wyżej wspomnianego czasu zdejmij maskę. Najłatwiej będzie „rozciąć ją” paznokciem. 

Łatwo szybko i przyjemnie!




To już prawie koniec, jednak dam sobie rękę uciąć, że już na tym etapie zobaczysz ogromną różnicę. Skóra będzie wyraźnie bardziej gładka i lepiej nawilżona. Dla wzmocnienia efektu użyj balsamu lub suchego olejku z drobinkami złota. 


Pytania do eksperta.


Moim dzisiejszym gościem jest Michał Domański kosmetolog i autor bloga Twoje Źródło Urody.


Michał wszyscy znają Cię, jako Twoje Źródło Urody. Czy zechciałbyś zdradzić naszym czytelnikom, jak to się stało, że zdecydowałeś się na kształcenie się w tak sfeminizowanym kierunku jak kosmetologia? 

Tak naprawdę, odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, choć dość długa. Może jednak uda mi się odpowiedzieć w lekkim skrócie. Kosmetologia to nie jedyne, co umiem i zanim ukończyłem odpowiednią szkołę o tym kierunku, kończyłem też i inne szkoły. Dlatego, jestem też między innymi i ogrodnikiem. Doskonale odnajduję się w kuchni, potrafię wyhodować odpowiednie rośliny o właściwościach pielęgnacyjnych, a więc kosmetyka była chyba naturalnym, ostatnim powiedzmy, krokiem pozwalającym odpowiednio przygotować i wykorzystać wszystko razem. Dlatego zaczynając przygodę z YouTube rozpocząłem od tego, aby pokazać jak w kuchni, czyli naszym domowym laboratorium kosmetycznym, zrobić coś prostego a skutecznego. Już w pierwszych latach zdobywania wykształcenia — najpierw zawodowego i technicznego — kosmetyka była dla mnie istotna i w tym czasie dorabiałem sprzedażą kosmetyków jednej ze szwedzkich marek. Nawet nieźle mi to szło i to też było jakimś bodźcem do wybrania - w końcu -kierunku związanego z pielęgnacją urody. Ucząc się już o kosmetologii, fizykoterapii, dermatologii w szkole kosmetycznej, na niezłym poziomie miałem również wykładaną chemię surowców kosmetycznych, więc i moje zainteresowanie kosmetologią uległo rozszerzeniu. Ostatecznie zdecydowałem się na pracę przy fotelu w salonie, bo to dawało mi największą satysfakcję — widzieć jak stan skóry moich pacjentów się zmienia i poprawia. Parę lat temu postanowiłem zacząć dzielić się moją wiedzą i doświadczeniem z innymi. Najpierw zostałem szkoleniowcem jednej z wiodących francuskich marek profesjonalnych, a teraz jestem blogerem — w sumie chyba urodowym. Nadal jednak dzielę się wiedzą i pomagam poszerzać ją innym. Co robię, choćby organizując tak naprawdę pierwsze w naszym kraju warsztaty dla blogerów, nie tylko urodowych, Secrets of Beauty, podczas których kręciliśmy kremy od zupełnych podstaw, braliśmy wspólnie udział w tworzeniu receptury i finalnego produktu pielęgnacyjnego z komórkami macierzystymi jabłoni, uczyliśmy się wykonywania makijażu do zdjęć i filmów. Robiliśmy peelingi, maseczki, poznawaliśmy potrzeby skóry, obalaliśmy lub potwierdzaliśmy mity o niektórych składnikach kosmetycznych. Robiliśmy, tak zwane, testy w ciemno, bez większej wiedzy o produkcie niż takiej, jakie jest jego ogólne działanie. Tworzyliśmy świece do masażu i woski zapachowe do kominków oraz unikatowe lampiony. Uczyliśmy się o emulgatorach ciekłokrystalicznych, o podologii i wielu innych ważnych sprawach. Jak widzisz, myślę po prostu, że kosmetologia w moim życiu wzięła się z połączenia wielu ważnych dla mnie pasji.

Nie będę Cię już męczyć, przejdźmy do rzeczy: czy są jakieś przeciwwskazania do wykonania tego zabiegu?

Niestety, jak i we wszystkim, i w takich zabiegach mamy przeciwwskazania. Przede wszystkim zacznijmy od podstawowego, a mianowicie uczulenia na jakikolwiek ze składników lub kosmetyków użytych do zabiegu. Poza tym astma i kuracja antybiotykowa. Musimy być po prostu zdrowi. Z zabiegu również powinniśmy zrezygnować, jeżeli zażywamy sterydy. Ważnym przeciwwskazaniem są też wszelkie otwarte rany oraz ostre stany zapalne i dermatologiczne choroby skóry, jak choćby grzybica czy drożdżyca. Ze względu na algi, z zabiegu powinny też zrezygnować ci, którzy cierpią na choroby tarczycy i nerek. Przeciwwskazaniem jest również gorączka jak i stany podgorączkowe. A na koniec, co ważne, również i ciąża. 

Zależy mi na działaniu ujędrniającym i/lub antycellulitowym, jakie składniki aktywne powinny posiadać produkty wykorzystane do wykonania zabiegu? 

W przypadku cellulitu wszystko zależy od tego, czy jest on wodnym czy tłuszczowym cellulitem. Wodny powodowany jest zastojami limfy i gromadzeniem się wody w tkankach. W tym przypadku trzeba szukać składników o działaniu drenującym i usprawniającym mikro krążenie. Sprawdzą się, więc bioflawonoidy, ekstrakty z bluszczu czy kasztanowca, ruszczyka, nostrzyka oraz witamina C. W przypadku cellulitu tłuszczowego, za powstawanie którego odpowiedzialny jest rozrost komórek tłuszczowych, szukajmy szczególnie kofeiny i ekstraktów z kawy, polifenoli, L-karnityny i olejku cynamonowego. Jeżeli chodzi o ujędrnianie to wszelkie powyższe składniki, ale warto też w INCI szukać ekstraktów z owoców żurawiny, który, dzięki zawartości między innymi witaminy C, doskonale stymuluje fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny. 

Jak często powinnam powtarzać zabieg, oczywiście zależy mi na jak najlepszych efektach. 

Wszystko zależy od tego, czy dbasz o siebie regularnie czy mniej regularnie. W twoim przypadku myślę, że miesięczna kuracja raz w tygodniu, aby dać skórze mocny bodziec i wspomóc ją w działaniu, powinna wystarczyć. Potem już jeden taki zabieg w miesiącu, dla podtrzymywania efektu. Natomiast, jeżeli ktoś ma więcej do zrobienia, to zalecałbym od 6 do 12 zabiegów, co tydzień. I dopiero po takiej kuracji, jeden miesięcznie, aby utrzymać efekty zabiegu. Co oczywiście nie zwalnia nas ze stosowania normalnej, dostosowanej do potrzeb skóry, codziennej pielęgnacji.


Jesteśmy bardzo ciekawi, co myślisz o naszym projekcie?
Koniecznie daj nam znać!

Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące tego zabiegu lub propozycje na kolejny artykuł z tej serii, śmiało pisz w komentarzach.

Pozdrawiamy i życzymy miłego maskowania


Yasminella i Michał Twoje Źródło Urody.

_________________________________________________________________________________

W akcji wspaniały rok udział biorą: 
Czarszka | Evelyn's shades of red | Rozmyślania yasminelli | Heyitsalexk | Dobrulbloguje | Kolorowy kraj | MAZGOO | Blonde Bangs | Made by Gigi | Kerli - Kinga Kerth | Arsenic | Niewyparzona pudernica | Zakochana w kolorkach | Twoje Źródło Urody | Interendo | Codzienność nasza | Mama trójki | Esy floresy fantasmagorie | W blasku Marzeń | Pasja rodzi profesjonalizm | Domatores | CzerwonoUsta

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.