Mobile Mix 04'18 czyli kwiecień w zdjęciach.

„Raz na wozie, raz pod wozem” (w nawozie jak skwitował Miś). 
To zdanie idealnie obrazuje wszystkie zdarzenia jakie miały miejsce w minionym miesiącu – kwietniu. Tak naprawdę ten wpis mógłby być pozbawiony kolejnych słów, jednak nie byłabym wtedy sobą, ponieważ pomimo mojego realistycznego (według Misia pesymistycznego) podejścia do życia, z każdej sytuacji staram się wyciągać pozytywne wnioski.


Drugi dzień świąt wielkanocnych spędziliśmy w bardzo nietypowy sposób: 

  • zamiast szykować się do rodzinnego śniadania, szykowaliśmy mieszkanie na przyjęcie nowego członka rodziny, 
  • zamiast spędzać czas w rodzinnym gronie, spędziliśmy go w podróży, 
  • zamiast cieszyć się smakiem wielkanocnych smakołyków, cieszyliśmy się, kiedy po powrocie do domu z malutkim Salemem, Goblin zjadł obiad.

Zdaje sobie sprawę z komizmu powyższych zdań, jednak by zrozumieć, co nami kierowało, koniecznie przeczytaj „Historię uratowanego życia...”


Kiedy panowie już się pokochali, wręcz namacalnie poczuliśmy ciężar zdarzeń, które miały miejsce. Zaczęliśmy planować majowy urlop, ku naszemu zaskoczeniu, udało się nam przy tym nie zwariować. Od tamtej chwili rozpoczęło się odliczanie do wyjazdu. Zaplanowana na szybko majówka, przyniosła upragniony odpoczynek i relaks. Czy mi się tylko wydaje, czy zagalopowałam się do treści, które powinny znaleźć się w podsumowaniu maja?


Każdy dzień umilaliśmy sobie, jak tylko potrafiliśmy najlepiej. Nie zabrakło smakołyków, seansów filmowych, czy gier towarzyskich. Nasze serca skradło Ego w wersji dla par. Nie daj się jednak zwieść, nie ma tam żadnych pytań czy zagadnień, które wymuszają pełnoletniość graczy. Wymagają jedynie pewnego rodzaju dojrzałości i ogólnej wiedzy o świecie.


Jedyną rzeczą, która w zdecydowany sposób odbiegała od normy, była ilość nowości kosmetycznych. W minionym miesiącu moją kosmetyczkę zasiliło jedynie serum z witaminą C od LIQ, dwa kolory hybryd oraz żel Tytan do przedłużania paznokci na szablonie od Semilac. Szczerze, nie miałam do niego przekonania, jednak już pierwsza aplikacja sprawiła, że go pokochałam i jestem skłonna powiedzieć, że jest to najlepszy żel jakiego do tej pory używałam.


Moje życie w kwietniu idealnie odzwierciedla przysłowie dla dzieci: „Kwiecień – plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata”. 

A Tobie jak minął kwiecień?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.