Made with love: Pieczemy chleb.

Domowy chleb kojarzy mi się z miłością i rodziną, wiem że w moim przypadku jest to magia świata kreowanego w książkach i filmach, ponieważ moje babcie nie piekły chleba. Nie oznacza to jednak, że ja rodowita warszawianka nie znam jego prawdziwego smaku – los chciał, że większość dzieciństwa spędziłam w wiosce niedaleko Sorkwit, gdzie mleko, jajka i chleb do dnia dzisiejszego wiodą prym.

Od kilku miesięcy mój szwagier robi rzecz w dzisiejszych czasach rzadko spotykaną, a mianowicie piecze chleb. Ostatnio udało mi się udokumentować cały proces, by opowiedzieć, a tak naprawdę przekonać Cie, że to nic trudnego.

To jest i będzie jedyne profesjonalne zdjęcie w tej notce. Podczas przygotowywania tego wpisu szybko przekonałam się że fotografia żywności to jakaś czarna magia. Muszę zdecydowanie poćwiczyć i dopytać mojego mistrza takich zdjęć – Twoje Źródło Urody.

Podstawową, a jednocześnie najbardziej angażująca czynnością, podczas wypieku własnego chleba jest wybór składników. Zarówno rodzaj mąki jak i dodatki wydają się być mało znaczącymi elementami, jednak to od nich wszystko zależy. Na początek proponujemy wybrać gotowe mieszanki chlebowe, dzięki którym poznasz smaki poszczególnych mąk i ich właściwości, a dodatkowo nie będziesz zmuszona myśleć o odpowiednich proporcjach. Oprócz tego jest ona idealną bazą dla dodatków. Prawda jest taka, że ich wybór zależy tylko od Ciebie, nie ma żadnych reguł, kieruj się swoimi upodobaniami i nie pozwól, by stereotypowe połączenia wzięły górę.



Składniki:

  • 0,5 kg mąki 
  • paczka drożdży instant 
  • łyżka soli 
  • łyżka cukru 
  • ok. 300ml letniej wody 
  • 2 suszone ostre papryczki 
  • puszka oliwek z anchois 
  • 2 ząbki czosnku
  • ok. 2 łyżki oliwy z oliwek 
  • białko jajka 
  • mak 
Pierwszym krokiem jest zblendowanie wszystkich składników smakowych – w naszym przypadku są to oliwki, czosnek i ostre papryczki, sól i cukier. Osobiście uważamy, że najlepiej sprawdzają się drobne kawałki, które potem można bez problemu rozpoznać. Jednak nie bierz tego do siebie, jeżeli lubisz „gładkie” pieczywo zblenduj wszystkie składniki na jednolitą masę.


Po uzyskaniu mieszanki smakowej do misy robota kuchennego, dodaliśmy mąkę, drożdże i letnią wodę, która nie tylko połączy ze sobą wszystkie składniki, ale również aktywuje drożdże. Czas na magię wybieramy program „dough”, a po upływie około 5 minut ciasto jest gotowe. Uwielbiam gotować, ale nienawidzę po nim sprzątać! Dzięki temu urządzeniu nie dość, że po wszystkim do umycia jest tylko kilka elementów maszyny, to nie muszę męczyć się przy wygniataniu ciasta.
Kiedy robot ciężko pracuje warto wysmarować blaszkę (w naszym przypadku jest to klasyczna tortownica, ale równie dobrze sprawdzi się keksówka) tłuszczem – my wybraliśmy oliwę z oliwek, przygotować białko jajka i mak.
Wygniecione ciasto przekładamy do formy, tak by zakryło całe dno, jego wierzch smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy wybranymi wcześniej ziołami lub ziarnami.


Czas na przerwę!
Ciasto musi wyrosnąć. W warunkach domowych (przy nieocenionej pomocy kaloryfera) trwa to około godziny. Wbrew pozorom nie szalej z przykrywaniem chleba ścierką, gdyż chwila nieuwagi wystarczy, by ciasto przykleiło się do materiału, czego efektem będzie jego deformacja.


Wyrośnięte ciasto umieszczamy w rozgrzanym do 220 - 240 stopni piekarniku. W naszym przypadku jest to piekarnik elektryczny ustawiony na grzanie góra - dół bez termoobiegu. Wypiekanie trwa od 34 do 38 minut. Pamiętaj, by nie otwierać piekarnika, podczas pieczenia przyczyni się to do opadnięcia chleba.
Po upieczeniu, chlebek warto możliwie jak najszybciej wyjąć z formy, by mógł on wystygnąć nie łapiąc wilgoci. Za zwyczaj pieczemy w późnych godzinach wieczornych, a do ucztowania zabieramy się rano.

Smacznego!



Dzisiejszy post powstał w ramach akcji ,,Wyjątkowy rok" organizowanej przez Michała z Twojego Źródła Urody . W akcji tej biorą udział też inne blogi, które gorąco polecam:

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.