Galénic Secret D’ Excellence. Poznaj moc algi śnieżnej.

Pierre Fabre niejednokrotnie udowadniał, że niemożliwe staje się rzeczywistością. Opracowując formułę Galénic Secret D’ Excellence za cel obrał stworzenie produktu idealnego, który pozwoli skórze zachować pełen blasku, młody wygląd. Z pomocą przyszła rosnąca na stokach gór i lodowców alga śnieżna, która dzięki umiejętności zatrzymania swojego zegara biologicznego jest w stanie przetrwać, każde nawet najbardziej srogie warunki atmosferyczne. Wiosną magazynuje energię słoneczną wodę i minerały wówczas jest zielona. Natomiast zimą ze zmagazynowanych składników wytwarza substancje chroniące przed promieniowaniem UV, karotenoidy – przeciwutleniacze, glikoproteiny, cukry zapobiegające zamarzaniu, a także polifenole o działaniu detoksykującym.
Jedną z protein jest Klotho tzw gen młodości. Po raz pierwszy został zidentyfikowany w 1997 roku u myszy, które w przypadku uszkodzenia Klotho wykazywały ekstremalne przyspieszenie starzenia. Naukowcy udowodnili, że zwiększenie wydzielania tego białka wydłuża życie. 
Badania in vitro wykazały, że alga śnieżna zwiększa o 365% ekspresję genu Klotho w komórkach skóry. Wyraźnie zwiększając aktywność genu, alga śnieżna dodaje energii starzejącym się komórkom i w ten sposób na długo przywraca im prawdziwą młodość. Gen Klotho zmusza starzejące się komórki skóry do postu, dzięki czemu mogą na nowo wytwarzać istotne dla zachowania młodości substancje, czyli kwas hialuronowy i kolagen. 
 
 
Powyższe informacje brzmią jak najlepiej opowiedziana bajka. Czy w kremie Galénic Secret D’ Excellence naprawdę udało się zamknąć magię?
Ekstrakt z algi śnieżnej czyli zawłotnia znajduje się w połowie składu INCI. To jednocześnie bardzo dobry wynik jak i odrobinę rozczarowujący biorąc pod uwagę pozostałe pozycje. W kremie znajdziemy silikon, sporo emolientów i substancji wygładzających. Jednak nie ma powodów do popadania w histerię wysoko znajdują się między innymi masło shea, wosk pszczeli, pochodna witaminy C i wiele innych wartościowych pozycji.
Galénic zapewnia, że udało mu się opracować unikalną strukturę galeniczną nazwaną Cristal Fusion, dzięki której zachował wszystkie właściwości algi śnieżnej. Ta struktura w kształcie śnieżynki zamyka w sobie zawłotnię i uwalnia ją dopiero w kontakcie ze skórą, topiąc się pod wpływem jej ciepła.   


Klasyczny 50ml słoiczek swoim wyglądem zabiera nas w podróż do luksusowej, arktycznej krainy gdzie sople lodu mienią się wszystkimi kolorami tęczy. W jego wnętrzu ukrywa się krem o lekkiej formule, który szybko się wchłania, przez co może się wydawać, że jest zbyt delikatny dla skór bardzo suchych lub na okres zimowy. To tylko złudzenie! Moja znajomość z Secret D’ Excellence trwa od sierpnia ubiegłego roku. Na własnej skórze przetestowałam go w 30 stopniowych upałach używając go wówczas zarówno na dzień jak i na noc jak i w 15 stopniowym mrozie jako krem na dzień. Początkowo dziwło mnie jak jeden krem może tak dobrze sprawdzać się w tak skrajnych warunkach atmosferycznych, kiedy poznałam tajemnicę skrywaną przez algę śnieżną wszystko stało się jasne. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się nawilżona, bardziej elastyczna, a jej koloryt bardziej jednolity. Fenomenem jest również działanie niwelujące szarość i zmęczenie cery, które jest zasługą pudrów mineralnych oraz kompleksu witamin znajdujących się w składzie. 
 
Wyobraź sobie upalną końcówkę lata i koncert Rammstein'a we Wrocławiu. Każdy dzień spędzony w tym pięknym mieście był pełen wrażeń, wycieczek śladem krasnali, pysznego jedzenia i delikatnie zakrapiany ciemnym kraftem. Czego chcieć więcej? Żyć nie umierać! Poranek, który nastąpił po wyżej wspomnianym wydarzeniu kulturalnym był naprawdę ciężki. Jakie było moje zdziwienie kiedy zauważyłam, że moja skóra nie zdradza nawet najmniejszych śladów poprzedniego dnia. Była nawilżona i pełna blasku. Od tego momentu wiedziałam, że Secret D’ Excellence będzie moim ulubieńcem na długie lata. Świetnie współgra z kosmetykami kolorowymi, nie trafiłam na połączenie, które by się nie polubiło.
 
 
Szczerze mówiąc, bardzo długo szukałam minusów tego kremu, za minimalny można uznać silikon, ale nie robi mi on krzywdy, więc czemu mam go wytykać palcami? Zapomniałam wspomnieć, że każdą aplikację umila piękną kompozycja zapachowa bazująca ma: konwalii, róży i kwiatach porzeczki i piżmie.

Nie chcę się zastanawiać czy działanie Secret D’ Excellence jest wytworem mojej wyobraźni czy też najszczerszą prawdą, nie zmienia to faktu, że gdybym miała wybrać tylko jeden krem do twarzy, którego miałabym używać do końca życia na dzień dzisiejszy byłby to właśnie ten. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.