Snail Code Eye Cream. Stale i niezmiennie najlepszy krem pod oczy jaki miałam.

Kiedyś cierpiałam na nadmiar kosmetyków, nie miałam swoich ulubieńców, a prawdopodobieństwo, że kupię dwa razy pod rząd ten sam produkt było równe zeru. Wszystko się zmieniło kiedy ponad dwa lata temu przywiozłam z Bułgarii Snail Code Eye Cream. Kiedy się skończył sięgnęłam po inny krem, potem po kolejny i jeszcze jeden, ale żaden nie spełniał moich oczekiwań w 100%. Jeżeli śledzisz mnie na Facebooku i Instagramie, wiesz że z tegorocznych wakacji przywiozłam dwa opakowania.
Nigdy się nie zdarzyło, bym o jednym produkcie pisała dwa razy, (zawsze musi być ten pierwszy raz) tym razem postanowiłam to zrobić, ponieważ zmieniła się formuła, a ja znacznie poszerzyłam swój zakres wiedzy w kwestiach, które będą uzupełnieniem tego wpisu. Pierwsza recenzja Snail Code Eye Cream.


Pozyskiwanie śluzu ze ślimaka.

Szczerze mówiąc już jakiś czas temu zastanawiałam się w jaki sposób pozyskiwany śluz. Po dość nieciekawych doniesieniach na temat pozyskiwania oleju z norek czy emu najzwyczajniej intrygowało mnie jak sprawa wygląda w tym przypadku. O tym, że nie jest to ten sam, który ślimak pozostawia w formie lepkiej ścieżki wiedziałam, ale to dalej nie zaspokajało mojej ciekawości. Dowiedziałam się, że dobrze znane wszem i wobec ślimaki ogrodowe mają zdolność do wydzielania dwóch rodzajów śluzu – limozyny i kryptozyny. Limozyna to śluz, który ślimak wydziela podczas poruszania się. Może on zawierać silne toksyny jeżeli zwierze jest chore lub zestresowane. Drogocennym śluzem wykorzystywanym w przemyśle kosmetycznym i medycznym jest kryptozyna, wykazuje ona sile działanie nawilżające, wygładzające, regenerujące, ochronne i przeciwbakteryjne. To właśnie ją ślimak wykorzystuje do zamknięcia swojej muszli w okresie hibernacji. Pozyskiwana jest ona na fermach hodowlanych, gdzie zwierzak poddawany jest stymulacji podczas, której wydziela drogocenny śluz. Z tego co udało mi się dowiedzieć jest to proces całkowicie bezpieczny i pozbawiony czynników stresogennych, które mogłyby w negatywny sposób wpłynąć na ślimaki. Po zakończonej stymulacji wracają one na farmę, gdzie mogą zregenerować swoje zasoby. Zebrany śluz poddawany jest dokładnym badaniom laboratoryjnym, procesowi oczyszczania i obróbki aż do momentu uzyskania ustabilizowanego ekstraktu wysokiej jakości.

Nie wiem jak Twoja, ale moja ciekawość została zaspokojona, dzięki czemu już bez wyrzutów sumienia mogę korzystać z kosmetyków, które zawierają ten drogocenny składnik. 


Właściwości śluz ślimaka i jego działanie na skórę.

Kosmetyki zawierające duże ilości śluzu ślimaka wykazują właściwości odżywcze, nawilżające i regenerujące skórę oraz działanie lecznicze.

Dzięki dużej zawartości naturalnych i aktywnych składników, które występują w jego składzie przyczynia się do spowolnienia procesów starzenia się skóry, jej ochrony przed działaniem czynników zewnętrznych i wyraźnej poprawy jej jędrność. Dodatkowo świetnie sprawdza się rozjaśnianiu przebarwień i wyrównywaniu kolorytu skóry, a także w łagodzeniu podrażnień i przynoszeniu ulgi swędzącej, zaczerwienionej i dotkniętej stanami zapalnymi skóry.

  • Alantoina przyczynia się do przyspieszenia regeneracji skóry, wykazuje działanie łagodzące podrażnienia. Dodatkowo wspomaga rozjaśnianie i zmniejszenie widoczności blizn, rozstępów. 
  • Kolagen i Elastyna odpowiadające za likwidację zmarszczek, a także za sprężystość oraz jędrność skóry. 
  • Witaminy A,C i E, odżywiają i regenerują skórę, chronią ją przed działaniem wolnych rodników, wspomagają rozjaśnianie przebarwień, wyrównanego kolorytu oraz jej ujędrnianie. 
  • Kwas glikolowy wygładza, odświeża i regeneruje skórę, spowalniając przy okazji procesy jej starzenia. Kwas glikolowy usuwa też martwe komórki naskórka, reguluje wydzielanie sebum, zwęża i oczyszcza pory skóry. 
  • Naturalne antybiotyki zabijające szkodliwe bakterie i grzyby pomagają leczyć stany zapalne. 
  • Mukopolisacharydy zmniejszają podrażnienia, poprawiają krążenie krwi i limfy. W połączeniu z kolagenem i elastyną nadają skórze idealną elastyczność, sprężystość oraz nawilżenie.


Recenzja Snail Code Eye Cream.

Minimalistyczny biały słoiczek, bez zbędnych napisów czy grafik zresztą tak samo jak jego pojemność nie uległy zmianie. Niestety poczułam się bardzo rozczarowana kiedy otworzyłam nowe opakowanie, po mojej ukochanej lekkiej kremowo – żelowej konsystencji nie było śladu. Została ona zastąpiona dość gęstym kremem, Nasuwa to jednoznaczny wniosek, zmienił się skład. Na szczęście jest to zmiana na lepsze. Kosmetyk ma więcej substancji odżywczych, a śluz ze ślimaka jest niezmiennie na drugim miejscu. Do zacnego grona emolientów i humektantów dołączyła niezastąpiona witamina E, zwana również witaminą młodości.
Już po kilku dniach używania po raz kolejny przestałam żałować każdej wydanej złotówki. Krem bardzo dobrze nawilża i uelastycznia skórę, dzięki czemu zmarszczki stają się mniej widoczne. Niestety nie zauważyłam wspomnianego w pierwszej recenzji rozjaśnienia zasinień, wniosek jest jeden stres ma destrukcyjny wpływ nie tylko na psychikę, ale i na wygląd człowieka. Tak jak wcześniej świetnie się wchłania i dobrze współgra z kosmetykami kolorowymi.


Pomimo tego, że mój słoiczek jest prawie nienaruszony już zaczynam się zastanawiać co zrobię kiedy ujrzę jego denko. Będę musiała pojechać do Bułgarii. Chociaż muszę się przyznać, że od pewnego czasu kusi mnie Kiehl's  Creamy Eye Treatment with Avocado. Czy ta zamiana będzie owocna? Nie wiem, ale kto wie może się przekonam. 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.