Mobile mix 08'17 czyli sierpień w zdjęciach.

Jaki był sierpień? Nieobliczalny... Swoje skrzydła rozpostarły w nim tak skrajne wydarzenia jak pełna radości i adrenaliny podróż sentymentalna oraz dzień smutku i goryczy, który na zawsze pozostanie w moim sercu. Tym enigmatycznym wstępem zapraszam na skrót minionego miesiąca.


Sierpień zaczął się cudownie udało się nam wyrwać z miejskiego gwaru i na kilka dni uciec do moich ukochanych Maradek. Czekałam na ten wyjazd kilka lat, więc możesz sobie wyobrazić jak wielka radość rozpierała mnie w dniu wyjazdu.


Wyobraź sobie piękny, słoneczny dzień siedzisz z rodziną po obiedzie na ganku i obserwujesz ludzi wypożyczających łódki. Nagle widzisz jak jeden z mężczyzn szczuje swoim psem małego kociaka. Przerażony zwierzak wbiega na pomost i znika Ci z oczu. Myślisz, że wskoczył na żaglówkę, zacumowaną przy pomoście, niestety po 10 minutach słyszysz rozrywający i nie słabnący koci płacz. Jako typowa kociara nie wytrzymujesz i biegniesz zobaczyć, co się stało. Okazuje się, że ów kociak wskoczył do wody, wpłynął pod post, a teraz siedzi i płacze na belce konstrukcyjnej. Nie zastanawialiśmy się ani chwili, momentalnie zaczęliśmy szukać sposobu, by go uratować. Jedynym wyjściem było wybicie jednej z desek. Nie wiem jakim cudem udało się nam to zrobić, ale pisząc te słowa na moich kolanach wyleguje się mały Lucky.


Łatwo się domyśleć, że nie posłużyła mu godzinna kąpiel w zimnej wodzie. Mały po przyjeździe do domu, do Warszawy ma się rozumieć, rozchorował się zarażając Goblina i Cleo. Nasza reakcja była natychmiastowa - wizyta całej trójki u weterynarza. Dodam tylko, że w dniu przyjazdu Lucky również odwiedził klinikę, jednak wtedy nie było żadnych objawów. Cała trójka dość szybko się polubiła, a panowie dochodzili do zdrowia. Niestety moja mała ruda księżniczka nie reagowała na leczenie okazało się, że była chora na FIV czyli koci odpowiednik HIV. Nie mieliśmy o tym pojęcia, tak samo jak nie mogliśmy jej pomóc.
Nie martw się zarówno Goblin jak i Lucky nie są nosicielami tej choroby.

Teraz już wiesz czemu przez prawie dwa tygodnie nie było nowych artykułów, najzwyczajniej w świecie nie byłam w stanie nic sensownego napisać. Jeżeli chcesz być ze mną na bieżąco zapraszam Cię do polubienia mojego profilu na Facebook'u i Instagramie.


 Czy to nowość, że książki i dobre jedzenie to moja słabość? W sierpniu udało mi się skończyć sagę Ałbeny Grabowskiej "Alicja w krainie czasów". Jest to druga trylogia tej autorki, która udało mi się przeczytać. Śmiało mogę stwierdzić, że opowiedziane w nich historie są porywające, aczkolwiek zakończenia w moim odczuciu pozostawiają wiele do życzenia.


Szczerze mówiąc nie jestem chyba typową blogerką urodową, ponieważ nowości kosmetyczne pojawiają się u mnie stosunkowo rzadko, zdecydowanie bardziej wolę kupować produkty, które już się u mnie sprawdziły. Myślę, że nie będę się rozpisywać o cudownym róży NYX Dusty Rose czy pomadce w kredce Golden Rose 13, podejrzewam że jestem ostatnią osobą, która dopiero je poznała.


Kiedy emocje już opadły, a ja powróciłam do świata żywych wszystko wróciło do normy. Zdrowe jedzenie, dobry humor i wena twórcza, dzięki czemu bez większych problemów mogę pisać nowe teksty i tworzyć do nich zdjęcia.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.