Rozświetlający korektor pod oczy o zaskakująco dobrym kryciu.

Jakby cofnąć się w czasie na blogu przeważały wpisy z recenzjami kosmetyków kolorowych. Ostatni tego typu wpis pojawił się dwa lub trzy miesiące temu i dotyczył maskary do rzęs z Avéne. Skąd taka zmiana? To proste ograniczyłam mój makijaż do minimum i od kilku jak nie kilkunastu miesięcy używam tych samych, sprawdzonych produktów. Po zachwycie kosmetykami do pielęgnacji marki Galénic, zdecydowałam się wypróbować ich rozświetlający korektor pod oczy z serii Teint Lumiere.



Chciałem stworzyć produkt poprawiający kolor skóry wokół oczu, zapewniający rozświetlenie spojrzenia.
Szukając idealnej formuły, trafiłem na Uncarię z Amazonii o działaniu przeciwutleniającym i rozświetlającym cerę. W trakcie badań zauważyłem jednak, że aby zachować wszystkie właściwości tego składniki, należy chronić go przed dostępem tlenu. Postanowiłem wykorzystać wyjątkową technikę galeniczną, odwróconą emulsję, która zatrzymuje składnik wewnątrz formuły i chroni go przed utlenieniem.”

Główny składnik aktywny

Uncaria z Amazonii
Dodatkowe składniki aktywne
- Betaina i glikol o działaniu nawilżającym
- Pigmenty mineralne otoczone ochronnym olejkiem zapewniające kolor i doskonałe połączenie ze skórą
- Pudry absorbujące nadmiar sebum dające efekt aksamitnego wykończenia
Formuła
Ponieważ Uncaria z Amazonii traci właściwości w kontakcie z powietrzem, twórca formuły Galénic opracował technologię nazwaną Light-Color Dispersion, która chroni ją przed działaniem czynników zewnętrznych. Pozwala to zachować jej silne właściwości przeciwutleniające i rozświetlające, uwalniając je dopiero na skórze.

Opakowanie owszem jest bardzo estetyczne, ale moim zdaniem niepraktyczne. Nie widać ile kosmetyku zostało w środku, a jest go tylko 2 ml. Podejrzewam, że taka ilość wystarczy może na miesiąc regularnego stosowania. Dołączony pędzelek jest miękki i elastyczny, ale jak łatwo się domyśleć nadaje się tylko i wyłącznie do zaaplikowania produktu na skórę.


Lekka formuła dobrze wtapia się w skórę i nie podkreśla zmarszczek wokół oczu. Dla uzyskania satysfakcjonującego poziomu krycia moim zdaniem potrzebne są dwie, a nawet 3 cienkie warstwy w miejscach problematycznych. Uwaga! wczoraj dotarł do mnie pędzelek do nakładania korektora z Beauty Crew, przy jego pomocy wystarczy tylko jedna warstwa. Po przypudrowaniu korektor zostaje na swoim miejscu przez cały dzień. Skóra rzeczywiście jest ładnie rozświetlona, dzięki czemu spojrzenie nabiera blasku, a ewentualne zmęczenie jest niewidoczne. Osobiście bardziej podoba mi się nałożony na podkład, efekt rozświetlenia jest wtedy bardziej widoczny, jednak cały czas jest bardzo subtelny. Nie zależnie od użytych produktów do pielęgnacji czy makijażu korektor nie roluje się. Niestety jeżeli okolice oczu nie będą odpowiednio nawilżone, może on je lekko przesuszyć. Dla części osób dyskryminującymi go minusami mogą być dwa fakty: 
  • Po pierwsze posiada lekki cytrusowy zapach, który na szczęście błyskawicznie się ulatnia.
  • Po drugie występuje w jednym dość jasnym kolorze, który tak jak wspomniałam bardzo ładnie stapia się ze skórą/podkładem.
Czas pokazać jak sobie radzi:

Widoczne różnice w kolorystce zdjęcia wynikają z nagłej zmiany światła. ;(
Moim zdaniem efekt jest naprawdę dobry, nie wiem czy pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to najlepszy korektor pod oczy jaki miałam, aczkolwiek plasuje się bardzo wysoko. Bardzo prawdopodobne jest to że kupię go ponownie gdy skończę to opakowanie, ponieważ na tle innych produktów tego typu wyróżnia go bardzo lekka konsystencja.

Czy znasz markę Galénic? 
A może znasz ten produkt?


__________________________________

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.