Clarena Snail Mucin czyli kolejny krem do twarzy ze śluzem ze ślimaka w moich rękach.

Dzisiaj po raz kolejny udowodnię, że jestem nudna i monotematyczna w kwestii pielęgnacji cery. Śmiało pozwalam się śmiać ;)
Po niezbyt udanej przygodzie z kremami z Orientany z naturalnym śluzem ślimaka (linki pod postem), nadszedł czas na prawdziwy hit! Krem z Snail Mucin z Clareny.


Krem ze śluzem ślimaka - Poly-Helixan® PF, polecany szczególnie do pielęgnacji skóry podrażnionej i problematycznej. Zawarty w produkcie Poly-Helixan® PF, czyli ekstrakt ze śluzu ślimaka, regeneruje i ułatwia odnowę uszkodzonego naskórka. Poprzez stymulację syntezy kolagenu i elastyny wyraźnie wygładza i odmładza skórę. Zawarty w kremie ekstrakt z arniki, alantoina, D-pantenol i sok z aloesu działają regenerująco i łagodząco. Witamina E i skwalen chronią i zmiękczają skórę. Krem polecany po intensywnych zabiegach kosmetycznych, takich jak mezoterapia igłowa.

Dam sobie rękę uciąć, zastanawiasz się co widzę w tym, obrzydliwym śluzie? Odpowiedź jest prosta kocham jego właściwości, które w dużym skrócie zostały wymienione w opisie powyżej.


Elegancki szklany słoiczek z typową dla tej marki szatą graficzną kryje w sobie krem, a właściwie żel ze śluzem ślimaka o bardzo przyjemnym zapachu. Niesamowicie lekka konsystencja, szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze, żadnego filmu dzięki czemu idealnie sprawdza się pod makijaż. 
Stosując go regularnie dość szybko zauważyłam jego zbawienny wpływ na cerę. Moja kapryśna dość reaktywna skóra została ukojona, wygładzona, a co najważniejsze świetnie nawilżona. Zapomniałam już czym są suche skórki czy napięcie skóry. Rzadko zdarza się, że w 100% zgadzam się z opisem producenckim, tutaj jest inaczej. Krem rzeczywiście bardzo dobrze sprawdza się po mezoterapii mikro igłowej. Jeżeli ciekawi Cię jak poprawnie wykonać ten zabieg w domowym zaciszu koniecznie zajrzyj tutaj <link>. Myślę, że Snail Mucin sprawdzi się równie dobrze u osób ze skórą tłustą z tą różnicą, że powinien być wówczas używany na noc. Nie obciąży cery, a odpowiednio o nią zadba. Skład nie należy do najlepszych, ale nie jest przepełniony substancjami komedogennymi: „Aqua, Ethylhexyl Palmitate, Propanediol, Glycerin, Isononyl Isononanoate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Snail Secretion Filtrate, Arnica Montana Flower Extract, Allantoin, Squalane, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sorbitan Isoste-Arate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Polysorbate 60, Hydrogenated Polyisobutene, C15-19 Alkane, Hydrogenated Poly (C6-14olefin), Phenoxyethanol, Triethanolamine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, D-Limone-Ne, Hydroxycitronellal, Linalool.”
Z ciekawości zerknęłam na skład kremu do twarzy z serii Snail Code – tak tak to właśnie, ta z której pochodzi mój ukochany krem pod oczy. W nim śluz ze ślimaka jest na drugim miejscu więc znacznie wyżej niż w Snail Mucin, co za tym idzie jest go zdecydowanie więcej. Kto wie może może po tegorocznych wakacjach w Bułgarii do kremu pod oczy dołączy i ten do twarzy. Nie popadam jednak w euforię, ponieważ wyższe stężenie nie zawsze idzie w parze z lepszym działaniem.

Reasumując Snail Mucin jest moim zdaniem najlepszym kremem ze śluzem ze ślimaka dostępnym na polskim rynku jakiego używałam.

Znacie ten lub jakiś inny kosmetyk z tej serii?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.