MobileMix 02'17 czyli luty w zdjęciach

Od kilku lat luty był dla mnie smutnym miesiącem, jednak w tym roku było zupełnie inaczej. Luty, ach luty... Był pełen radości, śmiechu i spełnionych pragnień.


Zacznę od rzeczy najmniej znaczących, chociaż w tym przypadku brzmi to okrutnie, ale na tle innych wydarzeń tak właśnie było. Nowości i odkrycia kosmetyczne ;)


O ile mnie pamięć nie myli w kwietniu do sklepów trafi nowa linia od Rene Furterer - Lumicia, jej zadaniem będzie nadawanie włosom połysku dzięki składnikom zamykającym łuskę włosa. W moje ręce trafiła octowa płukanka. Po niezbyt owocnych spotkaniach z innymi produktami tego typu podchodziłam do niej jak pies do jeża. Okazało się, że nie słusznie. Lumicia nie dość, że pięknie domyka łuskę, sprawiając że włosy są gładkie i mięsiste, nie pozostawia na nich octowego zapachu.

Matowe pomadki czy błyszczyki do ust to to co tygryski lubią najbardziej. Wiesz, o tym nie tylko Ty, ale i wszyscy moi przyjaciele, w ten oto sposób w moje ręce trafiła znaczna część matowych szminek z Gosh'a, o których za jakiś czas opowiem.

Olejek pod prysznic z Isany, okazał się odkryciem minionego miesiąca. Pomimo to, że ani razu nie użyłam go zgodnie z jego przeznaczeniem nie wyobrażam sobie już dnia bez niego. Co wymyśliłam? Używam go nie tylko do mycia pędzli, ale również jako pierwszy krok mojego demakijażu, oczym więcej już niedługo.

Aderma Exomega DEFI krem bez którego nie wyobrażam sobie już życia. Każdego dnia korzystam z niego, głównie do rąk, dzięki niemu zapomnialam co to znaczy mieć przesuszone, pękające do kwi dłonie.


Dla równowagi czas na najważniejsze wydarzenie lutego, dzięki któremu zmieniłam nastawienie do tego miesiąca. Pierwszy raz od wielu wielu lat moje urodziny były dla mnie dniem niesamowitym, pełnym uśmiechu szczęścia i łez wzruszenia. Nawet teraz, kiedy piszę te słowa mam szklane oczy. Ten niesamowity dzień spędziłam w otoczeniu moich przyjaciół w bajkowym miejscu, które pozwoliło nam oderwać się chodź na chwilę od codziennych problemów.


W śnieżne dni nie zabrakło mi czasu na chwilę relaksu z kubkiem kawy i książką w ręku. Ostatnio zaczytuję się w powieściach Ałbeny Grabowskiej. Pokochałam "Alicję z Krainy Czasów", a teraz zaprzyjaźniam się z rodziną winnych ze "Stulecia..."
 Nareszcie po latach przerwy wróciłam do jazdy konnej! Nie możliwe stało się możliwe! Kocham nie tylko ten sport, ale i te zwierzęta, dzięki którym czuję się wolna, niczym nie ograniczona


Związku z tym, że powróciłam do jazdy konnej, nadszedł czas na zmianę nawyków żywieniowych. Nie przeszłam na żadną dietę, po prostu staram się jeść rozsądnie tzn mniej, a częściej, a oprócz tego zwracam uwagę na pory w jakich sięgam po węglowodany, białka, cukry, tłuszcze. Dodatkowo staram się pić 2 litry wody dziennie, tak wiem, że to mało, ale niestety i to jak na razie przewyższa moje możliwości.

Luty był nie tylko niezwykły, ale i przyniósł wiele zmian, zmian na lepsze.

Jak minął Tobie?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.