Odkrycie czerwca! | Sothys Paris Hydra 3Ha Intensywnie nawilżające serum do twarzy.

Nawilżanie skóry jest jednym z najważniejszych kroków w pielęgnacji skóry, tuż obok oczyszczania i złuszczania. Stale szukam produktów, które spełnią moje oczekiwania w każdym calu. Nie zrozumcie mnie źle nie oznacza to że działanie produktów, o których piszę jest złe, po prostu nie zawsze zadowalają mnie w pełni, czasem jest to kwestia konsystencji czy zapachu. W dzisiejszych czasach dostępnych jest tyle różnych kosmetyków, że nie szukanie ideału byłoby najzwyczajniej w świecie głupie. Zastanawiacie się pewnie czy znalazłam już jakieś perełki? Owszem jedną z nich jest krem pod oczy Snail Code, o którym wspominam już od prawie roku. Nie wyobrażam sobie co zrobię kiedy mi się skończy a denko jest już widoczne. No cóż chyba będę musiała ściągnąć go z Bułgarii. Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszego wpisu.


Ultra nawilżające serum Sothys trafiło w moje ręce całkiem przypadkiem podczas cyklu szkoleń, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Zanim jednak opowiem o nim dokładniej chciałabym zwrócić Waszą uwagę na filozofię marki.
„SOTHYS to nie tylko ekskluzywna, francuska firma rodzinna, ale również nowoczesna koncepcja pielęgnacji twarzy i ciała przeznaczona dla salonów piękności oraz gabinetów kosmetycznych oraz SPA.

Imieniem Sothys starożytni Egipcjanie nazywali najjaśniejszą gwiazdę na niebie, symbolizującą wielką urodę. Dzisiaj wizerunek egipskiej boginki widnieje na szyldach salonów kosmetycznych i na opakowaniach produktów do profesjonalnej pielęgnacji skóry.

Marka proponuje swoim klientom produkty do zabiegów kosmetycznych oraz do codziennej pielęgnacji domowej twarzy i ciała. Oferuje trzy grupy zabiegów do twarzy: podstawowe, zabiegi przeznaczone dla konkretnych rodzajów skóry oraz specjalistyczne zabiegi z unikalnym masażem, zwiększającym skuteczność produktów.
Silnym symbolem podkreślającym szacunek marki do przyrody i jej naturalnych dóbr, które czerpie ze swoich ogrodów Les Jardins Sothys ™ jest uczestnictwo w projekcie Eco-packaging Charter. Projekt zobowiązuje markę Sothys do produkowania eko-opakowań według norm ISO 14001 z sierpnia 2010 roku.”
Skupmy się teraz na samym kosmetyku. Opakowanie jak to przy produktach gabinetowych bywa jest minimalistyczne nie zdradzające żadnych szczegółów o swojej zawartości. Aplikator w formie klasycznej pompki działa, bez zarzutu, nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość preparatu. W przypadku mojej suchej skóry czasem zdarza się że decyduje się na podwójną dawkę.


Konsystencja kojarzy mi się z lekkim kremo- żelem na dzień, nic bardziej mylnego! Ta nie pozorna forma kryje w sobie kompozycję głęboko nawilżających składników o przedłużonym działaniu. W składzie znajdziemy między innymi:

- 1055 boletus extract ekstrakt z borowika - wzrost syntezy kwasu hialuronowego, wzrost syntezy filagryny . Inaktywacja wolnych rodników.
- kwas hialuronowy LMW (mała masa cząsteczkowa) - zachowuje właściwości komórek macierzystych naskórka. Wzmacnia procesy regeneracji, zwiększa grubość naskórka
- fosfolipidy biomimetyczne - uzupełnienie naturalnych fosfolipidów naskórka. Przywrócenie funkcji barierowej naskórka.
- ekstrakt z grochu - chroni komórki macierzyste. Wzmacnia potencjał regeneracyjny naskórka
- kompleks botaniczny - działa na proteiny błony podstawnej w naskórku. Przywraca komunikację i wymianę między skórą i naskórkiem.”

Na szczęście bogaty skład nie wpływa na wchłanialność, nałożony cienko wchłania się w mgnieniu oka, a grubiej pozostawia na skórze lekki film, który idealnie sprawdzi się w wieczornej pielęgnacji lub bezpośrednio po zabiegach kosmetycznych. W obydwu sytuacjach cera jest dobrze nawilżona i widocznie bardziej elastyczna. Przy regularnym stosowaniu suche skórki odchodzą w niepamięć, a płytkie zmarszczki mimiczne mniej lub całkowicie niewidoczne. Zapach jest dla mnie bardzo ciężki do określenia, producent opisuje go jako połączenie kwiatowo, wodno, piżmowe.


Zdaję sobie sprawę, że jest to kosmetyk stosunkowo drogi w porównaniu do tych, o których piszę zazwyczaj. Jednak jest on warty swojej ceny. (Chyba) Żaden z kosmetyków, których używałam wcześniej, nie dawał tak zadowalających efektów.

Znacie Sothys?


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.