MobileMix 06'16 czyli czerwiec w zdjęciach.

Czerwiec niestety był dla mnie stresujący, na szczęście jego końcówka przyniosła wiele nowych początków. Nie będę opowiadać co się działo, bo to nie oto chodzi. W jednym z wpisów tłumaczyłam Wam czemu nie chciałam publikować nowych postów w ciężkim okresie, tutaj chodzi o pozytywną energię, dlatego dzisiaj skupimy się na samych przyjemnych migawkach z minionego miesiąca.


Nowości kosmetyczne, jak co miesiąc były miłymi niespodziankami.


Nareszcie mogłam zacząć używać nowego serum Clareny 3 Phase O2xylogic Jest to 3 - fazowego serum z 8% tlenem. Z tego co się orientuje jest to najwyższe stężenie dostępne na rynku. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, ciekawa jestem jak będzie się sprawdzało przy dłuższym stosowaniu. Kolejnymi nowościami w mojej pielęgnacji są dwa kremy z Gealenic jeden pod od oczy, a drugi do twarzy. Jest to jedna z bratnich marek Avene.


Uwielbiam maski algowe! Pozwalają się zrelaksować, a efekty są nieziemskie! Dzięki wielu rodzajom, oraz możliwości dopasowania produktów użytych przed jej aplikacją, można zadziałać na konkretny problem. Latem skupiam się na nawilżaniu, a zimą i jesienią na regeneracją z witaminą C. Zdradzę wam sekret szykuje wpis właśnie o maskach algowych.
Ulubieńcem czerwca jest bez apelacyjnie szczoteczka soniczna z DermoFuture Precison, której poświęciłam osobny wpis.


Czerwiec pierwszy letni miesiąc, moment kiedy pojawiają się owoce oraz różne smakołyki sezonowe, a z mojego jadło spisu niemal całkowicie znika mięso.


Wyższe temperatury sprzyjają przesiadywaniu na świeżym powietrzu. Dla mnie jest to idealna aura do pracy. Ciepłe letnie powietrze, spacerujący ludzie i duża filiżanka kawy. Zaczęłam się nawet ostatnio zastanawiać nad zakupem 11 calowego lekkiego laptopa. Na chwilę obecną skłaniam się ku Macbook Air, jest zdecydowanie najlżejszy ponieważ waży tylko 1kg. może ktoś z Was korzysta z tego sprzętu i może się opinią.
Staram się przeczytać jedną książkę miesięcznie, wiem że to bardzo mało, ale niestety nie zawsze udaje mi się osiągnąć i ten cel. Nie ma się czym chwalić. W czerwcu sięgnęłam po "Sekrety urody Koreanek". Początkowo nie planowałam jej zakupu jednak po poznaniu Charlotte Cho poczułam nie odpartą chęć zapoznania się z tą pozycją.

Jak już wspominałam czerwiec był dla mnie niezwykle intensywny, ale pomimo to mogę zaliczyć go do udanych, jak to się mówi nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.