L'oreal Paris Volume Million Lashes Feline Noir czyli czarna owca serii.

Wielokrotnie spotkałam się z opinią „Masz takie piękne rzęsy, na pewno każda maskara sprawdza się u Ciebie świetnie” Niestety tak nie jest, chociaż bardzo bym chciała. Jakiś czas temu w moje ręce trafił kolejny tusz z rodziny L'oreal Volume Million Lashes – Feline Noir. Ta niespodzianka sprawiła mi wielką radość, a wobec tuszu miałam dość wysokie wymagania.


„Maskara Volume Million Lashes Féline Noir to nowe oblicze extraczarnego tuszu do rzęs od L'Oréal Paris. Lubisz intrygować spojrzeniem? Kocie oczy są najbardziej uwodzicielskie, kiedy rzęsy pozostają zalotnie podkręcone. Bądź féline - intrygująca, kobieca i zmysłowa.„
Formuła tuszu jest lekka, sprawia wrażenie napowietrzonej, niestety przez cały okres używania była bardzo mokra, co w moim przypadku nie sprawdziło się zbyt dobrze. Rzęsy za każdym razem były mocno posklejane, a ich rozdzielenie graniczyło z cudem. Owszem były one ekstraczarne i wyraźnie uniesione, a zewnętrzny kącik mocno zaakcentowany ale dla mnie to za mało! Jestem fanką idealnie rozdzielonych rzęs.


Początkowo myślałam, że to wina zakrzywionej, lekko spłaszczonej szczoteczki. Jednak po wytarciu chusteczką nadmiaru maskary efekt był całkiem zadowalający. Zastanówmy się jednak, która z nas ma rano czas na to by bawić się z tuszem, jego aplikacja powinna być łatwa, szybka i przyjemna.

  
Niestety pomimo mojej miłości do marki L'oreal Paris, nie mogę Ci z czystym sumieniem polecić tego kosmetyku.Pamiętaj jednak, że to że ta maskara nie sprawdziła się u mnie wcale nie oznacza, że tak samo będzie u Ciebie.

________________________
Źródło: http://www.lorealparis.pl/makijaz/oczy/volume-million-lashes/feline-noir.aspx

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.