Kobo Professional Translucent Loose Powder czyli kilka słów o całkiem niezłym sypkim pudrze.

Pudru jak chyba każda z nas używam na co dzień, zawsze staram się mieć otwarty jeden kosmetyk tego typu, no chyba, że trafię na bubel, ale to już inna bajka. Tym razem z mojej magicznej szafki z zapasami wyjęłam Kobo Professional Translucent Loose Powder. Dość długo czekał on na swoją na swoją kolej, to dlatego że jego poprzednik był niezwykle wydajny, a oprócz tego nie przepadam za sypkimi pudrami, ponieważ ich używanie wymaga większej uwagi.


„Formuła anti-shine nadaje matowe, transparentne wykończenie makijażu. Aktywne składniki absorbują wydzielanie sebum na wiele godzin. Polecany do cer tłustych oraz do makijażu scenicznego. Puder doskonale utrwala każdy rodzaj makijażu.„
Początkowo opakowanie było zabezpieczone zarówno naklejką jak i puszkiem wątpliwej jakości. Obydwu dość szybko się pozbyłam, ponieważ nie wyobrażam sobie noszenia w torebce pudru sypkiego, a poza tym dość rzadko czuję potrzebę dodatkowego przypudrowania się w ciągu dnia, wolę skorzystać z bibułek matujących. Moim zdaniem kosmetyk jest drobno zmielony, co pozwala na aplikację naprawdę cienką warstwą, co moim zdaniem jest jedyną słuszną opcją, ponieważ przy zbyt dużej ilości kosmetyk bieli skórę, a jakby tego było mało potrafi zrobić plamy, które niestety dość ciężko rozetrzeć. Jak to produkt sypki straszliwie się pyli, dlatego przed jego użyciem staram się zabezpieczyć ubranie. Na plus jest jego kolor, nie jest to typowy biały proszek, jego zabarwienie jest lekko żółtawe, co pomaga w niwelowaniu zaczerwienień. Kilka miesięcy temu zanim zaczęłam go używać, przejrzałam kilka recenzji. Spotkałam się z zarzutami, że puder daje świetlistą wykończenie. Osobiście czegoś takiego nie zauważyłam, ale podejrzewam co mogło wpłynąć na taką opinię. Kosmetyk nie daje płaskiego matu, daje efekt zdrowo wyglądającej cery.


Przy mojej mocno mieszanej cerze sprawdza się świetnie. Utrwala makijaż na cały dzień ok 8-10 godzin. Twarz nie jest przez cały ten czas tak samo mocno zmatowiona, ale osobiście wolę jego wykończenie po około 2 godzinach od aplikacji, ponieważ wtedy wszystko wygląda bardzo naturalnie. Tak jak wspominałam podczas bardziej intensywnych dni warto wspomóc go bibułkami matującymi. Moim zdaniem w tej kwestii jest on bardzo podobny do Rimmel Stay Matte Nie podkreśla zmarszczek mimicznych, ale zdarza mu się lekko przesuszać skórę i podkreślać suche skórki. 

Reasumując jeżeli nie oczekujesz 100% zmatowienia, a zależy Ci na dobrym utrwaleniu makijażu śmiało możesz sięgnąć po ten kosmetyk. Myślę, że najlepiej będzie się on sprawdzał jeżeli masz tak jak ja skórę mieszaną, przy tłustej może być za słaby.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.