Kokosowy przyjemniaczek do włosów odżywcze serum wzmacniające Coconut Milk Serum OGX.

Po serii postów z produktami do pielęgnacji i stylizacjii Joico,do moich uszu dotarły ciche pomrukiwania o słabej dostępności, wysokiej cenie, a nawet podejrzenia oto, że sprzedałam się tej marce. Nic takiego się nie stało, najzwyczajniej w świecie bardzo polubiłam się z tymi produktami, a także z Kasprem, który jak łatwo się domyśleć pracuje na tych kosmetykach. Po moich wcześniejszych niezbyt udanych przygodach stałam się bardzo nieufna zarówno w stosunku do kosmetyków jak i fryzjerów, ostatnio postanowiłam jednak spróbować czegoś nowego. 


Ze względu na swoją strukturę moje włosy uwielbiają wszelkiego rodzaju olejki z dodatkiem silikonu, dzięki nim stają się miękkie i sypkie. Bardzo długo używałam tylko i wyłącznie kremu wygładzającego z JOICO Smooth Cure Leave-In Rescue Treatment - krem wygładzający, niestety po pewnym czasie zauważyłam, że dla końcówek włosów to za mało. Początkowo zastanawiałam się nad zakupem JOICO K-PAK Color Therapy Restorative Styling Oil. Później pomyślałam "to czas by spróbować czegoś nowego", w ten sposób w moje rączki trafiło odżywcze serum wzmacniające Coconut Milk Serum OGX czyli dawnego Organix. Kupiłam je z jednej strony pod wpływem impulsu, zawsze zazdrościłam Amerykankom produktów tej marki, a z drugiej wcześniej zapoznałam się ze składem. Już podczas pierwszego użycia, urzekł mnie świeży kokosowy zapach, który dość długo utrzymuje się na włosach. Konsystencja jest zbliżona do dobrze znanego wszystkim jedwabiu do włosów, może jest odrobinę lżejsza, ale nie dam sobie za to ręki uciąć, ponieważ dawno nie miałam tego kosmetyku. Moim zdaniem działanie kokoska będzie różne w zależności od rodzaju i struktury włosów. Kiedy pozwolę im wyschnąć naturalnie, podkreśla skręt, natomiast po wyciągnięciu na szczotkę wygładza i sprawia, że mniej się puszą jeżeli zapomnę użyć wspomnianego wcześniej Joico Smooth Cure. Używam go regularnie od 2 - 3 miesięcy i nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na włosy tak jak to miało miejsce przy Biosilku, który przy dłuższym stosowaniu w widoczny sposób przesuszał. Kosmetyk jest niezwykle wydajny przez co obawiam się że nie dam rady zużyć 118ml przed upływem daty ważności. Jednorazowo na włosy średniej długości zarówno takie do ramion jak i za łopatki wystarcza pół pompki.


Z tego co udało mi się zorientować serum w porównaniu do innych kosmetyków tego typu ma całkiem przyjemny skład (INC: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Cyclotetrasiloxane, Dimethiconol, C12-15 Alkyl Benzoate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Hydrolyzed Milk Protein, Butyrospermum Parki (shea) Butter, Albumen, Silk Amino Acids, Aqua, Parfum, Coumarin) nie ma w nim nadmiaru alkoholu, za to jest to bomba silikonowa dzięki czemu serum ładnie dociąża i wygładza włosy (o ile używa się go rozsądnie),  ale nie powoduje przesuszenia końcówek dzięki czemu zapobiega ich rozdwajaniu. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych łatwo dostępnych kosmetyków. W moim odczuciu sprawdza się o niebo lepiej od olejku z Gliss Kur, którym zachwycałam się jakiś czas temu.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.