Ulubieńcy roku 2015!

Czas leci nieubłaganie. Jeszcze nie dawno był sierpień, a dzisiaj mamy już 2 stycznia 2016 roku! Myślę, że to idealny moment, by podsumować cały ubiegły rok, nie będę skupiać się na nie przyjemnych chwilach, ponieważ tak owych nie chcę pamiętać! Skupię się tylko i wyłącznie na chwilach, produktach i urządzeniach, które pozytywnie wpłynęły na moje życie.


Codzienna pielęgnacja twarzy jest dla mnie niezwykle ważna, niestety ciało traktuję (jeszcze) odrobinę po macoszemu.
Bielenda Professional Satynowa Woda Różana - towarzyszy mi z małymi przerwami od około roku. Jest to jeden z najlepszych toników dla mojej kapryśnej i zmiennej cery. Ten odpowiednik toniku radzi sobie świetnie w każdym momencie.
Sylveco Lekki krem brzozowy - kupiłam go po bardzo udanym spotkaniu z tonikiem hibiskusowym. Początkowo bałam się, że będzie zbyt mało nawilżający, jednak przy codziennym stosowaniu szybko zauważyłam poprawienie kondycji skóry twarzy. Stała się znacznie lepiej nawilżona, bardziej elastyczna i odporna na zmiany temperatur. Niestety przy temperaturach ujemnych nie sprawdza się tak idealnie i potrzebuje wsparcia ze strony jakiegoś serum na bazie olejowej, co nie zmienia faktu że jest to najlepszy krem jakiego używałam w 2015.
Snail Code Eye Cream - to największe odkrycie ubiegłego roku, jestem skłonna powiedzieć, że to kosmetyczne odkrycie mojego życia! Zużyłam może 1/3 - 1/2 opakowania, a już martwię się co będzie gdy ujrzę denko. Krem świetnie nawilża i uelastycznia skórę, która przy regularnym stosowaniu sprawia wrażenie wypoczętej, świeżej. Niestety można go kupić tylko za pośrednictwem Amazon lub stacjonarnie w Bułgarii.
Waniliowy Carmex - czy muszę go przedstawiać? Świetny balsam ochronno regenerujący do ust. Myślę, że w jakimś małym stopniu potrafi sobie poradzić z zajadami czy opryszczką. Używałam chyba wszystkich możliwych wersji i dopiero ta podbiłam moje serce w 100%. Czemu? Najzwyczajniej w świecie jest po prostu delikatniejsza od innych.

Helena Rubinstein Lash Queen Feline Blacks - używam jej zaledwie od kilku miesięcy i jestem zakochana w efekcie jaki daje: rzęski są pokryte maskarą od nasady aż po same końce, a co najważniejsze każdy włosek jest osobno. Pracując w salonie kosmetycznym nie raz nie dwa spotkałam się z pytaniem ze strony klientek czy mam przedłużane rzęsy.
The Balm NUDE' tude - kolejny dowód na to że czasem warto kupować kosmetyki z wyżej półki. Odkąd w moje ręce trafiła ta paletka nie używam, żadnych innych cieni do powiek. Te 6 przepięknych kobiet sprawiło, że codzienny makijaż stał się nie tylko obowiązkiem ale i niezwykłą przyjemnością. Te cienie blendują się same, a co najważniejsze spokojnie wytrzymują cały dzień, nie zmieniając przy tym ani swojego koloru ani tym bardziej położenia.
Lakiery hybrydowe Semilac - zaczęłam skromnie bo od 3 kolorów na próbę teraz w mojej kolekcji jest ich 10 razy więcej. Uwielbiam je! Za trwałość, łatwość aplikacji i usunięcia. W porównaniu do kolorowych żeli to bajka!

Odkąd poznałam mojego "włosowego mistrza" Kaspra Muth, dostałam bzika na punkcie moich włosów. Idealne cięcie i trwała koloryzacja, o której nota bene opowiem jeszcze w tym miesiącu to tylko czubek góry lodowej. Poznałam produkty, które pozwalają mi kontrolować strukturę i skręt moich włosów. Dzisiaj z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że każda z nas może mieć piękne włosy. Dwoma produktami do stylizacji bez których nie wyobrażam sobie życia są: Joico Smooth Cure oraz Humidity Blocker również z Joico
Kolejnym bardzo ważnym przystankiem na drodze do pięknych włosów jest ich odpowiednie suszenie. Nie wystarczy że weźmiesz pierwszą lepszą suszarkę, opuścisz głowę w dół i wysuszysz swoje włosy. W zależności od ich struktury i efektu jaki chcesz uzyskać musisz znaleźć odpowiednią metodę dla siebie. U mnie strzałem w 10! był zakup lokówko suszarki z Rowenty. W dniu jej zakupu skończył się mój koszmar z wyciąganiem włosów na szczotce!

Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie jestem gadżeciarą, a po dziś dzień zadaję sobie pytanie jak mogłam żyć bez tych dwóch cudeniek. Początkowo tableta kupiłam by służył mi jako zeszyt do notowania na wykładach. Później okazało się że jest on niezwykle pomocny w organizacji.
Mojego HTC One X kochałam ponad życie, niestety on chyba przestał mnie kochać, bo z sprawnego i szybkiego telefonu zamienił się w upartego osła, co przy mojej pracy i pasji jest po prostu nie dopuszczalne. Dlatego też bez skrupułów zamieniłam go na Huawei P8 Lite.


Gdybym tylko mogła ( mogłam, ale nie chciałam Cie katować) moje wakacje w Bułgarii były by pierwszym z wymienionych ulubieńców. Były do tego stopnia udane, że wracam do nich każdego dnia!

Co podbiło Twoje serce w 2015?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.