Organizacja po mojemu czyli kilka prostych pomysłów dzięki, którym zapanujesz nad swoim czasem.

Od pewnego czasu obserwuje trend, a może rzeczywistą potrzebę organizacji czasu, którą można dostrzec w internecie prawie wszędzie. Podobnie zresztą jak minimalizm, ale dzisiaj nie o tym. Od kilku ładnych lat rokrocznie prowadziłam kalendarz, raz z lepszym, a raz z gorszym skutkiem. Nie będę Cię okłamywać było gorzej niż lepiej. Dopiero jakieś pięć a może cztery miesiące temu udało mi się stworzyć system, który u mnie sprawdza się bardzo dobrze.
Opiera się na kilku prostych zasadach:
1. Dwa kalendarze. Jeden duży niczym popularne ostatnio planery. Obowiązkowo musi zawierać plan miesiąca na dwóch stronach, każdy dzień na osobnej kartce i dużo miejsca na notatki. Nie noszę go ze sobą,  zawsze leży obok komputera. To w nim planuje nowe posty na bloga czy miesięczne wydatki. Drugi malutki, który bez problemu mieści się w mojej najmniejszej codziennej torebce. W tym przypadku najlepiej sprawdza mi się układ tygodnia na dwóch stronach. Zapisuje w nim tylko najważniejsze danego dnia godziny czy hasła.
2. Cztery kolory. W tym roku zdecydowałam się na zestawienie pasteli  - róż i fiolet; z neonami - róż i mięta. Na pewno domyślasz się że mocnymi kolorami  zapisuje rzeczy ważne, bądź niecierpiące zwłoki, a delikatnymi moje uwagi czy przemyślenia.
3. Rozplanowanie (dużego) kalendarza. Ten kto wymyślił kolorowe samoprzylepne karteczki jest moim "bogiem". Dzięki nim udało mi się w łatwy i przejrzysty sposób uporządkować notatki na końcu kalendarza. Na chwilę obecną mam 3 listy wydatki, wishlist, książki.
Opierając się na tych zasadach udało mi się stworzyć system, który chociaż w niewielkim stopniu pozwala mi zapanować nad ogromem obowiązków.
Wcale nie oznacza, to że zawsze wszystko udaje mi się zrealizować. Nie myśl sobie jednak, że tworze listy rzeczy do zrobienia w danym dniu. W moim przypadku w ogóle nie zdaje to egzaminu. Oczywiście zapisuje sobie kiedy mam wizytę u lekarza czy listę zakupów, ale planowanie takich czynności jak sprzątanie, prasowanie czy zmycie naczyń jest dla mnie stratą czasu.

Moim zdaniem każdy powinien znaleźć sposób idealny dla siebie. Kiedyś próbowałam organizacji mobilnej, jednak u mnie sprawdza się ona jedynie w kwestiach zawodowych. Godzina X pani Y na zabieg Z. Życie codzienne zdecydowanie bardziej wolę porządkować na papierze.

***
Szukam jakiegoś małego notesu, który mogłabym mieć zawsze ze sobą. Chciałabym zapisywać w nim pomysły czy inspiracje na nowe wpisy. Możesz mi coś polecić?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.