Konturówka Essence 15 Honey Berry. Ulubieniec jesienno - zimowy.

Z każdym rokiem, co raz chętniej sięgam po kosmetyki do ust w ciemnych odcieniach. Jeszcze we wrześniu trafiła do mnie konturówka z Essence Honey Berry 15. Wtedy wydawała mi się zbyt ciemna na słoneczne dni. Odkąd za oknem jest szaro buro i ponuro sięgam po nią prawie codziennie.


Po bardzo udanym romansie z Wish me a Rose, nie bałam się się sięgnąć po znacznie ciemniejszą Honey Berry. Jest ona równie  trwała co jaśniejsza siostra, niestety ma tendencję do wysuszania ust. Liczyłam się z tym, bo albo szminka/konturówka jest trwała albo nawilżająca. Dla mnie trwałość oznacza jedną góra dwie poprawki w ciągu dnia, oczywiście rezygnuje wtedy z tłustego obiadu. Najlepszym dowodem na trwałość jest, to że po 8, 10 a czasem i 12 godzinach mam problem z jej zmyciem.


Konsystencja jest dość tempa, przez co podczas malowania ust trzeba się skupić, ale z drugiej strony właśnie dzięki tej właściwości nie rozlewa się poza kontur ust. Opisanie koloru jest bardzo trudne,  ponieważ w każdym świetle wygląda inaczej. Jest to połączenie czerwieni z różem o chłodnych fioletowych tonach. Czasem wygląda jak Semilc Burgundy Wine widziany pełnym słońcu.



Lubisz takie kolory?
Jakie inne odcienie z Essence są warte uwagi?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.