NEW IN: Rimmel Scandaleyes Waterproof Gel Eyeliner.

Czarną kreskę jedni kochają inni nienawidzą, natomiast ja jestem gdzieś po środku: są miesiące, w których zapominam o niej całkowicie, a po jakimś czasie staje się on obowiązkowym elementem mojego codziennego makijażu. Od kilku tygodni trwa właśnie era kresek. Z tego powodu zrobiłam sobie mały prezent mikołajkowy w postaci nowego eyelinera żelowego.


Tym razem postawiłam na produkt z Rimmel. Używam go od dwóch tygodni, myślę że jest to idealny okres czasu, bym mogła z czystym sumieniem opowiedzieć Ci o moim pierwszym wrażeniu.
Wielkim plusem jest fakt, że eyeliner jest sprzedawany w bardzo porządnie zaklejonym kartoniku, co daje pewność, że nikt niepożądany nie wkładał tam swoich paluchów. Stety niestety ani słoiczek ani pędzelek nie powalają swoją jakością. Nie ma co się łudzić, że namalujemy nim równą cienką kreskę.


Sam eyeliner ma tylko jedną wadę, sprawia wrażenie, bardzo nie wydajnego. Po dwóch tygodniach codziennego używania widzę już spory ubytek, myślę że jest to ściśle związane z jego masełkowatą konsystencją. Jest niezwykle miękki, dzięki czemu, malowanie nim to czysta przyjemność, ponieważ lekko sunie po powiece. Do póki nie zaschnie można swobodnie przy nim manipulować, po upływie kilku staje się produktem nie do zdarcia. Nie radzi sobie z nim woda i mydło, na szczęście po kilkunastu sekundach trzymania przy powiece wacika nasączonego płynem micelarnym, problem znika. Kosmetyk jest czarny, ale jak na mój gust nie jest to idealna smolista czerń.


Myślę, że jest to produkt warty uwagi, jednak następnym eyelinerem, który kupię będzie ten z Maybelline. Ciekawa jestem czy ta minimalna różnica w cenie wpłynie na coś jeszcze oprócz materiału z którego został wykonany słoiczek?



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.