Snail Code eye cream. Najlepszy krem pod oczy jaki kiedykolwiek miałam!

Z czym kojarzy Ci się Bułgaria? Z Rakiją? A może z różanymi kosmetykami i słodyczami? Osobiście nie przepadam za kosmetykami z ekstraktem z tych kwiatów wiem, że ma on zbawienny wpływ na naszą cerę i włosy, ale najzwyczajniej w świcie ich nie lubię. Drażni mnie ich zapach, który wbrew pozorom nie jest typowo różany bardziej nawiązuje on do Rosa canina czyli dzikiej róży. Nie przepadam za przywożeniem z wakacji kurzołapek, zdecydowanie wolę kupić sobie coś praktycznego. Długo szukałam czegoś ciekawego. W jednej z drogerii w otoczeniu Garniera, Flormara, Ziaji, Eveline znalazłam serię kosmetyków Snail Code z ekstraktem ze ślimaka produkowaną w Bułgarii.
Początkowo obawiałam się zakupu tego kremu ponieważ nie byłam pewna w jaki sposób w składzie INC oznaczany jest śluz ze ślimaka. Nie chciałam kupić produktu, który ma go tylko w nazwie, jednak jak wiadomo wujek Google zawsze przyjdzie z pomocą. Po krótkich poszukiwaniach okazało się, że znajduje się on na drugim miejscu w składzie, pozostałe substancje to głównie emolienty, wspomagające utrzymanie prawidłowej konsystencji i humektanty, które zapobiegają nadmiernej utracie wody a co za tym idzie wysychaniu.
Pomimo to, że słoiczki nie są moją ulubioną formą opakowań urzekł mnie jego minimalizm, wszystkie potrzebne informacje znajdziemy na kartoniku.

Konsystencja jest idealnym połączeniem kremu i żelu, dzięki czemu kosmetyk zawsze jest przyjemnie chłodny i świetnie się wchłania. Pamiętam jak dzisiaj wieczór kiedy użyłam go po raz pierwszy. Tego dnia byłam bardzo zmęczona, zresztą nie tylko ja, moja skóra również, ponieważ mój makijaż miał wtedy ponad 10 czy 11 godzin, a większość czasu spędziłam w klimatyzowanych pomieszczeniach. Wiadomo od razu po aplikacji żaden cud się nie stał, jedyne co to właśnie chłód kremu przyniósł mi ulgę. Natomiast następnego dnia rano skóra wokół oczu była całkiem dobrze nawilżona, a po kilku dniach regularnego stosowania stała się bardziej elastyczna i na pewno jest lepiej nawilżona. Skąd to wiem? To proste zmarszczki mimiczne są mniej widoczne. Wydaje mi się że jest również nieco rozjaśniona, ale nie wiem czy  to wpływ tego kremu czy faktu, że udało mi się zminimalizować ilość czynników stresogennych. 
Zastanawiasz się pewnie jak ten mały cudaczek sprawdza się pod makijażem, otóż mi nie sprawia żadnych problemów, ale to może dlatego, że od momentu jego aplikacji do momentu kiedy wykonuje makijaż mija ponad 30 minut.
Niestety nie wiem czy  marka Snail Code jest dostępna w Polsce. Jednak jeżeli znajdziesz gdzieś ten kremik w cenie około 50 zł kupuj śmiało i daj mi znać. Na szczęście jeszcze nie boję się oto co ja zrobię gdy mi się skończy ponieważ w słoiczku jest 25ml, no teraz pewno już trochę mniej, jednak myślę, że kremik wystarczy mi spokojnie do następnego wyjazdu do Bułgarii.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.