Zdrowa opalenizna czy to w ogóle możliwe?

Co roku, kiedy tylko zacznie się lato słyszę, "ojej gdzie ty się tak opaliłaś". Prawda jest taka, że początkowo używam samoopalaczy (o moim tegorocznym ulubieńcu opowiem na dniach), a potem rzeczywiście jestem dość mocno opalona. Uwielbiam kąpiele słoneczne. Odkąd jestem w branży kosmetycznej słyszę na ich temat same złe rzeczy, z którymi nie do końca się zgodzę. Słońce ma zarówno na nas i jak i na nasz organizm pozytywny wpływ o czym bardzo często zapominamy. Nie oznacza to jednak, że nie jest ono niebezpieczne, jeżeli odpowiednio dbamy o skórę podczas opalania minimalizujemy ryzyko. Pamiętajmy jednak że nigdy nie unikniemy negatywnego działania promenowania, ponieważ powinniśmy żyć w ciemni, by nie miały one do nas dostępu. Tajemnica mojej opalenizny?  Na twarz filtr SPF 50, a na ciało SPF 20 + przyśpieszacz opalania. Od lat nie opalam twarzy równam ją potem za pomocą makijażu z resztą ciała, ale o tym za chwilę.


Jakich zasad warto przestrzegać, by długo cieszyć się piękną i zdrową opalenizną?
  • Przed opalaniem warto wykonać peeling ciała i dobrze je nawilżyć - zminimalizuje to ryzyko powstania plam.
  • Około 20  minut przed ekspozycją na słońce nakładamy filtry. Pamiętajcie by stosować je również na co dzień!
  • Jeżeli planujecie spędzić na słońcu cały dzień ponawiajcie aplikację filtrów co 2 godziny.
  • Nikt nie broni Wam na tak zabezpieczoną skórę użyć przyśpieszacza opalania! Nigdy prze nigdy nie używajcie ich solo, ponieważ może się to skończyć dotkliwym poparzeniem.
  • W momencie kiedy nie opalamy twarzy, spokojnie możemy robić to w okularach przeciwsłonecznych, co również działa korzystnie, ponieważ nie marszczymy się.

Co zrobić by zrównać twarz z resztą ciała?
No cóż trzeba znaleźć podkład w kolorze naszej szyi czy dekoltu. Kilka dni temu w moich zapasach odkryłam podkład z Vichy Capital Solei w odcieniu Sandy Beige, który na chwilę obecną jest idealny. Wcześniej zazwyczaj mieszałam dwa podkłady. Bazowym jest mój jasny, zimowy L'oreal True Match, którego recenzje możecie przeczytać tutaj/klik, dodaję do niego kilka kropli  Rimmel Match Perfection. Owszem jest to nieco uciążliwe, jednak jest to jedyna metoda by stopniowo przyciemniać nasz podkład.
Zastanawiacie się zapewne czemu nie opalam twarzy, oprócz tego, że działanie promieniowania słonecznego przyśpiesza starzenie się skóry, co owszem majaczy mi się gdzieś z tyłu głowy, ale nie spędza  mi to snu z powiek. Większym utrapieniem są moje naczynka i wrażliwość skóry.

Jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu wbrew pozorom nie jest to opalenizna zdobyta  podczas typowego leżenia, a podczas jakiś spacerów. Niestety w pierwszej fazie zdobywania koloru zawsze i odkąd pamiętam jestem w ciapki, które z czasem się wyrównują, nie wiem nie pytajcie mnie czemu tak jest.
Reasumując nie demonizujmy działania słońca. Niesie ono ze sobą wiele korzyści:  wpływa na odporność organizmy, pobudza wytwarzania białych i czerwonych ciałek krwi, wzmaga procesy oddychania tkankowego  i przemiany materii, wpływa na syntezę witaminy D, oraz poprawia nastrój. Pamiętajmy jednak by jak we wszystkich dziedzinach życia zachować umiar.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.