Minimalizm kosmetyczny. Czy to w ogóle możliwe?

Kiedy zaczynałam moją przygodę z blogowaniem,  byłam oczarowana światem YouTube.  Marzyłam o wielkiej kolekcji kosmetyków. Pewnego dnia nastąpił przełom.  Ilość produktów zaczęła mnie przytłaczać,  a testowanie nowinek przestało sprawiać przyjemność. To właśnie wtedy w mojej głowie pojawił się pomysł ograniczenia ilości posiadanych/kupowanych kosmetyków. Możesz mi wierzyć, lub nie ale było to dużo wcześniej niż pojęcie minimalizmu stało się modne, dużo wcześniej niż nasz rynek zalały książki i poradniki poruszające tę  tematykę. 

Chcesz poznać mój pomysł na osiągnięcie minimalizmu kosmetycznego? 



Otwórz wszystkie szafki, w których trzymasz swoje zbiory,  dużo tego? 

Wyjmij kosmetyki, sprawdź ich daty ważności - jeżeli któryś jest przeterminowany wyrzuć go! Pozostałe poukładaj datami trzymajac się kategorii  pielęgnacja twarzy, ciała, dłoni, stóp, włosów itd. Teraz zużywaj wszystko po kolei,  a co najważniejsze nie kupuj nowych produktów, do póki nie zużyjesz zapasów. Proste czyż nie? Ale to nie koniec! Została jeszcze kwestia kosmetyków kolorowych, tutaj jest jeszcze prościej. Po sprawdzaj daty ważności, te przeterminowane bez skrupułów wyrzuć. Już  jest tego mniej czyż nie?  Teraz czas na trudniejszą cześć. Musisz zastanowić się, których produktów używasz codziennie, które są tylko na specjalne okazje, a których najzwyczajniej w świecie nie używasz.  Tej ostatniej grupie musisz szybko znaleźć nowy dom - napewno masz kilka koleżanek, które ucieszą się z takich prezentów.
Kierując się właśnie tymi zasadami doszłam do takiego momentu,  że kosmetyki do pielęgnacji z używam na bieżąco,  noo czasami mam jeden produkt w zapasie. Ciekawi Cię pewnie jak sprawa ma się w przypadku kolorowki?  Spójrz:



Paletka do stylizacji brwi Gosh Brow Kit, Paletka róży z Makeup Revolution Sugtar & Spice, korektor pod oczy z Astora Perfect Stay, Colosal Volium, Contur Kit by Anastaasia Bevetly Hills, Vichy podkład w kompakcie, puder Stay Matt.

Latem ogranicza się ona do tego co widzisz na zdjęciach. Zimą dochodzi jeszcze paletka z cieniami i baza pod cienie. Jedynym typem produktu, którego najzwyczajniej w świecie nie umiem ograniczyć są pomadki. Każdy ma prawo do chwil słabości, czyż nie?
Kierując się tą zasadą nie żal mi wydać większej kwoty na jakiś kosmetyk, ponieważ wiem, że na 100% go zużyje. Nie zawsze jednak chcę kupować coś droższego, tak było w przypadku paletki róży. Zawsze miałam kilka pudełeczek z różnymi odcieniami, teraz mam jedno, z którego mogę wybierać do woli. Do zakupu zachęciły mnie pozytywne opinie, na temat jakości tych róży. Na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem czy będę żałować tego zakupu czy nie. Okaże się za jakiś miesiąc.
By podsumować ten wpis pozwolę sobie jedynie na stwierdzenie, że często mniej znaczy więcej!

Co myślisz o minimalizmie kosmetycznym? Myślisz, że to dobre rozwiązanie?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.