Kolejny śmiałek w walce o nawilżone dłonie. Evrēe odżywczy krem do rąk.

Niestety moje dłonie są bardzo wymagające i z roku na rok coraz trudniejsze we współpracy. Kiedyś wystarczał mi pierwszy lepszy kremik, teraz nie dość że musi on być mocno nawilżający to musi mieć dobry skład. Moje dłonie cierpią przez codzienne używanie środków do dezynfekcji, innej ostrej chemii oraz przez wiele godzin spędzonych w rękawiczkach w ciągu dnia. Bardzo często zdarza się, że produkt, który przez kilka tygodni spisywał się świetnie nagle zaczyna mnie uczulać.

Tym razem w moje ręce trafił kosmetyk nowej marki na naszym rynku - Evrēe. W ofercie dostępne są bodajże 5 różnych wariantów, do zakupu tego  do skóry bardzo suchej i wrażliwej  skusił mnie śliczny różowy kolor tubki. Zastanawiasz się pewnie czemu nie kierowałam się składem, no cóż wszystkie kremy  mają bardzo zbliżone do siebie składy. Jedyne co pamiętałam, to że wersja czerwona długo się wchłania. Moja wersja, pozwala na szybki powrót do pracy. Konsystencja i jego zapach są typowe dla kremów do rąk, nie zależnie od tego jak bardzo bym chciała napisać o tych właściwościach coś więcej , nie jestem wstanie. Kremik całkiem nieźle radzi sobie z nawilżaniem moich dłoni, niestety nie jest to efekt natychmiastowy. Muszę użyć go kilka razy, by odczuć ulgę, ale szczerze wątpię by jakiś krem podołał moim dłoniom. 
Myślę, że pomimo wszystko warto na chwilę zatrzymać się przy składzie, w którym królują mocznik, gliceryna, alej ze słodkich migdałów i masło shea. Miłym zaskoczeniem jest, jest to że większość składników jest pochodzenia roślinnego. Owszem na końcu listy znajdziemy gumę ksantenową oraz silikon, ale  możesz mi wierzyć nie wpływają one na powstanie lepkiego filmu na dłoniach, a po polsku pisząc - krem nie pozostawia na dłoniach lepkiego filmu. :D
Reasumując jest to całkiem niezły kremik, który jak na razie mnie nie uczula, ale jak  długo to potrwa nie mam zielonego pojęcia.

Kusi mnie Magic Rose czyli olejek upiększający. Używałaś go? Jest warty uwagi? A może to bubel jakich mało?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.