Blogosfera z drugiej strony lustra czyli kilka słów, o tym co dało mi blogowanie.

    Od pewnego czasu obserwuje dziwne, bezsensowne jak dla mnie blogowe przypadki.  Internety kryją w sobie miliony blogów o kiepskich szablonach, treściach, nastawionych na współpracę opartą na próbkach. O tym  wiemy wszyscy. Jednak ostatnio coraz częściej trafiam na piękne strony z kupionym, dopracowanym szablonem,  autorskimi zdjęciami,  świetnymi jakościowo tekstami. Innymi słowy z wielkim potencjałem, który nie został i raczej nie zostanie już wykorzystany, ponieważ są to strony martwe. 

         Zastanawiacie się pewnie czemu o tym piszę.  Otóż tych kilka stron uświadomiło mi jaką drogę przeszłam, ile się nauczyłam, jak bardzo się zmieniłam tworząc Rozmyślania Yasminelli. Na samym początku, było to miejsce rozmyślań,  młodej, może nieco zagubionej kobiety,  później przestrzeń,  w której mogłam do woli paplać o swojej pasji,  wizażu i szeroko pojętej kosmetyce. Z pasji zrodził się zawód,  a blog przekształcił się w lifestyle'owe urodowy.  Stał się przestrzenią,  która w 100% odzwierciedla moją osobę.  Jakby tego było mało to właśnie dzięki blogosferze, pokochałam fotografię i poznałam kilka naprawdę wspaniałych osób, które sprawiają, że moje życie staje się piękniejsze. 
         Dla mnie te wszystkie aferki blogowe nie istnieją!  Unikam ich jak ognia, tak samo jak osób, które je wywołują.  W moim odczuciu są to osoby zawistne, zazdrosne, mające zbyt dużo wolnego czasu.  Nie znaczy to jednak, że na mojej drodze nie stanęły osoby fałszywe,  czy mające zupełnie inne podejście do życia, owszem i takie się pojawiły,  ale szybko ograniczyłam z nimi kontakt, bądź wyeliminowałam je z mojego życia. 
Hmm,  wiecie co jakby spojrzeć z boku na moich znajomych to połowę z nich poznałam właśnie w sieci,  ale czy to coś złego?

         Często spotykam się z bloggerami, którzy się wypalili, bądź którym najzwyczajniej w świecie już się nie chce prowadzić bloga - jak ja nienawidzę słów nie chce mi się, ale to tylko taka osobista dygresja. Owszem również miałam gorsze momenty, ale szczerze mówiąc nigdy mi do głowy nie przyszło, by to rzucić. Uwielbiam "przebywać" w tej przestrzeni, jest to jedno z niewielu miejsc gdzie na swój sposób mogę się wyciszyć. Na pewno nadejdzie kiedyś taki moment, że przestanę pisać, ale jestem pewna, że będzie to kwestia zmiany priorytetów, a nie braku chęci czy pomysłów na to miejsce. Zbyt wiele czasu i starań poświeciłam na jego rozwój, zbyt wiele mu zawdzięczam, żeby tak po prostu zniknąć.

       Najzwyczajniej w świecie Kocham to miejsce i Kocham Was - w najgorszych momentach dajecie mi tyle pozytywnej energii. To jest niesamowite, że osoby z drugiego krańca Polski czy też świata martwią się o osobę, dla nich wirtualną.


*** A jak na Was wpłynęła blogosfera? ***

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.