Tonik na zastępstwo: Uroda Melisa tonik bezalkoholowy.

Od kilku ładnych miesięcy używałam Satynowej Wody Różanej z Bielendy/klik niestety 500ml skończyło się o kilka no może kilkanaście dni za wcześnie, co za tym idzie musiałam kupić jakiś tonik na przetrwanie tzn by doczekać do targów kosmetycznych. Skusiłam się na nieznany mi dotąd tonik Uroda Melisa.


Jestem mile zaskoczona początkiem jego składu na 3 miejscu wyciąg z zielonej herbaty, na 4 z melisy, 5 pantenol a na 6 alantoina. Aż miło, niestety czar odrobinę pryska w momencie gdy zapoznamy się z kolejnymi składnikami. Ale...! Muszę się przyznać, że im kosmetyka staje mi się bliższa zaczynam rozumieć pewne niuanse dotyczące składów kosmetyków, jednak opowiem o tym przy okazji innego produktu, który właśnie testuje. Wracając do tematu, jeżeli unikacie jak ognia parabenów czy PEGów po prostu nie sięgajcie po ten tonik.
Moim zdaniem działanie jest takie jak toniku powinno być. Kosmetyk niweluje uczucie ściągnięcia, a dzięki dużej zawartości sorbitolu i pantenolu zostawia ją gładką jakby lekko nawilżoną. Nie wpływa w żaden negatywny sposób na stan skóry. Dodatkowo ma bardzo przyjemny słodkawo - herbaciany zapach. Pomimo wszystko do niego nie wrócę, zdecydowanie bardziej wole toniki z półki profesjonalnej, ze względu na ich wydajność i lepszą cenę, oraz większą zawartość substancji aktywnych jeżeli wybierzemy np tonik złuszczający.

Używałyście innych produktów z tej serii?



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.