Mobile mix 02 czyli luty 2015 w zdjęciach.

Czy dziwnie zabrzmi jak powiem, że luty przeciekł mi przez palce? W sumie to nie zaczął się dawno a już się kończy.  Z jednej strony działo się bardzo dużo, a z drugiej nie udało mi się wszystkiego uwiecznić na zdjęciach.




Żeby nie było nudno zaczniemy od jedzenia:
1. Na pewno wiecie że lubuję się w herbatach. Ostatnio moim ulubieńcem została Italian Almond z Dilmah - jest niezwykła! Smakuje jak amaretto lub te malutkie okrągłe migdałowe włoskie ciasteczka.
2. Za galaretkami nie przepadam, ale  jakoś tak wyszło, że w Walentynki naszło mnie na  ten deser. Wybrałam owoce leśne z borówkami i  bitą śmietaną.  Jeżeli mam być szczera nie zjadłam całej porcji... :P
3. Borówki w tym miesiącu królowały w mojej kuchni. Uwielbiam je dodawać do kaszy manny. Były również obecne tutaj na blogu w przepisie na różowo - zielone muffinki/klik
4. Luty była zdecydowaniem miesiącem sałatek. Na zdjęciu jest akurat wersja z mixem sałat, ogórkiem, tuńczykiem i serkiem. Możecie mi jednak wierzyć, że prawie każdego dnia jadłam jakąś inną kombinacje.
5. Nie wiem w jaki sposób w domu znalazła się przyprawa Chilli do kawy z Jacobsa, na pewno sama jej nie kupiłam. Nie przepadam za kawami tej marki a i sama przyprawa była ochydna.


W moje łapki wpadło kilka nowości kosmetycznych:
1. Szampon i odżywka z mojej ulubionej linii Joico Smooth Cure. Oprócz tego  dostałam Humidy Blocker to cudeńko ma przeciwdziałać puszeniu się włosów. Wypatrujcie recenzji, na dniach rozpoczynam testy.
2. Jakoś na początku miesiąca spytałam Was o opinie: Revlon ColorStay czy Lorea'l True Match. Opinie były bardzo różne... Koniec końców zdecydowałam się na  Lorea'l, używam go od 2 tygodni i jeszcze nie mam wyrobionej na jego temat opinii dajcie mi trochę czasu.
3. Jeden z lepszych prezentów urodzinowych to wygrana w rozdaniu u Sylwii ze stellalily.pl. W ten oto sposób w moje rączki trafiła cudowna paletka do konturowania z Anastasia Beverly Hills. Od kiedy ją mam codziennie bawię się konturowaniem poznając możliwości tego kosmetyku i swoich umiejętności.
4. Tusz z Rimmela o przedziwnej szczoteczce, czeka na recenzje...


Był czas na relaks:
1. Pierwsza przerwa w pracy, ten moment wymagał uwiecznienia xD
2. Są takie dni kiedy mam ochotę zaszyć się pod kołdrą z całą bombonierką wiśni w czekoladzie i dobrą książką.
3. Do kina mam dosłownie 10 minut, a bardzo rzadko do niego chodzę. Nie pytajcie dlaczego... W ostatni czwartek wybraliśmy się z moim K na "Pingwiny z Madagaskaru" Jeżeli lubicie serial bądź filmy o zwierzakach z Madagaskaru, musicie koniecznie zobaczyć ten film.
4. Wiosno gdzie jesteś?  Czekam na Ciebie z herbatką i rzeżuchą!


Co robiłam 27 lutego?
Byłam u fryzjera, u cudownego Kaspra Mutha o którym wspominałam Wam tutaj/klik.
Za jakiś czas będziecie mogli zobaczyć dokładną fotorelację z tego dnia.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.