Vipera Black Waterproof czyli tusz nie do końca wodoodporny.

Nie zależnie od pory roku zależy nam na tym, by nasz makijaż był nieskazitelny. Niestety zimą i jesienią jest to znacznie utrudnione przez zmienne warunki atmosferyczne. Z tego powodu sięgamy o produkty o wodoodporne.

Jakiś czas temu w moje ręce wpadł wodoodporny tusz do rzęs z Vipery. Grzecznie czekał, aż rozpocznie się jesień, ponieważ tylko podczas chłodnych pór roku sięgam po tego typu kosmetyki. Latem nie mam problemu z łzawiącymi oczami, a malowanie się na plaże czy basen uważam za głupotę. 
Postawmy sprawę jasno Vipera Waterproof nie jest tuszem w 100% wodoodpornym! Wilgoć, mróz, czy umiarkowane opady nie stanowią dla niego problemu. Jednak jeżeli złapie nas ulewa spłynie on z resztą makijażu.


Konsystencja tej masakry od początku była dla mnie ciekawostką, ponieważ kojarzy mi się z musem, jednak po pewnym czasie pojawiły się w niej drobne grudki co możecie zaobserwować na powyższym jak i kolejnych zdjęciach, które po kilku godzinach lądują na policzkach.  Szczoteczka jest silikonowa włoski na jej końca są minimalnie dłuższe od tych w części centralnej, co moim zdaniem sprawia, że idealnie rozdziela rzęsy, nawet jeżeli w trakcie malowania się skleją. (Na zdjęciu widać, że nie rozczesałam zbyt dobrze rzęs lewego oka.) Tusz jest idealnie czarny.


Moim zdaniem jedna warstwa jest wystarczająca. Efekt jest widoczny, ale nie przerysowany i sztuczny. Niestety maskara ma jeszcze jeden minus oprócz swojej "udawanej" wodoodporności, zdarza mu się osypywać. Na szczęście jeżeli nie ma kontaktu z duuużą ilością wody nie rozmazuje się.

Mały bonus, zdjęcie z tej samej mini sesji zresztą widać to po lewym oku :D


***
Używacie wodoodpornych maskar? Macie swoich ulubieńców w tej kwestii?




Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.