Essence The Lash Curler czyli kilka słów o dobrej maskarze i o tym jak Essence leci w kulki.

Nigdy nie miałam, maskary z Essence sytuacja zmieniła się po jednym ze spotkań blogerskich. Chciałam przetestować ten produkt, ponieważ bardzo lubię maskary z efektem "kilku szczoteczek"

Szybko się okazało, że w tym przypadku ten efekt to pic na wodę. Polega on na tym, że możemy kręcić całą szczoteczką po wyjęciu jej z opakowania. Wystarczy, że będziemy trzymać za część z wypustkami....
Konsystencja jest idealna, już po otwarciu tusz nadawał się do używania.  Szczoteczka jest klasyczna  pod każdym względem.  W połączeniu z lekką formułą maskary pozwala uzyskać bardzo delikatny efekt.



Ku mojemu zaskoczeniu tusz spokojnie wytrzymuje cały dzień, nie kruszy się, ani nie odbija. Jedynym minusem jest to, że można nim pobrudzić górną powiekę. Na szczęście bardzo łatwo się ściera ze skóry nie tworząc smug.

Nie pomalowane rzęsy

Jedna warstwa tuszu.

Dwie warstwy tuszu
Wiem, że zdjęcia nie są najlepsze, ale dopiero uczę się robienia zdjęcia samej sobie canonkiem.

Jest to jedna z niewielu maskar jaką miałam, którą można idealnie rozdzielić rzęsy, bez przykładania do tego specjalnej uwagi.

Jakie maskary z Essence możecie polecić?

***
Znacie już wyniki rozdania?

Ps; Są na samym końcu notki. :)

21 komentarzy:

  1. Chyba zrobiona coś na styl Bourjouis, ciekawa... Akurat dzis też pisałam o maskarze Essence, ale o tej nowej - Lash Princess, muszę wypróbować inne maskary Essence i tę na pewno kupię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe jednak szczoteczka nie zmienia swojego kształtu tak jak w przypadku tej z Bourjois

      Usuń
  2. Ja używam eyeliner z Essence, jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie używałam żadnego tuszu z Essence, mimo że wiele osób je poleca. Jakoś ciągle wpada coś innego do koszyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się ze mną też tak jest :P

      Usuń
  4. Ładnie na Twoich rzęsach wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. z Essence nie używałam żadnej maskary, polecam dobrze znaną żółtą maskarę z Lovely ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie wygląda na rzęsach :)
    Nie używałam jeszcze maskar Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie ty masz wspaniałe oczy. Efekt tuszu bardzo delikatny. ja wole w tym wypadku prawie drama look.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Osobiście też wolę bardziej dramatyczny look

      Usuń
  8. Nie znam tuszy z Esennce. Ten, choć nie przepadam za zmiennymi szczoteczkami, efekt daje fajny. A jakie Ty masz piękne rzesy moja droga :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie efekt jest zbyt delikatny, preferuję mocne podkreślenie - ale to prawda, ten tusz rzęsy rozdziela bezbłędnie.

    Dobrze że przypomniałaś o wynikach, zazwyczaj zapominam o pilnowaniu terminów rozdań ;). Bardzo się cieszę z wygranej, mail już poszedł!

    OdpowiedzUsuń
  10. ja z essence używałam kiedyś taki czarno-różowy, nie pamiętam jak się dokładnie nazywał ten tusz, ale bardzo go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że szczoteczka jest tylko jedna, ale za to efekt jest bardzo przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo lubię tusze z essence, mam już w posiadaniu dwa nie pamiętam nazwy, ale były w zestawie czarny pogrubiający i w fioletowym opakowaniu wydłużający. Tusze nie są drogie, a mimo wszystko dają bardzo fajny efekt :)
    pozdrawiam :)

    ewciakkkk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Dotąd nie miałam zaufania do maskar Essence, ale widzę, że niesłusznie. Ta daje naprawdę ładny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  14. Maskar Essence jeszcze nie testowałam, eyeliner z tej firmy akurat mnie uczula (na drugi dzień po użyciu miałam zawsze lekko opuchnięte powieki), ale mogę za to pochwalić cienie do powiek

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.