Ulubieńcy #1: Eveline, Inebrya, La Roche Posay, Loreal, Lumene.

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Na razie  Wy widzicie je tylko w formie prowadzenia bloga, jednak ja sporą część wolnego czasu spędzam na ogarnianiu nowego szablonu i kilku innych rzeczy. Kolejną nowością będzie brak oficjalnej formy projektu denko. Będzie on nadal trwał jednak tutaj na blogu zobaczycie tylko i wyłącznie ulubieńców z danego miesiąca czy dwóch. Każdy z kosmetyków, który pokażę, będzie zużyty do ostatniej kropelki.


1. Eveline Celebrities Beauty mineralny puder matująco wygładzający. Używałam go bardzo, bardzo długo, ale to był jego ogromny plus. Oprócz tego całkiem dobrze matował, wiadomo przy 30 stopniowych upałach było nieco gorzej, ale nie traktuje tego jako jego wady. Szczerze mówiąc po ostatniej nie udanej przygodzie z Rimmel Stay Matte, żałuję że nie kupiłam drugiego opakowania.

2. Inebrya Ice Cream Green Moisture Gentle Shampoo. Nie dość że był to pierwszy w moim życiu szampon do profesjonalnej pielęgnacji włosów, to był najlepszym jaki miałam szamponem o naturalnym składzie. Świetnie oczyszczał skórę głowy, nie powodował podrażnień i nie plątał włosów. Czego chcieć więcej? Pełną recenzję znajdziecie tutaj/klik.

3. La Roche Posay płyn micelarny. Jest to mój ulubieniec wszech czasów. Nie wiem już, które to moje opakowanie. Za każdym razem wracam do niego z podkulonym ogonem. Zmywa wszystko bez żadnego tarcia czy naciągania skóry, a co najważniejsze nie wywołuje podrażnień. 

4. Loreal Volume Million Lashes Diamantissime. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć tak jestem tuszo maniaczką! Moje rzęsy zawsze muszą być idealnie podkreślone. Ale nie lubię wydawać na maskary jakiś zawrotnych sum. Był to w sumie jedyny powód przez, który nigdy nie miałam nic z kolorówki Loreal. Jakiś czas temu znalazłam w jednej z drogerii internetowych świetną promocję. Dzięki, której za ten tusz zapłaciłam około 23 zł. Nie żałuję, ani jednej złotówki, którą na niego wydałam. Był to chyba najlepszy tusz jaki kiedykolwiek miałam. Pogrubiał, rozdzielał, wydłużał rzęsy podkreślając ich podkreślenie. Niemal za każdym razem, gdy miałam nim pomalowane rzęsy, ktoś pytał się gdzie przedłużam rzęsy, bądź czy mam doklejone sztuczne rzęsy. Pełną recenzję znajdziecie tutaj/klik.

5.  Lumene Touch of Radiance Serum Foundation. Był to najlepszy podkład jaki  kiedykolwiek miałam. Na początku się go obawiałam jednak po kilku miesiącach codziennego stosowania pokochałam go całym sercem. Owszem nie dawał 100% krycia, ale pięknie wyrównywał koloryt skóry.  Nie zapychał i nie podkreślał suchych skórek. Jeżeli jesteście ciekawi jak sprawdzał się podczas normalnego dnia zerknijcie tutaj/klik

28 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa co nowego wykombinujesz ;) Tej wersji tuszu nie miałam, ale moim ulubieńcem stał się So Couture z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdę go gdzieś w atrakcyjnej cenie to kupię.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To był mój pierwszy, ale byłam zachwycona.

      Usuń
  3. Hm płyn micelarny mnie zainteresował. Coraz bardziej lubię się z tą marką to może przy okazji kolejnych zakupów też go wezmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zużyłam już chyba z 20 opakowań. :D

      Usuń
  4. Ten podkład z Lumene mnie zainteresował, ciekawe czy byłabym tak samo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo żałuje że mi się skończył.

      Usuń
  5. uwielbiam zmiany ;) oby były jak najbardziej owocne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z maskary Loreal również byłam bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o L'oreal to u mnie wygrywa tusz So Couture :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No ciekawa jestem tego tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę rozejrzeć się za tą wersją VML z L'Oreal. Właśnie jestem w trakcie używania wersji podstawowej, ale jest dosłownie tragiczna....

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje rzęsy wyglądają fenomenalnie po pomalowaniu tym tuszem. Na pewno skuszę się na niego, gdy tylko będę miała okazję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo ciekawa wszystkich zmian, a szampon muszę kiedyś wypróbować. Po szampony profesjonalne bardzo rzadko sięgam :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Podkład z serum z Lumene i szampon Inebrya to moi ulubieńcy, ale niestety puder z Eveline się u mnie nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi co skóra to obyczaj :)

      Usuń
  13. Zmieszaj Touch of Radiance z CC od Lumene, oba na dłoni przed nałożeniem na buzię. Krycie trochę się polepszy a do tego uzyskuje się fajne satynowo-rozświetlające wykończenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a przeczytałaś notkę? Moi ulubieńcy będą mieli inną formułę niż typowe tj. produkt który się w nich znajdzie będzie zużyty do ostatniej kropelki.

      Usuń
  14. też używałam tego tuszu i byłam z niego bardzo zadowolona. teraz jestem na etapie innego, ale chyba powrócę do poprzedniego, bo jak żaden wcześniej naprawdę dobrze rozdzielał, pogrubiał i podkręcał rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.