Owies czy Rumianek? Oto jest pytanie.| Green Pharmacy płyn micelarny 3w1.

Ten wpis miał się pojawić znacznie wcześniej, jednak przez cały dzień nie mogłam się zabrać do jego stworzenia. Cały czas coś mnie rozpraszało. Przypuszczam, że to kwestia nagłej zmiany aury z 30 stopniowego upału, na szaro - bury deszczowy dzień. Taka pogoda działa na mnie bardzo źle...Jestem taka nijaka, a może to przez to że dzisiejsza notka będzie dotyczyła równie nijakiego kosmetyku.



Obie wersje dostałam w ramach uczestnictwie w klubie Elfa-Pharm. Wiązałam z tymi produktami dość duże nadzieje, a to dlatego, że lubię Green Pharmacy, a poza tym fajnie, by było móc kupić pół litra micelarka w przystępnej cenie. Niestety już po pierwszych użyciach wizja bajki zniknęła niczym bańka mydlana. Zarówno wersja owsiana, jak i rumiankowa okazały się nie mal identyczne w swoim działaniu. Oba zachowują ten sam średni poziom. Rumiankiem podzieliłam się z Olą Hi Diamond/klik, przecież nie jestem aż taka pazerna. W ten oto sposób dwie Ole zabrały się za testowanie. Pomimo dużych różnic pomiędzy naszymi cerami opinie mamy bardzo zbliżone. ( Ola jest posiadaczką cery mieszanej w stronę tłustej, ze skłonnościami do podrażnień i wyprysków. Natomiast ja mam skórę bardzo mieszaną lekko przetłuszczającą się, miejscami naczynkową i odwodnioną). 
Zacznijmy od tego, że mają dość dziwny lekko szpitalny czy też apteczny zapach. Ze zmywaniem makijażu radzą sobie jako tako. To znaczy z lekkim makijażem radzą sobie całkiem nieźle, niestety z kryjącymi podkładami, mocno pomalowanymi oczami czy wytuszowanymi rzęsami radzą sobie nijak. Watkę trzeba dość długo trzymać przy oku, czasami potrzeć, a  i tak zdarza się że wygląda się potem jak panda. Żadna z wersji nie wywołuje podrażnień, jednak zdarza się im piec w oczy. Z tego co mówiła Ola rumiankowa robi to stale, natomiast owsiana raz na jakiś czas. 
Na samym początku zastanawiałam się jakie trzy funkcje łączy ten kosmetyk. Olśniło mnie, a w sumie olśniłam się przygotowując się do napisania jego recenzji. Potrójne działanie ma się opierać na oczyszczaniu, tonizacji i nawilżaniu. Tonizacji nie zauważyłam, a jeżeli działaniem nawilżającym ma być lepki film, który pozostawia na skórze, to ja jestem baletnicą (a tańczyć nie umiem tak dla jasności :P )

Szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać kiedy go zużyje i powrócę do mojego ulubieńca z LRP.

Cena około 12 zł za 500 ml.



20 komentarzy:

  1. A u mnie wersja rumiankowa sprawuje się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. co dwie Ole to niejedna, no nie? ;) kosmetyk bardzo nijaki a dodatkowo lepię się po nim jak lep na muchy

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam jeszcze żadnego z nich. Ale nie lubię, gdy płyn micelarny pozostawia lepką warstwę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie dlatego myślę jak go zmęczyć.

      Usuń
  4. Dzięki za ostrzeżenie. Widziałam że wiele osób poszukuje tych płynów, dość głośno się o nich zrobiło, myślałam że będą dobre i pewnie prędzej czy później bym je kupiła. Teraz raczej dam sobie z nimi spokój.

    OdpowiedzUsuń
  5. To lepienie zdecydowanie do niego zniechęca. Pozostanę wierna mojej ukochanej różowej Biodermie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli dobrze, że ich nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam ale po tej recenzji się zastanawiam czy warto...

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Tak??? A lubisz mieć lepiącą się buzię?

      Usuń
  9. micel musi zmywać dobrze! jak tego nie robi to nie kupię...:/

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój ulubieniec to LRP? Miałam go kiedyś, dostałam jako gratis do zakupów i powiem Ci, że nie zachwycił mnie tak jak ostatni Garnier :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u mnie sprawdza się świetnie.

      Usuń
  11. U mnie rumiankowa wersja sprawdza się lepiej, owies piecze w oczy ciągle. Lepiącej warstewki nie zauważyłam, ale ja używam miceli tylko do zmywania oczu, później całość twarzy myję żelem i wodą ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.