Iskrzące spojrzenie z L'oreal Voluminous Million Lashes Diamonds

Zaraz po dobrym korektorze pod oczy moim ulubionym kosmetykiem jest maskara. Uwielbiam je testować, ale jestem wobec nich bardzo wymagająca. Nie polubię się z tuszem, który jest mało czarny, skleja rzęsy, odbija się bądź się osypuje. Z Lumene/klik pożegnałam się ponieważ zaczął, a w sumie zaczęły piec mnie w oczy. Na ich miejsce wskoczył L'oreal Voluminous Million Lashes Diamonds.



Z tego co się orientuje maskara nie jest niestety dostępna w naszych sklepach. Nie stanowi to jednak problemu, ponieważ można ją bez problemu dostać w drogeriach internetowych, swoją zakupiłam w ezebra.pl. Jest to moja pierwsza maskara z tej firmy, szczerze mówiąc cena za jaką są dostępne stacjonarnie nieco mnie odstrasza, tym bardziej, że mam świadomość, że za tę kwotę mogę mieć 2 lub 3 dobrze sprawdzające się na moich rzęsach produkty. Kiedy zobaczyłam, że w wyżej wymienionym sklepie kosztuje  ona około 25 zł nie zastanawiałam się ani chwili.


Jestem fanką dużych szczoteczek, nie ma znaczenia czy są wykonane z włosia czy są silikonowe, po prostu muszą być duże. Byłam w szoku, ponieważ jego konsystencja była idealna od pierwszego użycia. Stosuje go nie mal od miesiąca i dalej jest świetnie wręcz idealnie. Maskara łatwo się rozprowadza, nie odbija się na górnej powiece,  (pod czas malowania odbija mi się w jednym miejscu na dolnej, ale nie znalazłam tuszu, który by tak nie robił) ani nie osypuje się. Nawet drobinki, które są w nim są na tyle malutkie, że dość dobrze trzymają się rzęs. Delikatnie osypują się jeżeli potrzemy oko lub zahaczymy o rzęsy, kiedy się ubieramy. Na szczęście nie  podrażniają one oczu, a dodatkowo osypane iskierki bardzo łatwo usunąć bibułką matującą czy też zwykła chusteczką. Owszem zdarza mu się skleić jednak nie ma większego problemu w rozczesaniu rzęs, nie trzeba nawet brać czystej szczoteczki.

Nagie rzęsy


Jedna warstwa tuszu


Dwie warstwy


Zdecydowałam się na zakup tego tuszu, ponieważ w okresie letnim z reguły ograniczam makijaż oczu, a koncentruje się na ustach. Ta maskara moim zdaniem przyciąga uwagę do naszego spojrzenia, co moim zdaniem jest bardzo ważne. Zagadką tego kosmetyku jest to że bardzo łatwo go zmyć płynem micelarnym czy w sytuacjach wyjątkowych żelem do mycia twarzy. Jednak nie rozmazuje się kiedy uronimy kilka łez,(testowałam bodajże wczoraj małym potokiem :P) czy w momencie gdy złapie nas deszcz. Muszę się wam przyznać, że jestem nim oczarowana! Myślę, że nie będzie to mój ostatni produkt do rzęs z tej firmy.

Lubicie maskary L'oreal?

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. a tak w ogóle to jakie Ty masz piękne rzęsy <3 !!! :)

      Usuń
    2. Dokładnie, Ty masz piękne rzęsy i każdy tusz będzie wyglądał na Tobie świetnie ;)

      Usuń
  2. Mam podstawową wersję Volume Million Lashes i jestem zadowolona. Służy mi już bardzo długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę chciała jej spróbować

      Usuń
  3. Ja za to nie przepadam na grubymi szczoteczkami, ale lubię silikonowe :)
    Efekt ładny i fajny bajer z tymi drobinkami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz to kwestia rzęs i budowy oka

      Usuń
  4. Lubię tusze L'oreal, a najbardziej przypadł mi do gustu So Couture. Tego nie miałam, ale nawet kiedyś chciałam go kupić, jednak ostatecznie się rozmyśliłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym chętnie zobaczyła z otwartymi powiekami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co? każde zdjęcie jest z zamkniętymi i otwartymi ?

      Usuń
  6. Efekt super,podoba mi się i ładne kolczyki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. tusz bardzo fajny i ładnie wygląda na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ładnie rozdzielone te rzęsy, to może być rzeczywiście fajny produkt!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.