Malina nordycka na ratunek rzęsom? | Lumene Cloudberry Length & Volume Serum Mascara

Jakiego owocu, warzywa nie użyto jeszcze do produkcji kosmetyków? Na ile faktycznie są one wartościowe i mogą dać realne rezultaty? Muszę się przyznać, że im dłużej siedzę „w kosmetykach” tym bardziej mnie to bawi.  Czy ekstrakt z owocu, który w medycynie naturalnej używany jest przeciwgorączkowo, przeciwbiegunkowo, może przynieść coś dobrego ciału, twarzy włosom bądź rzęsom? Oprócz tego znajdziemy w nim kwas benzoesowy, który jest naturalnym konserwantem dzięki, czemu  producent mógł częściowo zrezygnować z tych chemicznych. Owszem zawiera on w tym przypadku ekstrakt z maliny norweskiej witaminę C, wapń, magnez, ale czy w przypadku tuszu do rzęs, te wszystkie składniki mogą przynieść jakiekolwiek rezultaty? Szczerze mówiąc nie wnikam i nie chce wiedzieć.


Jakiś czas temu w moje ręce wpadły dwa tusze z Lumene z serii Cloudberry Serum. Początkowo używałam ich osobno, jednak, by uzyskać zadowalający efekt musiałam się nieźle namachać. Pewnego dnia postanowiłam użyć ich razem zaczęłam od wersji wydłużającej, a skończyłam tą pogrubiającą. W ten sposób udało mi się w szybki sposób podkreślić moje rzęsy tak jak lubię. Pomimo różnic w wyglądzie szczoteczek każdą z osobna jestem wstanie wyczarować taki sam efekt jak obiema razem. Różnica jest taka jak już wspomniałam – czasowa. 



W obu maskarach znajdują się tak zwane Lash Extenders i Widelash, mówiąc po polsku opatentowane przez Lumene włoski. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o formułę te kosmetyki są identyczne. Zarówno konsystencja – lekka i kremowa, którą bardzo łatwo się ubrudzić, ale za to trzeba się mocno postarać, aby posklejać rzęsy, jak i zapach – dla mnie chemiczny kokos, są takie same. Jeżeli chodzi o właściwości, oba tusze dość ładnie rozczesują rzęsy, jednak trzeba się na machać, dlatego najpierw wolę używać wersji wydłużającej, a  potem pogrubiającej. Po pomalowaniu rzęsy są elastyczne, a maskary się nie osypują, ani nie odbijają na powiekach.






Czas odpowiedzieć na najważniejsze pytanie czy zauważyłam jakąś poprawę w kondycji moich rzęs?  Odpowiedź jest jedna NIE, firanki ani nie urosły, ani się nie wzmocniły i jak zdarzało się im wypadać tak wypadają. Czy warto inwestować w oba tusze? Według mnie również nie. Nie zależnie od tego, której maskary używam efekt jest taki sam. 

Cena jednej to 40zł

23 komentarze:

  1. Efekt na rzęsach jest bardzo ładny. Z firmy Lumene nic jeszcze nie miałam ale słyszałam pozytywne opinie o bazie pod cienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bazie pod cienie powiadasz? a nie wiem bo jej nie miałam

      Usuń
  2. Oj ja też w to nie wierzę ,a co do tuszu na rzęsach wygląda fajnie ,może nie ma rewelacji ,ale jest ok.
    Nie miałam ich więc nie mnie to oceniać :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooow rezultat na rzęsach piekny moim zdaniem masz śliczne długie rzęsy Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię taki efekt na rzęsach, więc mam nadzieję że będę z nich zadowolona, mimo tych małych niuansów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę z nimi zamieszania, ale efekt jest piorunujący! Zazdroszczę takich firanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 są śliczne (ja skromna) ale mają i swoje minusy

      Usuń
  6. Nie znam tej firmy, ale efekt na rzęsach jest po prostu świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. efekt jest geeenialny! chcęęę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. ładny efekt, ale Twoje gołe rzęsy też są śliczne, więc pewnie większość tuszy dobrze się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowne rzęsiska masz *.*
    tuszów nie miałam tych, ale ja wolę Colossala, najlepiej się u mnie spisuje
    choć teraz zużywam inne, pozaczynane ehhhh

    OdpowiedzUsuń
  10. Wg mnie efekt na rzęsach bardzo ładny, niewiele maskar daje tak dobry - nie widzę grud, sklejania. Szkoda tylko, że nie regeneruje tak jak obiecywali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc wątpię by jakikolwiek kosmetyk kolorowy mógł cokolwiek zregenerować. A efekt jest całkiem przyzwoity.

      Usuń
  11. lubię lumene :) ale pielęgnację skóry ;) z make-up świetny jest reduktor zaczerwienień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie, używam go w dosyć nietypowy sposób, bo nie na naczynka, ale na podkówki pod oczami, uwielbiam za neutralizacje cieni, trwałość i przedłużenie trwałości korektora :D

      Usuń
  12. Efekt mi się podoba, ale rozumiem, że ostatecznie to nie to. Ale Ty masz mega gęste rzęsy :) Piękne firanki!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.