Słodkie, brązowe marzenie. | Bourjois Delice do Poudre 52

Znacie to uczucie kiedy przeglądacie blogi czy oglądacie filmiki na  youtube, a wszyscy zachwycają się jednym produktem, a Wy marzycie o tym produkcie, a z jakiegoś powodu nie możecie sobie na niego pozwolić. Dla mnie jest ono straszne! Na szczęście nie wpływa na ilość pieniędzy ubywających z mojego portfele. Tak działo się w moim przypadku jeżeli chodzi o słynną czekoladkę z Bourjois. Możecie wyobrazić sobie moją radość gdy znalazłam ją w jednej z paczuszek podczas spotkania blogerskiego.


Zawsze intrygował mnie fenomen tego produktu. Zdaje sobie sprawę z tego, że opinii na jego temat jest bardzo wiele. U jednych się sprawdza u innych nie. Gdy pierwszy raz go otworzyłam lekko się zawiodłam. Pomyślałam sobie gdzie ten cudowny czekoladowy zapach, o którym wszyscy mówią. Muszę się mocno skupić, żeby mój mózg skojarzył go z tym produktem. Tak bez specjalnych starań wyczuwam słodką całkiem przyjemną, aczkolwiek mdlącą woń, która bardzo szybko się ulatnia. Poza tym zszokował mnie widok złotych drobinek, na opakowaniu jak byk jest napisane "Peaux mates" czyli o ile się nie mylę "Matowa skóra" Na szczęście są one nie widoczne na twarzy, a wykończenie pudru jest lekko satynowe. Kolejne zaskoczenie pojawiło się gdy weszłam na stronę producenta. Gdzie z jednej strony widzę zdjęcie produktu o numerze 51, a z drugiej widzę tekst "Delice do Poudre dostępny jest w jednym odcieniu, nr 52 idelanie podkreślającym złotą opaleniznę na policzkach i dekolcie." *(ooo i na stronie mają literówkę ups). Nie wiem kto i w co tutaj gra, ale nie podoba mi się robienie idiotów z klientów.



Moim zdaniem bronzer ma idealną konsystencje, nie jest zbyt suchy ani zbyt miękki. Myślę, dzięki średniej pigmentacji nie da się nim zrobić krzywdy, a nawet jeżeli coś pójdzie nie tak bardzo łatwo go rozetrzeć. Kwestia kolejna i chyba najważniejsza: odcień - ciepły, średni brąz z rudawo-czerwonawymi podtonami. Co za tym idzie będzie się bardzo ładnie komponował z cerami o ciepłym od cieniu czyli tak jak moja xD. Kiedyś bardzo namiętnie szukałam pudru brązującego o chłodnym szarawym kolorze, dzisiaj już wiem że wyglądałabym w nim nieco albo i nawet bardzo trupio. Jeżeli chodzi o utrzymywanie jest z nim różnie. Jednak suma sumarum, uważam że nie jest źle,  a to dlatego że kolor znika bardzo równomiernie.


Na dzień dzisiejszy używam go nie mal codziennie i przez nie jeden dzień będę go jeszcze używać ponieważ opakowanie mieści w sobie aż 16,5g produktu. Używam go od hmm bodajże listopada, a ubytek jest naprawdę nie wielki. Zużycie możecie zauważyć na jednym z powyższych zdjęć. Ps: Używam tylko jednej kostki  tej w górnym lewym rogu. ;-) Pomimo to nie wiem czy skusiłabym się na niego w jego regularnej cenie około 60 zł jednak warto polować na niego podczas kolejnej Rossmanowskiej akcji -40%

Lubicie tą czekoladkę?

____________


***
ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W ROZDANIU!
Zostało coraz mniej czasu!



23 komentarze:

  1. Musze mu sie w takim razie przyjrzeć ;) skoro jest tak dobry i wydajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. wyglada smakowicie- az mam ochote to zjesc! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. od dłuższego czasu myślę nad jej zakupem ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No i właśnie ja też tak mam z tą czekoladką, i ciągle kuuusi :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny produkt. Od zawsze przyciągała mnie jego czekoladowa faktura. Aczkolwiek go nie kupię, ponieważ dla mnie bronzer jest kompletnie zbędny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym go mieć dla samego faktu posiadania :) A już biały byłby szczytem marzeń :P

    OdpowiedzUsuń
  7. ach ta czekoladka, sama mam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena jednak dość wysoka, ja uwielbiam kuleczki brązujące z Avonu ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. znam to!!!!! wiem jak doskonale działa i pachnie, skonczył mi sie ten bronzer jakoś w zeszłym roko, pora do niego wrócić :****

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekoladka jest niezwykle wydajna, starczy mi chyba na całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja przez długi czas miałam na nią ochotę :D Ale najpierw postanowiłam kupić tańszy bronzer na wypróbowanie...i jakoś źle się czuję z bronzerem na buzi :D Więc sama z siebie czekoladki raczej nie kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie przy następnej promocji się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. na poczatku myslalam ze to czekolada!:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Posiadam w kolekcji od prawie roku :) Jednakże... jest zbyt pomarańczowy i marzy m się Hoola...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam ją, nie powiem fajny produkt. Ale żebym miała jakąś szczególną ochotę do niej wrócić, to raczej nie. Ocień jest jak na mój gust za ciepły, a cena za wysoka. Są ciekawsze produkty w niższej cenie, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kupiłam go kiedyś w śmiesznej cenie na Allegro i jestem zadowolona, ale od roku wolę Hoolę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Prezentuje się uroczo :)
    Ale ja swój ukochany bronzer już mam, od prawie trzech lat jestem wierna Inglotowi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mysleco bazie brazujecej z Burzula...co niby Szanel ma udawac;)

    OdpowiedzUsuń
  19. fajna czekoladka wciaz o niej mysle ale obiecalam sobie ze narazie dosc zakupow - czy sie uda hmmm :))
    P.S zostałaś nominowana do wzięcia udziału w KONKURSIE Serdecznie Zapraszam :)))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  20. U nas jest tylko 52 dostępna, w stanch/uk można dostać 51. No i czekoladą on nie pachnie, ja tam wyczuwam wanilię, ale mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.