Komórki macierzyste z jabłek na pomoc! | Olos Mleczko oczyszczające No-Age.

Wiele razy wspominałam już o roli demakijażu w codziennej pielęgnacji skóry. Oprócz jego dokładności bardzo ważne są też produkty po jakie sięgamy. Wypracowałam sobie schemat: twarz zmywam mleczkiem, oczy płynem micelarnym, a na koniec sięgam po produkt do mycia buzi. Nie każde mleczko jest godne uwagi, co zresztą możecie zaobserwować po ilości  notek na ich temat. Większość z nich jest po prostu średnia.  Ostatnio odkryłam produkt, który bardzo wysoko podniósł poprzeczkę.


Zdaję sobie sprawę, że dla większości z Was jest to marka nieznana, a oprócz tego nie dostępna ze względu na swoją ceną. Nie przejmujcie się dla mnie też 100 czy 115 złotych za pełnowymiarowe 250 ml opakowanie mleczka do demakijaży to stanowczo za dużo. Tak jak na dobre serum czy krem jestem wstanie wydać taką kwotę tak na kosmetyk tego typu nie ma takiej opcji, wybierzcie inny dowolny klawisz. 
Z tego co się orientuje Olos jest marką powstałą we Włoszech ich głównym celem jest tworzenie kosmetyków jak najbardziej naturalnych. Z tego co udało mi się wyczytać ich produkty nie zawierają: parabenów i parafiny oraz alkoholu etylowego. Szczerze mówiąc mleczko skradło moje serce już po pierwszym użyciu. Bardzo dużą rolę odegrało niezwykle estetyczne i nietypowe jak na tego typu kosmetyki opakowanie. 


Konsystencja tego mleczka różni się od tych, którą znam z produktów drogeryjnych. Tutaj konsystencja jest bardzo lekka. Nie pozostawia żadnego filmu na cerze, nie powoduje zapychania porów. Zapach jest bardzo delikatny, może odrobinkę jabłkowy. Jego używanie to przyjemność! Idealnie radzi sobie z rozpuszczaniem makijażu. Radzi sobie ze wszystkim, dosłownie. Oprócz tego jest pierwszym mleczkiem do demakijażu, które nie podrażnia moich oczu. Mogę bez obaw zmyć nim maskarę czy eyeliner nie musząc się martwić o łzawienie, pieczenie, szczypanie czy mgłę przed oczami.


Pomimo wszystkich tych zalet, nie zdecyduję się na zakup tego produktu. Gdyby był to kosmetyk, który ma dłuższy kontakt z moją twarzą, owszem zastanowiłabym się. Jednak w momencie, w którym ja zmywam tym produktem tylko makijaż, a potem tak czy siak myje ją żelem. Nie ma takiej opcji. 100 złotych na kosmetyk, który jest na mojej buzi mniej niż minutę to dla mnie stanowczo za dużo. Mam jednak nadzieję, że gdzieś, kiedyś dostanę jeszcze jakąś miniaturkę (najlepiej w prezencie) :-D.

***
ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W ROZDANIU!




13 komentarzy:

  1. Faktycznie opakowanie ma oryginalne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie jest tańszy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Olos ma cudowne kosmetyki, cena niestety strasznie wysoka
    no ale... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby to byl krem to może zapkacilabym za niego 100zl za mleczko hmmm troszkę za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cena jest śmieszna, strasznie drogo. A można mieć coś tańszego i równie dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie jak na ten typ produktu to cena jest dosyć wysoka. Opakowanie za to wygląda bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kompletnie nie znam firmy i ich kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda bardzo fajnie, ale jednak wolę inną konsystencję :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Opakowanie rzeczywiście świetne, ale cena powala ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze względu na cenę nie skuszę się na zakup :P

    OdpowiedzUsuń
  11. produkt wydaje się ciekawy, ale ostatnio na biologi rozmawialiśmy właśnie o komórkach macierzystych w kosmetykach i okazało się, że tak w rzeczywistości to one nie mają wpływu na naszą skórę... nie wiem na ile to prawda na ile nie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda że taki drogi, bo wydaje się być ciekawym kosmetykiem :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.