Twist 1, Twist 2. | Bourjois Mascara Twist up the Volume.

Jestem maniaczką tuszy do rzęs, ale chyba o tym już wiecie. Uwielbiam mocno podkreślać moje rzęsy. Jednak nie każda maskara daje im radę. Owszem są one naturalnie długie, dość gęste i podkręcone, marzenie czyż nie? Niestety to marzenie ma też swoje minusy - uwielbiają się plątać i wchodzić do oczu. Dlatego poprzeczka jest bardzo wysoko. Tusz nie może mi sklejać rzęs, musi je unosić i usztywniać. Ostatnio wyzwanie podjęło Bourjois Mascara Twist up the Volume.


Nigdy wcześniej nie miałam, żadnego produktu do oczu z tej marki. Moje serce kilka ładnych lat temu zdobyły róże. Muszę się przyznać, że bałam się tego produktu, ponieważ bardzo rzadko sprawdzają się u mnie maskary wokół, których jest bardzo głośno,  dlatego też bardzo ucieszyłam się, kiedy otrzymałam tę maskarę na październikowym spotkaniu blogerek.  Najbardziej intrygował mnie "innowacyjny mechanizm pozwalający malować rzęsy w dwóch pozycjach".*


"TWIST 1 – Wydłużenie rzęsa po rzęsie: szczoteczka równomiernie rozprowadza produkt po wszystkich rzęsach na całej ich długości. Sieć separujących włókien zapewnia idealne rozdzielenie.
TWIST 2 – Ekstremalna objętość: Przekręć końcówkę twist a szczoteczka skróci się i zagęści, dzięki czemu uda Ci się zbudować super objętość bez grudek."*

W pozycji pierwszej szczoteczka jest zdecydowanie dłuższa i smuklejsza, a ząbki są rzadziej rozstawione. Zarówno jej wygląd jak i funkcja jaką pełni kojarzy mi się z grzebieniem. Rzęsy są rzeczywiście  idealnie pokryte tuszem, rozczesane i wydłużone. Natomiast w pozycji drugiej szczoteczka zamienia się w grubaska z dość gęstymi sylikonowymi, twardymi włoskami. Pozwala ona na uniesienie rzęs i ich pogrubienie. Aplikator (głupio to brzmi, ale ile razy można powtarzać szczoteczka? Szczoteczka szczoteczką szczotkuje szczoteczkę) nie zależnie od ustawienia nabiera dość dużo produktu, który na samym początku jest bardzo mokry, co utrudnia nakładanie, ale nie umożliwia uzyskania zamierzonego efektu. Dopiero po jakimś czasie gęstnie i staje się idealna. Jeżeli chodzi o malowanie polecam używanie go zgodnie z zaleceniami producenta tzn. twist jeden na obydwu oczach i dopiero potem twist 2. W ten sposób uzyskamy najlepszy efekt, o czym zaraz się przekonacie.

Niepomalowane rzęsy



Pozycja pierwsza (wydłużenie)



Pozycja druga (pogrubienie)




 Obydwie pozycje




Zdarza się co widać na załączonych zdjęciach, że maskara poskleja rzęsy czy odbije się pod łukiem brwiowym. Żadna z tych przypadłości nie jest jakimś ogromnym minusem, którego nie da się przeskoczyć. Póki maskara jest mokra możemy do woli rozczesywać i układać firanki. Tusz nie kruszy się, ani nie tworzy efektu pandy. Dużym plusem jest również to że nie rozmazuje się gdy złapie nas deszcz czy śnieg. Pomimo tego, że po kilku pierwszych użyciach w duchu mówiłam WOW takich rzęs to ja jeszcze nie miałam, z czasem doszłam do tego, że taka aplikacja mnie męczy i zajmuje znacznie więcej czasu. Z tego powodu nie udało mu się zdetronizować, moich ulubieńca: Rimmel Scandaleyes Lacra Flex

33 komentarze:

  1. Mimo wszystko ładnie sobie radzi, chętnie tez sprawdzę Rimmela:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! U mnie ta maskara w ogóle się nie sprawdziła i oddałam ją mamie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekt mi się podoba
    śliczne masz oczka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. mam na niego ochotę mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jest taki zły ten tusz chociaż jakoś chyba sie na niego ńie skusze boje sie posklejanych rzes ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja ją uwielbiam! :) nawet pomimo tego, że malowanie trochę się przedłuża ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piekny efekt na rzesach, ja nie mialam przyjemnosci jeszcze jej wyprobowac :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się napatrzeć na Twoje rzęsy bez tuszu.
    Są przepiękne. Długie i śliczne podkręcone.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakochałam się w tym tuszu już od pierwszej aplikacji. Choć faktycznie nakładanie go zajmuje więcej czasu, jednakże dla efektu, jaki daje myślę, że warto się namachać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rany! Jakie Ty masz przepiękne rzęsy!! <3 Ja swojego jeszcze nie próbowałam. Czeka grzecznie w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ciekawa jestem jak sprawdzi się u Ciebie.

      Usuń
  11. widziałam go ostatnio na promocji w rossmanie i po Twojej recenzji cieszę się, że się nie skusiłam .

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie podkreśla rzęsy:) Dla takiego efektu mogłabym się pomęczyć z aplikacją, chociaż z natury jestem leniwa;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Naturalne masz cudne a jak je podkreślisz to już nic tylko się zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez maskary masz piękne rzęsiska!

    OdpowiedzUsuń
  15. Na Twoich pięknych rzęsach wygląda cudnie :) Na moich prezentuje się dużo gorzej, ale i tak bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, to prawda, takie rzęsy to marzenie! Zazdroszczę:) Ten tusz wygląda na nich bardzo dobrze moim zdaniem:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.