Odrobina rozświetlenia z Lumene Serum Foundation.

Dla wielu kobiet wyjście rano bez makijażu jest wręcz nie możliwe. Większość z nich nie akceptuje niedoskonałości swojej cery, często przyczyną jest presja społeczna, ale nie o tym dzisiaj. Ja maluje się bo lubię, a oprócz tego makijaż na swój sposób chroni moją skórę. Gdybym na taki mróz (-13 stopni) wyszła bez makijażu moja buzia po 5 minutach była by cała dosłownie cała czerwona, aż wstyd byłoby pokazać się ludziom. To nie jest jednak jedyny psikus jaki płata mi skóra twarzy. Po powrocie ze szpitala przeżyłam szok mój podkład Dax Cashmere, który notabene sprawdzał się ostatnimi czasy całkiem nieźle wyglądał wręcz tragicznie. Jak bym na buzi miała jedno wielkie zapudrowane ciastko i masę zmarszczek. Dlatego też postanowiłam przerzucić się na coś lżejszego, najlepiej o formule nawilżającej. Jedynym takim podkładem jaki miałam w domu był  Lumene Touch of Radiance Serum Foundation. Wcześniej bałam się go używać ze względu na jego rozświetlającą formułę, teraz nie miałam wyjścia.


Moje przerażenie spotęgowało się gdy przeczytałam opis producenta. "Wyjątkowa konsystencja podkładu z technologią komórek naturalnych macierzystych maliny moroszki gwarantuje efekt "drugiej skóry" oraz sprawia, że staje się ona ujędrniona i uelastyczniona. Bogate w aktywne arktyczne składniki serum zapobiega powstawaniu zmarszczek oraz widocznie eliminuje niedoskonałoci sery. Zawiera faktor SPF20"  Takie słowa na podkładach zawsze budzą we mnie nie wiedzieć czemu coś w rodzaju nie pokoju. Kosmetyk ma lekki nieco pudrowy zapach. Jego konsystencja jest bardzo, ale to bardzo rzadka. Do tego stopnia, że pod czas aplikacji nie mogłam położyć tubki na płasko, ponieważ jej zawartość się wylewała. Dodatkowo sprzyja temu opakowanie.


Kolor, no właśnie kolor na początku wydawał mi się zdecydowanie za ciemny, jednak gdy go dobrze rozprowadziłam różnica pomiędzy kolorem mojej twarzy i szyi była nie wielka. Na szczęście, bo w innym przypadku nie miałabym podkładu, a nie wiem czy mój kochany podołałby zadaniu kupna nowego. Krycie ku mojemu zaskoczeniu jest całkiem niezłe. Wiadomo nie poradzi sobie z większymi nieprzyjaciółmi czy przebarwieniami, ale ładnie wyrównuje koloryt i przykrywa jakieś drobiazgi.

Podczas aplikacji wykończenie podkładu jest bardzo mokre, dopiero z czasem wysycha i staje się satynowe. Nie zmiana to faktu, że trzeba go bardzo dobrze w pracować w skórę skupiając się na dokładnym roztarciu, ponieważ zdarza mu się zostawiać smugi lub zacieki. Po jego nałożeniu zawsze delikatnie oprószam go pudrem, ostatnio jest to puder w kamieniu z Eveline.  Podkład spokojnie wytrzymuje na twarzy 7 godzin. W dniu, w którym wykonywałam jego zdjęcia nałożyłam go o 11:45 a zmyłam o 17:30. Jedyne co mogłabym zrobić to około 15 zebrać z czoła nadmiar sebum. Zwróćcie jednak uwagę na moich nie przyjaciół dalej są ładnie ukryci, a pod kościami policzkowymi dalej widoczny jest bronzer, jedynie róż stracił nieco na intensywności.


Zmiana mojej cery otworzyła przede mną nowe możliwości jeżeli chodzi o dobór podkładu, dlatego też nie wiem czy wrócę do Lumene, ale jeżeli się na niego zdecyduje sięgnę jednak po odcień jaśniejszy.


Dzisiaj już wiem że nie warto oszczędzać na podkładzie. Jest to pierwszy droższy produkt tego typu, który mam i sprawdził się świetnie. (Kosztuje około 70zł za 30ml.) Dlatego też planuję zdobyć kilka próbek kosmetyków z wyżej półki by potem zainwestować w najlepszy.


24 komentarze:

  1. zgadza się róż stracił
    ciekawy kosmetyk i nigdy wcześniej nie miałam z nim styczności

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam go,ale raczej rozświetlających podkładów nie lubie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak zawsze myślałam, az do teraz

      Usuń
  3. Wygląda bardzo ładnie na Twojej twarzy! Lubię podkłady rozświetlające, mam wrażenie, że dużo naturalniej prezentują się na twarzy. Podkłady Lumene coraz bardziej mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kilku które testowałam ten jest najlepszy

      Usuń
  4. Moim zdaniem bardzo ładnie sie prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba efekt na twarzy. Bardzo!
    Ja, mimo mieszanej cery, stawiam właśnie na podkłady rozświetlające.
    Mają lżejsze formuły i bardziej naturalnie prezentują się na twarzy.
    Strefę T zawsze można delikatnie przypudrować lub użyć bibułki matującej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed przemianą mojej cery, taka opcja nie zdawała egzaminu. Podkład poprostu spływał mi z twarzy

      Usuń
  6. wygląda całkiem fajnei na cerze, choc faktycznie też wybrałabym jaśniejszy odcień:) z drugiej strony podkład, podkladem ale jakie Ty masz śliczne oczy! świetne są:p

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem fajnie sie prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście - bardzo ładnie wygląda. Niedługo biorę się za testowanie podkładu tej samej firmy, tylko wersji kryjącej i... mam nadzieję, że okaże się równie sympatyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. całkiem ciekawa pozycja wśród podkładów

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo bardzo go lubiłam, ale moim faworytem i tak jest ten matujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten który miałam był dla mnie zbyt ciemny, a teraz mogę zapomnieć o matach

      Usuń
  11. calkiem fajny ale cena mi nie odpowiada z tej firmy zastanawiam sie nad baza pod cienie poszukuje jakeijs porządnej a słyszałam dobre opinie o niej

    OdpowiedzUsuń
  12. Dosyć drogi ale faktycznie brzmi dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wychodzę z założenia, że na kosmetykach, które mają kontakt z naszą twarzą, nie warto oszczędzać:) Lepiej wydać nieco więcej na podkład, który odpowiada nam pod każdym względem niż rozdrabniać się na tańsze fluidy, które nie do końca nam odpowiadają;)

    Podkład Lumene charakteryzuje się niezwykle wodnistą konsystencją. Szkoda, że od czasu do czasu pozostawia smugi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam ostatnio do tego samego wniosku

      Usuń
  14. świetny efekt daje na buźce :) sama uwielbiam lumene <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda bardzo ładnie na twarzy :) U mnie rozświetlający by się pewnie nie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.