Życie ponad wszystko...

Życie jest najważniejszą wartością, jednak czy czasem nie przesadzamy z walką o nie? Rozmyślać o tym temacie zaczęłam już dość dawno – mniej więcej wtedy kiedy Facebook został zalany falą postów na temat okrucieństwa wobec zwierząt, zbieraniu pieniędzy na leczenie zwierząt jak i ludzi.  Czy kiedykolwiek z ręką na  sercu zastanawialiście się czy te pieniądze lub proponowane leczenie są rzeczywiście kluczem do szczęścia tych istot?

„Maleńkie kocie dziecko, bez ratunku, bez szans bez nadziei… 
Przednia łapka zwisa bezwładnie na resztkach skóry i ścięgien, złamana miednica, przepuklina, skręcony, naderwany pęcherz, pourywane wiązadła…maleństwo nie skończyło jeszcze czterech miesięcy a zamiast wtulać główkę w ciepło ludzkich rąk, radośnie mruczeć pod dotykiem ukochanych dłoni…kolejny dzień walczy o przetrwanie.[i]

Zdjęcie pochodzi ze strony:
https://www.facebook.com/events/279177262229194/permalink/326383397508580/

Gdy przeczytałam o całej akcji, coś mnie zakuło, a konkretnie zabolała mnie ludzka nadgorliwość i bezmyślność. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ten kociak będzie normalnie żył? Realistycznie patrząc na jego stan żadne, a zwierzak nie powie nam, że coś go boli. To nie jest kwestia tylko amputacji jednej kończyny, po której zwierzaki świetnie sobie radzą tylko ogromnych ogromnych zniszczeń w organizmie. Po zapoznaniu się z tym przypadkiem zrozumiałam," czemu motocykliści, których miłością są wyścigi, zakładają strunę." Wolą umrzeć niż być do końca życia zależnym od drugiej osoby.
Jak już jesteśmy w temacie różnorakich fundacji zbierających pieniądze dla swoich podopiecznych. Nie wszystkie są szczere, a  chcą wzbudzić w swoich odbiorcach litość. Jakiś czas temu przez przypadek trafiłam na stronę chłopaka w sumie mężczyzny, będącego pod opieką  takie organizacji.

„Cechą charakterystyczną Mózgowego Porażenia Dziecięcego jest postępująca patologia mięśniowo-szkieletowa. Mówiąc prościej bez odpowiednich ćwiczeń następuje zanik mięśni, pogarsza się utlenienie całego organizmu , zwiększa się napięcie mięśniowe (spastyka), utrudniając mi poruszanie chociażby ręką.[ii]

Taka, krótka informacja, a jak bardzo krzywdzącą. Jest to ogromne uogólnienie, pokazujące wszystkich chorych na Mózgowe Porażenie Dziecięce jako kaleki, jako osoby, które w którymś momencie swojego, życia będą niezdolne do samodzielnego funkcjonowania.  MPD ma tak wiele postaci, że postawienie tego typu tezy jest wręcz nie możliwe. Najlepszym przypadkiem tej różnorodności jestem ja sama. Kilkoro z Was miało okazję mnie poznać, zobaczyć na czym polega mój przypadek. Każda z tych osób jest wstanie potwierdzić, że ja od zawsze chcę jak najwięcej rzeczy robić sama. Tego typu strony (Miałam okazję porozmawiać z Adamem, pokazałam mu  ten krzywdzący błąd, powiedział, że zaktualizuje stronę. Nic takiego nie zrobił. Wybacz Adamie, ale muszę napisać poniższe słowa.) budzą we mnie jedno skojarzenie. Ich właściciele nie chcą walczyć, udowodnić całemu światu, że oni mogą (na miarę swoich możliwości oczywiście) żyć z tą czy inną chorobą i cieszyć się pełnią życia. Moim zdaniem oni się poddali, doszli do wniosku, a po co skoro dostanę pieniądze, już nic nie muszę robić. Ta pomoc mi się należy, bo jestem chory.
  Nie uważam, że każda fundacja jest zła. Nie oto chodzi. Sama za dzieciaka byłam pod skrzydłami organizacji tego typu. Dzięki niej miałam pierwszą operację w Stanach Zjednoczonych. Chcę zwrócić Waszą uwagę, na wygląd tego typu stron i rodzaj informacji, które się na nich znajdują. W maju kiedy byłam w szpitalu, na łóżku obok leżała mama chorego chłopca, który uczestniczy w Marzycielskiej Poczcie.  Nigdy nie zapomnę w jaki sposób Ewa opowiadała o radości, jaką dają jej dziecku te listy i pomoc, którą uzyskał od fundacji.
Jeżeli naprawdę chcecie pomóc, zróbcie to, ale z całego serca Was proszę pomagajcie osobom, które chcą walczyć.

51 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba twój post, warto o tym pisać i mówić, czasami myślę, że te nasze przyziemne , kobiece sprawy: recenzje, kosmetyki, porady- choć też je uwielbiam, są tak błache, tak mało ważne, myślę, że trzeba zwrócić się czasami w nieco inna stronę, w inny kierunek i zamiast kolejnej recenzji lakieru napisać właśnie takiego posta:)
    Dziękuję Ci:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam Twój wpis i tak się zaczęłam zastanawiać jak go tu ładnie skomentować (a właściwie jak ładnie ując to co mam do napisania) żeby nie wyjść na wredną, pozbawioną serca zołzę i koniec końców zrezygnowałam. Postanowiłam jednak dać upust temu co od dawna chodzi mi po głowie i napisać, że od jakiegoś czasu oglądając te wszystkie zdjęcia zmaltretowanych zwierząt i chorych dzieci mam ochotę krzyczeć. Rozumiem, że ludzie chcą pomagać ale chyba zapomnieli co to dobór naturalny i selekcja naturalna i nie liczą się z tym, że czasami to co rozumieją przez pomoc niesie ze sobą więcej bólu i cierpienia niż śmierć, która jest przecież naturalną koleją rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to mi chodziło, chciałam na to zwrócić uwagę, aczkolwiek bałam się linczu

      Usuń
    2. Ja mam dokładnie te same obawy bo teraz wszyscy krzyczą: trzeba pomagać, trzeba leczyć, trzeba utrzymać przy życiu a to wszystko za wszelką cenę... Nikt nie myśli o tym, że czasami jedynym dobrym wyjściem jest pozwolić odejść. Nie jesteśmy przecież "panami" życia i śmierci i nie możemy decydować o tym ile, kto i w jakim stanie ma żyć.

      Usuń
    3. Dokładnie. :) Wczoraj czy przed wczoraj jak przeczytałam o tym kociaku, przelała mi się czara goryczy.

      Usuń
    4. Ja muszę przyznać, że od dłuższego czasu to już szerokim łukiem omijam takie wpisy a koleżankę która namiętnie lajkowała i upubliczniała takie rzeczy na fb miałam ochotę zlinczować.

      Usuń
    5. Selekcja naturalna w odniesieniu do ludzi (ale i zwierząt) trąci bardzo mocno eugeniką. Zdobyczą cywilizacji jest również medycyna i korzystanie z niej w ramach ratowania życia a przynajmniej go przedłużania (jeżeli nie ma wyraźnego sprzeciwu) i czynienia jak najbardziej komfortowym jest czymś co definiuje człowieczeństwo. Powiedz rodzicom chorych dzieci, ludziom starszym, schorowanym że nie będziesz płacić na ich leczenie bo "dobór naturalny" i "selekcja naturalna".

      Usuń
    6. Mnie osobiście bardzie stwierdzenia selekcja naturalna kojarzy się ze zwierzętami. Co do ludzi, znowu odniosę się do eutanazji, której u nas nie ma. Czy podtrzymywanie człowieka, który ma sprawny umysł, a ciało nie, który nie chce żyć jest słuszne? Często w takich przypadkach nawet jeżeli pacjent jest świadomy odpowiedzialność zrzuca się na rodzinę.
      Jeżeli chodzi o dzieci tutaj sprawa jest ciężka, ale co w przypadku kiedy przed jego urodzeniem wiadomo, że nie będzie zdolne do samodzielnego życia? Nie mam tutaj na myśli uszkodzeń tak jak MPD bo z tym da się żyć całkiem normalnie.

      Ludzie starsi hmm pamiętam jak moją babcie przed śmiercią faszerowali lekami tylko po to żeby nie czuła bólu, to że umrze było już przesądzone.

      W kwestiach ludzi jest to ciężkie, ale jeżeli chodzi o zwierzęta... One nie powiedzą że coś je boli czy że czegoś nie mogą zrobić.

      Usuń
    7. Nie mówimy o eutanazji ani o aborcji tylko o sprzeciwie względem pomagania już urodzonym i funkcjonującym osobom.

      Dam ci przykład. Wiadomo że większość osób chorych na mukowiscydozę umiera dość wcześnie (tak samo jak chorych na szereg chorób autoimmunologicznych). Czy to znaczy, że powinniśmy zostawić je samym sobie bo wtedy dokona się selekcja naturalna/dobór naturalny? Nie, cywilizowane społeczeństwo stara się to życie przedłużyć i zwiększyć komfort życia. W przypadku dzieci walczy się m.in. dlatego, że dziecko samo nie powie czy chce umrzeć czy jednak chce walczyć. Brat mojej koleżanki miał białaczkę jak był paroletnim brzdącem, w myśl niepomagania rodzina nie powinna była wtedy walczyć. A walczyli z całych sił i teraz ma prawie 20 lat i choroba już nigdy może nie wrócić. Bratanek innego kolegi po latach walki w końcu zmarł, ale w międzyczasie przeżył mnóstwo pięknych chwil z rodziną.

      Ponadto to na co teraz nie ma lekarstwa być może za rok, dwa a może 10 będzie uleczalne. Żaden rodzic się nie podda jak będzie chodziło o jego dziecko.

      Usuń
    8. Myślę, że nie ma tu co od razu rzucać tak górnolotnymi hasłami jak "eugenika" bo do tego jest jeszcze bardzo bardzo daleko (czyż in vitro nie jest czymś zupełnie przeciwnym?).
      Moja mam usłyszała w szpitalu właśnie takie słowa dotyczące mojego ojca, który w wieku 51lat umierał na raka. Myślisz, że jakby mu przetoczyli krew jeszcze 5-10-15razy to by mu uratowali życie albo zmniejszyli cierpienia jego czy mojej mamy? Nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na leczenie kogoś kogo można uratować?
      Oczywiście wiem, że każdy może mieć inne zdanie na ten temat i też będzie miał rację ale moje życiowe doświadczenia doprowadziły mnie do takiej postawy i nie wiem co musiało by się stać, żebym ją zmieniła.

      Usuń
    9. Sexi Chic odnosiła sie w swoim komentarzu - albo przynajmniej nie oddzieliła tego jasno i wyraźnie - zarówno do zwierząt jak i ludzi... więc to co Sabb napisała popieram rękoma i nogami.
      Jasne, są przypadki, kiedy nawet dzisiejsza medycyna niewiele może zdziałać. ale pamiętajmy, że w naturze osobnik zagrożony "odpadnięciem" w wyniku selekcji naturalnej to nie tylko ten śmiertelnie chory. To także taki osłabiony, chory (nieśmiertelnie) itp. Więc poruszanie kwestii doboru naturalnego w dzisiejszych czasach jest trochę śliskie... Musielibyśmy pozwolić umierać ludziom po wypadkach, amputacjach itp. tak to rozumiem...

      Usuń
    10. I kończąc temat, pamiętam twoją notkę sprzed paru miesięcy i pisałaś że byłaś wcześniakiem więc o ciebie też ktoś kiedyś walczył mimo że NIGDY nie ma gwarancji, że dziecko urodzone 3 miesiące przed terminem będzie funkcjonować normalnie (a z reguły całe życie borykają się z mniejszymi lub większymi problemami zdrowotnymi). Potem zwiększono ci komfort życia. Mogłaś równie dobrze mieć o wiele większe problemy zdrowotne, klasyfikujące się do ekhem selekcji naturalnej. Jesteś niekonsekwentna w tym co piszesz.

      Usuń
    11. Nie miałam na myśli chorób z którymi da się żyć czy utrzymać je przez dłuższy czas na dobrym poziomie. Tylko przypadki tego typu, że urodzi się z taką wadą serca płuc/ mózgu że nie przeżyje po narodzinach samodzielnie, lub olbrzymie wady genetyczne. I w swojej wypowiedzi to podkreśliłam. A co do osób funkcjonujących zależy jak na to patrzymy. Czy osoba funkcjonuje sama czy non stop pod pięta do aparatury, nie mogącą podejmować samodzielnie żadnych decyzji? Jeżeli funkcjonuje sama i tego chce to wiadome, że się jej pomaga.

      Poza tym w notce do nie pomagania odniosłam się co do zwierząt. A przy pomaganiu ludziom pokazałam jak działają niektóre schematy i poprosiłam czytelników o rozwagę.

      Usuń
    12. @SexiChic to napisałam w odniesieniu do mojej babci. W pewnym momencie faszerowali ją lekami by nie czuła bólu a nie ratowali życie.

      Usuń
    13. Sabbatha ale my tu nie mówimy o całkowitym sprzeciwie wobec pomagania a o jego granicach. Czasami jest tak, że pomóc już nie można a wszelakie próby przedłużenia życia nieodłącznie wiążą się z przedłużeniem ogromnego cierpienia.
      Znam kilka przypadków dzieci, które miały białaczkę ale zostały z niej wyleczone i absolutnie nie odmawiam ich rodzicom prawa do leczenia ale znam też przypadki, w których leczenie przedłużało tylko agonię i przynosiło jeszcze większy ból.

      Usuń
    14. napisałyście co napisałyście o selekcji, więc nie obracajcie kota ogonem. Życie należy ratować koniec kropka, chyba że ktoś nie chce być ratowany. W przypadku np. dzieci niestety rodzice muszą za nie zadecydować i wątpię, że same nie ratowałybyście swoich dzieci za wszelką cenę.

      Usuń
    15. Ale kim ty jesteś aby oceniać czy ktoś z choroby wyjdzie czy nie? Zawsze jak jest chociażby CIEŃ szansy trzeba walczyć i każdy normalny rodzic to właśnie robi. Walczy o swoje dziecko wszelkimi możliwymi środkami. Mało jest sytuacji, że dawano komuś tydzień/miesiąc życia i to w bólu a potem ktoś wychodził z choroby? Pozwól to oceniać lekarzom i rodzinie, czy chcą walczyć nawet jak szansa jest mniejsza niż 1%.

      Usuń
    16. Yasmin moja wypowiedz była odpowiedzią na wpis Sabbath a nie na Twój o babci bo wtedy go jeszcze nie widziałam.
      Myślę, że przy takich tematach szczególnie trudno utrzymać rozwagę bo tak naprawdę każdemu ten temat jest bliski i każdego dotyczy osobiście.

      Usuń
    17. @Sabbatha szkoda, że nie zauważyłaś w tym wszystkim rozgraniczenia które znajduje się w notce, a cały czas odnosisz się do komentarza Sexi. W notce rozgraniczyłam sprawę dotyczącą zwierząt, własny wybór człowieka i pomoc ludziom przez fundacje tutaj chciałam zwrócic uwagę na ostrożnośc.

      Usuń
    18. Ale potem pociągnęłaś wątek w komentarzach, więc do nich się także odnoszę. Albo wygłaszasz jakiś pogląd albo nie, nie ma albo albo.

      Po prostu nie spodziewałam się, że akurat osoba o którą walczyli lekarze może mieć tego typu "poglądy".

      pozdrawiam

      Usuń
    19. @sabbatha o Selekcji na pisała Sexi po drodze uzasadniła swoje zdanie. Ja też napisałam,( co prawda po chwili dyskusji) że zgodziłam się z nią w kwestii zwierząt

      Usuń
    20. Nie, zgodziłaś się z całym komentarzem a nie tylko o części dotyczącej zwierząt.

      Dla mnie już EOT, zdanie wyraziłam, wy również ;)

      pozdrawiam i dobranoc.

      Usuń
    21. @sabbatha Lekarze o mnie nie walczyli.... lekarze wysyłali moją rodzine do psychiatryka, walczyła o mnie osoba której agonia była przedłużana w momencie kiedy nie było ratunku i była to jedna osoba babcia a nie rodzice.....

      Ja cały czas staram się trzymać swojego poglądu o rozgraniczeniu, a w komentarzach toczyła się rozmowa, ale widzę, że nie powinna mieć miejsca, bo spostrzegasz tylko jedną stronę

      Usuń
    22. Jakby lekarze nie walczyli (to takie potoczne określenie) nie pisałabyś tego posta. A czy walczyli rodzice czy babcia czy brat siostra sąsiad to nieważne, ważne że ktoś chciał abyś żyła a nie stwierdził, że przecież jest selekcja naturalna.

      I tym postem już serio kończę ;-)

      Usuń
    23. I że następnym razem nawet w kometarzach muszę w 100 zaznaczać co mam na myśli, bo nie wystarczy to co znalazło się w notce.

      Usuń
    24. Dobranoc :) Cieszę się że rozmowa była na poziomie, po mimo różnych poglądów i odrobiny nad interpretacji. Żałuję tylko, że mnie przez to odebrałaś w złym świetle.
      Pamiętaj jednak, że nie każdy we wszystkim ze wszystkimi musi się zgadzać i nie jest to powodem do przekreślenia dane osoby . :)

      Usuń
    25. Kasiu masz rację poruszanie tych tematów w obecnych czasach jest bardzo śliskie. Wiem, że to bardzo mocne stwierdzenia, które w stosunku do ludzi wydają się być nie adekwatne. Czasy się zmieniły i nie żyjemy już w epoce kamienia łupanego więc sięgając po te pojęcia również trzeba to uwzględnić bo świata, w którym żyjemy chyba się już nie da w tłoczyć pod standardowe definicje. Może to źle ujęłam i nie wyraziłam się odpowiednio jasno ale też nie rozpatrujemy tutaj konkretnych przypadków a czasami napotykając się na różne publikacje mam wrażenie, że ludzie powoli zapominają gdzie znajduje się granica tego co tak naprawdę można (chodzi mi tu o fizyczną możliwość) zrobić dla innych.

      Usuń
  3. "Po zapoznaniu się z tym przypadkiem zrozumiałam, czemu motocykliści, których miłością są wyścigi, zakładają strunę. " ,--- to jest urban legend i to z gatunku wybitnie durnych ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się, miałam okazję widzieć w życiu ze dwa przypadki motor, motor, ciało, główka obok.

      Usuń
    2. to jest niezależne od struny, serio mówię to urban legen :P głowę może ci uciąć przy dużej prędkości, czysta fizyka :P

      Usuń
    3. w wypadkach samochodowych głowy też odpadają a raczej strun nie mają na szyi, poza tym przy jeździe z dużą prędkością i tak motocyklista z reguły ginie a z mniejszą struna tylko dodatkowo by uszkodziła szyję i zamiast wyjść z niewielkimi obrażeniami tylko by się człowiek dodatkowo uszkodził. Zresztą na forach motocyklowych z tego zawsze się śmieją ;)

      Usuń
    4. Możliwe, aczkolwiek przy tej notce dobrze to obrazuje co miałam na myśli. Równie dobrze mogłabym napisać o DNR ale w Polsce mało kto wiedziałby o co chodzi. Btw strunę wezmę w "" :)

      Usuń
    5. http://atrapa.net/legendy/stalowalinka.htm i jako ciekawostka ;-)

      Usuń
    6. Myślę, ze o DNR wie więcej ludzi niż mogłoby się to wydawać.

      Usuń
    7. Szczerze słyszałam o kilku przypadkach jeden znam gdzie jednak przeżyli i plują sobie w brodę, bo są zależni od innych, a w PL nie ma eutanazji.

      Usuń
    8. Dużo osób wie o DNR ale w PL chyba to nie jest respektowane. To chyba jest traktowane jak tatuaże z symbolem nieskończoności (wszyscy wiemy, że mimo iż można pobiera organy bez pytania rodziny to i tak prawie zawsze lekarze pytają o zgodę i tatuaż jej nie potwierdza).

      Usuń
    9. @SexiChic na pewno są grupy w których to pojęcie jest bardzo dobrze znane, jednak jest też druga strona medalu, a nie wszyscy jak nie znaja skrótu czy ang zapytaja wujka google

      Usuń
    10. @sabbatha nie jest. A co do organów to jest różnie, bo spora część ludzi nosi orzeczenia w formie papierowej, a jak jest z przestrzeganiem to chyba zalezy od osoby, ale ogólnie pobranie bez zgody jest nie zgodne z prawem

      Usuń
    11. Mylisz się. Jeżeli osoba zmarła przed śmiercią nie wyraziła SPRZECIWU względem pobrania organów (ustnego, pisemnego, notarialnego) to lekarze NIE MUSZĄ pytać rodziny o zgodę.

      Zgodnie z ustawą o transplantologii:

      Art. 5.

      1. Pobrania komórek, tkanek lub narządów ze zwłok ludzkich w celu ich przeszczepienia można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu.

      2. W przypadku małoletniego lub innej osoby, która nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych, sprzeciw może wyrazić za ich życia przedstawiciel ustawowy.

      3. W przypadku małoletniego powyżej lat szesnastu sprzeciw może wyrazić również ten małoletni.

      4. Przepisów ust. 1-3 nie stosuje się w przypadku pobierania komórek, tkanek i narządów w celu rozpoznania przyczyny zgonu i oceny w czasie sekcji zwłok postępowania leczniczego.

      Usuń
    12. Niestety masz rację. Ja gdy oznajmiłam najbliższym, że podpisałam oświadczenie woli i nie życzę sobie żadnego NIE to wywołałam burzę w szklance wody.

      Usuń
    13. @Yasminella Z tego co wiem to pobieranie narządów bez zgody najbliższych jest zgodne z prawem ale tego się po prostu nie praktykuje.

      Usuń
    14. Ok przyznaję rację :) Wydaje mi się że w tej kwestii większość ludzi na dzień dzisiejszy jest świadoma i takie zgody/sprzeciwy nosi, bo np tak jak ja myślą źle na ten temat. Wniosek jest taki, że wystarczyło by nosić ewentualny sprzeciw.

      Usuń
  4. Yas - poznałam Cię osobiście i wiem, że jesteś bardzo pozytywną i pełną życia osobą. :) Zawsze podziwiam ludzi, którzy się stawiają losowi i walczą. I uważam, że pomaganie jest potrzebne tylko oczywiście wszystko z głową. Jasne, nikt sam nie jest w stanie podratować schroniska czy fundacji, ale wierzę, że kiedy kilkadziesiąt nawet osób dobrej woli czy kilkaset tysięcy jak w przypadku tej Pani, na którą spadł samobóca, może razem zdziałać dużo. Więc być może niektórzy za przeproszeniem "rzygają" od ilości moich postów jakie udostępniam na FB ale ja w to wierzę i jeśli mogę to staram się pomóc - choćby udostępniając dalej. A poza tym - zawsze jest jeszcze opcja zablokowania czyichś postów lub po prostu wyrzucenia go ze znajomych ,jeśli jego światopogląd tak różni sie od naszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu mam nadzieję, że nie odebrałaś tego jako atak na swoją osobę bo nie oto chodziło. Chciałam pokazać granicę, o której wyżej wspomniała Sexi, a wywołała się burza. Jeżeli chodzi o ludzi odniosłam się do fundacji, żeby sprawdzać, a w odniesieniu do zwierząt miałam na myśli roządne myślenie o nie pomaganiu na siłę, a Sabbatha niestety to bardzo u ogólniła

      Usuń
    2. Oczywiscie, że nie odbieram tego osobiscie, krytyka z nieważne jakiej strony i jak uargumentowana nie zmieni mojego podejścia do tematu :) ja tylko napisalam jak ja do tego podchodze i jakie mam stanowisko. Ratować należy, chyba ze dana osoba wyraźnie sobie tego nie zyczy. W przypadku zwierzat - sa pewne granice, oczywiscie, ale wpierw trzeba moim zdaniem zrobic wzzystko co sie da. Absolutnie wszystko a i tak nie bedzie pewnosci, ze decyzja o eutanazji zwierzaka byla sluszna. Wiem co mowie, been there. Sabbatha ma duzo racji w tym co mowi i zgadzam sie z nia.do pewnego momentu nie bylo jasno okreslone co i jak w zwiazku z czym dyskusja potoczyla sie takim a nie innym torem.

      Usuń
    3. Też usypiałam zwierzaka po 15 latach, było ciężko, ale widziałam że mu nie pomogę. Miał zrobione wszystkie badania wszystko było ok próby wątrobowe ok. Po kilku dniach kiedy nie było poprawy usg jamy brzusznej. Okazało się że nie miał wątroby praktycznie wogóle, były jakieś możliwości ratowania, ale ja nie chciałam żeby już cierpiał

      Usuń
  5. Wiesz Yas, moim zdaniem oni się wcale nie poddali, to o coś innego chodzi. Im bardziej post epatuje cierpieniem, tym bardziej nas wzrusza. Sama się na tym przejechałam. Nawet nie ja dokładnie, ale w artykułach o moim synku, kiedy zbieraliśmy pieniądze po diagnozie, przeinaczano kilka rzeczy. Ja na przykład mówiłam "chcemy dostać się na terapię EKSPERYMENTALNĄ w USA, terapia jest bezpłatna, ale koszty transportu i pobytu duże, nie wiadomo czy się tam dostaniemy i czy w ogóle pomogą" a później czytałam "tylko kosztowna terapia w stanach może uratować chłopcu życie". No kurde! A później pytania - dlaczego nie pojechaliśmy! Bo nas kurde nie wzięli.
    Teraz wiem, co nas czeka, wiem, że nikt nam nie pomoże, że stracę swoje najdroższe słoneczko, ale po drodze zrobię wszystko, żeby było mu jak najłatwiej, żeby jak najmniej cierpiał. A to niestety wymaga $. Rehabilitacja, leki, suplementy, nawet kosmetyki specjalistyczne, to wszystko kosztuje i bez $ , które są w fundacji, to nie mogłabym mu tego zapewnić. Bez rehabilitacji i odżywek specjalistycznych już dawno byłby chudzinką z odleżynami. A ja będę walczyć, żeby było mu jak najłatwiej do samego końca. Choćby nie wiem co!

    Co do zwierząt... tu jestem bezlitosna. Wiem, ze to żywe istoty, ale... dla mnie lepiej takie zwierzątka uśpić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokazujesz to z drugiej strony i bardzo się cieszę. Ja z rozmowy z Adamem wywnioskowałam, że on ma wpływ na treść znajdującą się na stronie, ba nawet przyznał mi racje, a po mimo to nic z tym nie zrobił.

    U ludzi boli mnie to że w pewnym momencie to jest tylko łagodzenie bólu nic więcej.
    Ciesze się że zauważyłaś rozgraniczenie.

    Co do zwierząt jeżeli są to poważne uszkodzenia też tak uważam, jeżeli była by to tylko amputacja jednej łapki niech bryka dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do tego cytatu, to on, wg mojego uznania, nie jest przekłamany, bo MHD wymaga odpowiedniej rehabilitacji i bez niej w większości przypadków tak się właśnie dzieje, że zanikają mięśnie i robią się przykurcze.

    Łagodzenie bólu... dziwne jest dla mnie to, że usypia się zwierzęta, żeby nie cierpiały, kiedy nie ma dla nich ratunku a ludzie MUSZĄ cierpieć nawet w momentach, kiedy już nic nie da się dla nich zrobić, tak na prawdę nic. Kiedy nawet uśmierzanie bólu nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  8. ale ten chłopak i ja mamy MPD. Według mnie nie chodzi o przekłamanie w specyfikacji a o ogólnienie ze wszyscy z MPD tak mają. Każde MPD jest inne.

    I to jest kolejny aspekt który w rozmowie powyżej został źle zrozumiany. są momenty kiedy nie ma już oco walczyć, a ta pozorna walka przynosi tylko agonie

    OdpowiedzUsuń
  9. Yasmin w ferworze wczorajszego wymieniania opinii zapomniałam Ci napisać, że bardzo się cieszę, iż poruszasz u siebie takie trudne tematy. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do nich - masz swoje zdanie ale pozwalasz też je wyrazić innym bez zbędnych emocji :) Twój blog jest chyba jedynym miejscem, w którym mam ochotę zabierać głos :) Dziękuję za wczorajszą dyskusję, tak się nią rozemocjonowałam że nie spałam całą noc ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.