O tym jak zielony brat pokonał pomarańczowego. Rimmel ScandalEyes Lacra Flex.

Od dziecka słyszałam, że mam piękne rzęsy, a bo długie, a to podkręcone. To wszystko prawda. Są one moim atutem, który kocham podkreślać. Ze względu na ich cechy, mam dość spore wymagania względem kosmetyków do ich malowania. Szczoteczka nie ma dla mnie znaczenia, najważniejsze są efekty. Pamiętacie moją recenzje scandalicznej masakry? Biorąc pod uwagę, że tusz o którym opowiem Wam dzisiaj należy do tej samej rodziny, byłam do niego bardzo sceptycznie nastawiona. Okazało, się że nie słusznie.


Opakowanie różni się od starszego brata tylko i wyłącznie kolorem i napisami. Żeby było ciekawiej szczoteczki też są (niemal?) identyczne.

                             
                              

Producent musiał zmienić formułę, ale czemu obydwa produkty są na rynku? Skoro jeden zbiera w większości negatywne opinie, a drugi pozytywne zabijcie mnie, nie wiem. Konsystencja przypomina mus. Jest lekka, ładnie otula rzęsy nie sklejając ich. Trzeba jednak nauczyć się manewrować tą wielką szczotką. Moje rzęsy po aplikacji są  uniesione, wydłużone wyglądają niczym sztuczne. Maskara ma jeden minus. Nie na daje się na deszczową pogodę, bądź jeżeli łzawią wam oczy. Wystarczy jedna kropla, a tusz zaczyna spływać.

Nie pomalowane firanki:


Jedna warstwa tuszu:


Dwie warstwy tuszu:

A teraz dowód, na to że trzeba się nauczyć korzystania z tej maskary:
Zdjęcie zrobiłam po jakiś 3 tygodniach używania.

Cena: 29zł / 12ml

Jaki wpływ na formułę i rzęsy ma laycra i czy w ogóle ma? Nie wiem. Rzęsy wypadają mi bardzo rzadko, nie stały się dłuższe, nic się nie zmieniło w ich strukturze.

Lubicie tusze Rimmel?
Ja sama nie wiem, ponieważ marka jest bardzo nie równa.

37 komentarzy:

  1. Bardzo lubię ten tusz, moje rzęsy może nie są aż tak piękne jak Twoje bez tuszu ale uzyskuję podobny efekt, który mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądam te zdjęcia, oglądam.. I nie mogę się napatrzeć na to ostatnie - rzęsy jak marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Efekt jest naprawdę fajny. Muszę koniecznie kupić ten tusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham ten tusz! zajęło mi trochę, aby się nauczyć tej szczoteczki, ale tak jak Tobie mi się udało! :)
    Niestety (albo stety?) nie mam porównania z innymi maskarami Rimmela, ale wiem, że ta zawsze będzie w mojej kosmetyczce! <3

    i tak! masz piękne rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wersję pomarańczową bardzo lubiłam, zużyłam 3 opakowania. Zielonej jeszcze nie otworzyłam, leżakuje sobie i czeka :) Byłam przekonana, że szczoteczka będzie zupełnie inna, dla mnie wyglądają praktycznie identycznie i trochę nie kumam w takim razie w czym tkwi różnica. Tylko w formule tuszu ? :)Jeszcze jak piszesz, że wystarczy kropla wody i kaplica to na zimę w sam raz hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie na zimę będzie idealna xD Mnie pomarańczowa niesamowicie sklejała rzęsy, a tutaj jak widać jest zupełnie inaczej

      Usuń
  6. na ostatnim zdjęciu robi piękne firanki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na ostatnim zdjęciu Twoje rzęsy wyglądają nieziemsko. Świetny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomarańczowego nie miałam ale zielony bardzo lubię, używam już kilka miesięcy i jest OK :)
    Ostatnie oczka zabójcze <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę go w takim razie wypróbować, bo efekt jest wspaniały ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na Twoich rzęsach wygląda rewelacyjnie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tusz jak tusz, ale masz mega piękne rzęsy!!

    OdpowiedzUsuń
  12. ten tusz daje radę :) jedna warstwa jest u mnie prawie niewidoczna, ale dzięki temu ładnie i łatwo mogę sobie stopniować jak intensywnie mają być wytuszowane rzęsy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pierwsza jest wystarczająca, ale ja osobiście uwielbiam teatralny efekt

      Usuń
  13. a ja znowu wolę pomarańczową wersję :P zwłaszczą tą Extreme Black. choć ta jest niczego sobie, ale takiego podkręcenia jak u Ciebie nie miałam chyba po żadnym tuszu! O,o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pomarańczowa sklejała baaardzo rzęsy

      Usuń
  14. I Ty masz takie rzęsiska kompletnie naturalne?! Niesamowicie wyglądają. I tak jak ktoś już zauważył, Twoje oczy ogólnie są zjawiskowe - takie kocie, również przez kolor. Niesamowicie ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne oczyska!:)
    Co do tuszu,to już wiem że go nie kupię,ze względu na moje łzawiące oczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam jeszcze tuszu z Rimmel, bo moim numerem jeden są MaxFactor i się już do nich przyzwyczaiłam :) Och, faktycznie masz piękne, długie, naturalne rzęsy

    OdpowiedzUsuń
  17. polubiłam tego zielonego rimmela, naprawdę fajny efekt daje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnie zdjęcie oczek cudo,widać,że tusz maxymalnie wyciąga z twoich rzęs to co najpiękniejsze,oj zazdroszczę takich rzęs!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja się zraziłam do tych maskar właśnie po tej w pomarańczowym opakowaniu, ale skoro mówisz, że ta zielona jest inna... U Ciebie faktycznie daje cudowny efekt, rzęsy wyglądają jak sztuczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. też mam ten tusz i średnio sobie z nim radzę, i tak samo uważam, że z każdym nowym tuszem trzeba się najpierw nauczyć jak go nakładać :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.