Makijaż: chęć bycia pięknym czy presja społeczna?

            W dzisiejszych czasach kultura piękna rozwija się niezwykle dynamicznie, można pokusić się o stwierdzenie, że osacza coraz to młodsze kobiety, próbując im udowodnić, że bez podkładu, różu, tuszu czy szminki nie mogą żyć. Dla wielu z nas makijaż jest codziennością. Czy zdajemy sobie sprawę jak wiele czynników ma na to wpływ?



Presja społeczna, chęć poprawienia własnej samooceny, podobanie się płci przeciwnej, chęć wzbudzenia zazdrości w innych kobietach, ukrycie własnych niedoskonałości. Każdą z nas kieruje inny mniej lub bardziej poważny problem czy chęć. Nie zależnie od tego wszystkie chcemy być piękne. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że spełniamy swój cel tylko i wyłącznie pozornie w naszej głowie. Nasi partnerzy bardzo często wolą gdy jesteśmy nieumalowane, a w swoim własnym gronie są skłonni żartować, że żyją z dwoma kobietami. Inne kobiety często patrzą na nas nie przychylnym wzrokiem, ponieważ w głębi ducha się  z nas śmieją się z naszego wyglądu, który w naszym mniemaniu miał sprowokować je do rozmyślań nad naszą urodą. Szkoła to właśnie w tym okresie naszego życia sięgamy po pierwsze kosmetyki kolorowe, teraz dzieje się to bardzo szybko, moim zdaniem zbyt wcześnie. Młode dziewczyny chcąc ukryć swoje niedoskonałości bardzo często oszpecają się, ponieważ robią to nie udolnie bądź nie odpowiednimi produktami, które mogą się przyczynić do pogorszenia stanu ich skóry. Sytuacja ma się nie co inaczej w momencie jeżeli makijażem maskujemy defekt naszej urody, który w znaczący sposób odbija się naszej samoocenie czy samopoczuciu. Nie mam tutaj na myśli pryszcza czy jakiś zaczerwienień, a coś znacznie poważniejszego jak na przykład blizny.

 

           Czy w dzisiejszych czasach potrafiłybyśmy, żyć bez tych wszystkich produktów kolorowych, dzięki którym (przynajmniej w naszym odczuciu) stajemy się piękniejsze?



47 komentarzy:

  1. Ja mogłabym żyć bez kolorówki, ale kurde, gdybym tylko nie miała tylu blizn i wyprysków przed okresem..

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję 666 obserwatorów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bym nie mogła już chyba żyć bez kolorowki :) uwielbiam makijaż :D

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm generalnie wszystko to kwestia przyzwyczajenia, przyzwyczajamy się do twarzy w makijażu i potem twierdzimy jak patrzymy na siebie bez niego że jesteśmy brzydkie czy coś ;) jestem ja najbardziej za podkreślaniem urody w makijażu - z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba bym już nie umiała zrezygnować z makijażu, ale też nie mam problemu z pójściem nieumalowana do sklepu albo na spacer z psem więc chyba nie ejst ze mną tak źle:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam gdzieś niżej znam przypadki dziewczyn które swoim partnerom nie pokazują się bez makijażu

      Usuń
  6. Kosmetyki nie są dla mnie niezbędne i często "wychodzę do ludzi" bez grama makijażu, ale malowanie się i próbowanie nowych kosmetyków sprawia mi bardzo dużą przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mogłabym przeżyć bez pewnych kosmetyków kolorowych .... ale z tuszu do rzęs i błyszczyków/szminek nie zrezygnuję nigdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Presji społecznej nie odczuwam w ogóle.
    Nie w tak błahej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jakoś specjalnie jej nie czuję, irytują mnei tylko pytania jak jestem bez makijażu czy jestem chora. Mam jednak świadomość, że sporo kobiet ją od czuwa.

      Usuń
  9. zgadzam się z tym w 100% - szcególnie jesli chodzi o makijaż u młodych dziewczyn - czasami w gimnazjum dziewczyny chodzą w makijażu, który u mnie mógłby być nazwany wieczorowym - a co będzie potem?

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm ja nie mam problemu pokazać się ludziom bez makijażu bo na codzień wielu znajomych mnie tak ogląda :) ale jak moge się pomalować i wyglądać lepiej to dlaczego by tego nie robić :) ale zgadzam się z tym że teraz zbyt młode dziewczyny się malują, ja zaczęłam się malować w 3 gimnazjum a teraz dzieci z podstawówki widuje już z podkładem na buzi :O i się pytam sama siebie gdzie oni maja rodziców...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja tam mogę żyć bez makijażu

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez kolorówki daję radę tylko w wakacje,na plaży,tak to w tej chwu=ili już chyba konieczność...jak byłam młoda,miałam ładniejszą cerę,mniej zmarszczek,tyle że byłam bardzo blada i każdy pytał czy jestem chora :D jak zaczęłam się malowac,pojawiły sie komplementy,więc jak to kobieta,cieszyłam się :) Teraz bardziej staram się ukryć niedoskonałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zdarza się chodzić bez makijażu, aczkolwiek wiadomo lubię się malować i mieć świadomość, że wyglądam nie co lepiej.

      Usuń
  13. Ja o dziwo latem nie maluję się w ogóle, natomiast jesienią i zimą nie wyobrażam sobie braku makijażu. Aczkolwiek malować zaczęłam się późno bo dopiero na studiach. Teraz kiedy widzę pomalowane młodziutkie dziewczyny to szczerze - czasami mnie to przeraża.

    A tak nie na temat może... te Twoje włosy mi się strasznie podobają :)
    Loki, kolor... wyglądasz w nich pięknie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za komplement niestety po operacji musiałam ściąć włosy (a że fryzjerka zrobiła zupełnie co innego niż chciałam to inna bajka) nie farbuję ich, żeby odpoczęły, więc z tego koloru zostało nie wiele tj z intensywności, a i odrost jest znaczny.

      Usuń
  14. Ola, ja potrafię. Żyję w przeświadczeniu, że są w życiu ważne rzeczy i ważniejsze, nie narzucam sobie rygoru bycia idealną. Nie odchudzam się, bo taka moda, nie maluję codziennie. Lubię siebie, nawet taką sote. Wiesz, może to też zasługa człowieka, z którym żyję... nie wiem. Może to coś poprostu jest we mnie. Lubię siebie odrychtowaną i 'zrobioną' na mniejsze i większe wyjścia, ale i taką jak dziś: bez mejkapu i stanika ;) cmok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Przyzwyczaiłam się do tego jak wyglądam. Teraz jak siedzę tyyyyle czasu w domu rzadko się maluje, ale za to nie lubię chodzić bez stanika :) Nie jest tak, że nie lubię swojego biustu, ale uważam że jest zdeczka nieproporcjonalny do mojego ciała, więc poprawiam się troszkę stanikiem xD
      A jeszcze co do makijażu, szczerze znam przypadki, że dziewczyna nie pokaże się swojemu partnerowi bez makijażu, czego osobiście nie rozumiem, ponieważ jeżeli uczucie łączące dwójkę ludzi jest szczere to nie liczy się to czy jesteśmy zawsze umalowane czy nie bo dla tej drugiej osoby zawsze jesteśmy piękne.

      Usuń
    2. dokłądnie tak, to coś w głowie, nad czym wypadałoby popracować, bo w sytuacji krytycznej, np. choroby, kiedy nie masz możliwości się umalować to może być dość problematyczne i depresyjne. Trzeba lubić siebie!

      Usuń
  15. Ja znam sporo dziewczyn, które się nie malują i mają to gdzieś. Albo malują czasem i tylko w stopniu minimalnym - ot tak od święta.

    Ja maluję się prawie codziennie. Zdarza mi się nie malować, szczególnie jeśli siedzę cały dzień w domu albo mam tylko wyjść do sklepu po przysłowiowe bułki.

    A dlaczego się maluję? Bo kocham! Bo sprawia mi to przyjemność! Oczywiście w moim mniemaniu wyglądam korzystniej, ale dla mnie to w dużym stopniu jest też hobby. Moja mama, przez większość mojego życia, ograniczała swój makijaż do pudru, tuszu do rzęs i szminki. Ot teraz doszedł jej podkład. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mogłabym żyć bez ani jednego kolorowego kosmetyku :) Ale uwielbiam się malować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy potrafiłabym aż tak rygorystycznie z nich zrezygnować, ale też uwielbiam się malować, relaksuje mnie to.

      Usuń
  17. Ja potrafię! :-)
    Często zdarza mi się wychodzić i pokazywać ludziom bez makijażu. Przez długie lata w ogóle się nie malowałam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety ja bez makijażu bym się niepokazana, bo mam trądzik, choć chciałabym kiedyś wyjść z domu tak bez niczego, no może jedynie z tuszem na rzęsach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdarzają mi się dość mocne wypryski. Z doświadczenia wiem, że im bardziej chcemy je ukryć tym bardziej je widać

      Usuń
  19. ja latem zupełnie z makijażu rezygnuję- i tak każdy podkład mi spływa gdy temperatura sięga ponad 30 stopni ;) lubię siebie bez makijażu, jesienią i zimą maluję się regularnie ze względu na naczynka- czerwone policzki to nie jest to co lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja :) Masz jakiś sprawdzony krem na naczynka?

      Usuń
  20. Hmmm w makijażu, nawet lekkim po prostu lepiej się czuję. Zawsze muszę mieć szminkę i tusz na rzęsach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez się lepiej czuję i robię się bardziej odważniejsza:p

      Usuń
  21. Ja po prostu uwielbiam się malować, dobrze się czuje w makijażu :)
    Odpuszczam kiedy np. nie wybieram się nigdzie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ślicznie wygładzasz, świetny kolor włosów

    OdpowiedzUsuń
  23. W moim przypadku jest tak, że wolę siebie w makijażu, nie jakimś mega mocnym, ale chociaż żeby oko było lekko podkreślone. Nie jest to dla mnie wywołane presją społeczną, bo mogę wyjść bez makijażu z domu i wychodzę :-). Nie umiałabym jednak całkiem z niego zrezygnować, gdyż jest to dla mnie ogromna przyjemność :-).

    Piękna jesteś :-))

    OdpowiedzUsuń
  24. ja niestety muszę coś na twarz nakładać... mój trądzik niestety skutecznie uprzykrza mi życie, i blizny też mam niestety. ale od czego są te wszystkie specyfiki ;p trzeba jakoś życ ;]

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie wyobrażam sobie życia bez makijażu, nie tylko wizualnie poprawia mój wygląd, ale też psychicznie dodaje mi pewności siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. W makijażu po prostu czuję się pewniej :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja w lecie - tak od połowy czerwca - się nie maluję - tuszuję tylko rzęsy ewentualnie czarna kreska na oku.
    Mam od 20 lat mam trądzik, łojotokowe zapalenie skóry i generalnie ciągły wysyp pryszczy.
    Widzę spojrzenia ludzi na ulicy, w tramwaju itp. ale mam to w dupie !!!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie bo ty tylko świadczy o tym, że akceptujesz siebie. Brawo!

      Usuń
    2. Nie do końca ale w okresie letnim jestem wygodna :)

      Usuń
  28. Ja komfortowo bez makijażu czuję się jedynie w domowym zaciszu... choć i wtedy wolę czasem się pomalować dla poprawienia humoru... Tak to chyba jest z nami kobietami:)

    OdpowiedzUsuń
  29. wydaje mi się, że grunt to polubić samą siebie.. i grunt to zdrowy rozsądek w tym ile czegoś nakładamy na siebie :) miałam z tym ogromny problem zwłaszcza, że moja prawa skroń jest pokryta głęboką blizną.. bardzo długo to tuszowałam, nakładałam mnóstwo podkładu żeby tylko zakryć te dziury i zapomnieć o tym.. ale z czasem doszłam do wniosku, że nie ma sensu tego zakrywać w końcu to cząstka mnie, która dodaje mi charakteru i siły :)Nie mam już obsesji na tym punkcie ale tylko dlatego, że uświadomiłam sobie, że to nie jest koniec świata:]
    p.s. śliczny kolor włosów:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.