Lovley - Curling Pump Up Mascara + małe porównanie

Skusiłam się na zakup tej maskary z dwóch powodów: Wasze dobre opinie oraz szczoteczka bardzo podobna jak nie identyczna jak w Gosh Catchy Eyes.  Czy moje porównanie jest słuszne? Zaraz zobaczymy.


Opakowanie zwraca na siebie uwagę równie mocno, jak różowy Gosh. Pod czas zakręcania obu wyczuwalne było klik, które dawało gwarancję, że do tuszy nie dostanie się nie potrzebnie powietrze.
Szczoteczki są nie mal identyczne. Na tę z Gosha nabiera się trochę więcej produktu.



Identyko czyż nie?

Tusz z Lovley nakładałam w dokładnie taki sam sposób jak  ten z Gosha tj: Tuszowanie rozpoczynam wklęsłą częścią, potem wypukłą, a na końcu przeczesuje rzęsy obracając szczoteczką. Dzięki takiej metodzie uzyskuję zadowalający mnie efekt.

Bez tuszu:


Jedna warstwa Lovley Curling Pump Up Mascara


Jedna warstwa Gosh Catchy Eyes


Dwie warstwy Lovley Curling Pump Up Mascara


Dwie warstwy Gosh Catchy Eyes



Jak widać efekt Lovley Curling Pump Up Mascara jest trochę delikatniejszy od tego, który można uzyskać tuszem z Gosh'a.  Nie przeszkadzałoby mi to gdyby nie jedna wielka wada tego żółciutkiego tuszu. Już po kilku godzinach maskara bardzo mocno się osypuje, gdyby osypanie pojawiało się tak jak w przypadku Gosh'a  pod koniec dnia nie było by żadnego problemu. Ze zmywaniem nie ma żadnego problemu, jednak jeżeli wasze oczy bardzo mocno łzawią maskara może spłynąć.

Reasumując nie wiem czy ja mam za duże wymagania od tuszu za nie całe 10zł czy po prostu w moim przypadku osławiona w blogosferze maskara nie do końca się sprawdza. W moim przypadku tak szybkie kruszenie się produktu dyskryminuje go, a to ze względu na dość duże zasinienia pod oczami, których jestem właścicielką.

Hmm a może trafiłam na jakiś felerny egzemplarz?

41 komentarzy:

  1. ale pikne rzesy *.*
    mialam ten tusz, ale bardzo szybko wysechl (po miesiacu uzywania), za to u mnie sie nie osypywal :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go i czeka na swoją kolej :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam żadnej z powyższych.
    Masz piękne rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chciałam go wypróbować, ale słyszałam że szybko wysycha w opakowaniu (w sensie Lovely) :(

    ps. dodaje do obserwowanych, fajny blog;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nie wysechł ale sie za to sypie

      Usuń
  5. Nie znoszę osypywania i mam nadzieję, że mój egzemplarz Lovely (nadal czeka w zapasach na swoją kolej) nie będzie u mnie tak rozrabiać...

    OdpowiedzUsuń
  6. ale trzeba przyznać że efekt na Twoich rzęsach jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tych twardszych (gumowych?) szczoteczek - zawsze nakładają na rzęsy mniej tuszu :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm nie zauważyłam takiej zależności

      Usuń
  8. myślę, że następnym razem się na nią skuszę

    PS masz piękne oczy

    OdpowiedzUsuń
  9. za tą ceną, myślę, że warto zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja ostatnio kupilam XXL Lash Lift Volume od Wibo po przeczytanych dobrych opiniach i do konca ich nie podzielam.. ten zolty kiedys mialam i bylam zadowolona:))

    OdpowiedzUsuń
  11. jak za taką cenę... to dobrze się prezentuje :) w ogóle masz cudowne, naturalnie długie rzęsy! Zazdroszczę !

    OdpowiedzUsuń
  12. Zamierzam go kupić i wypróbować z ciekawości, jak tylko skończy mi się tusz z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tuszu, ale opakowanie daje po oczach. Lubię taki efekt jaki dają obie maskary, widać, że nie sklejają a dla mnie to najważniejsze. Aż się dziwię, że niektórym się podobają pawie pióra i kurze łapki.

    A na zdjęciach mam wrażenie, ze efekt lovely jest lepszy od gosha.

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo lubię tą maskarę z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nienawidzę jak tusz mi sie kruszy, więc do go dyskwalifikuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie zaczęła się osypywać po 3 mies. używania, czyli jak wszystkie, być może trafiłaś na odkręcany, felerny egzemplarz

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam tusz lovely i gdy kupiłam pierwsze opakowanie strasznie się osypywał użyłam go tylko kilka razy i musiałam wyrzucić bo tak te drobinki dostawały mi się do oczu że nie mogłam normalnie funkcjonować, po jakimś czasie kupiłam kolejne opakowanie i ten mi się juz nie osypuje hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  18. przydatna recenzja :)
    obserwujemy na blogspocie i bloglovin? ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. łooooooooo jakie długie:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Amazing review, dear!

    bloglovin.com/blog/3880191

    OdpowiedzUsuń
  21. na Twoich rzęsach i tak każdy tusz wygląda pięknie ;) ale kruszenie nie zachęca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie przypomnij sobie recenzje pomarańczowego scandaleyes'a

      Usuń
  22. mam ten tusz już na wykończeniu ale bardzo go lubię ;) piękne masz oczki ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam tę z Lovely, ale Gosha nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ładnie wygląda na rzęsach, ale osypywania bym mu nie wybaczyła :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Tusz daje bardzo ładny efekt, ale szkoda, że osypuje się po paru godzinach od nałożenia...

    OdpowiedzUsuń
  26. Czasami zastanawiam się czy osypywanie się tuszu nie jest sprawą indywidualną:) ponieważ mi w życiu osypywał się tylko jeden tusz, a cała reszta daje radę :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.