Owocowy poncz od Bath & Body Works

Muszę się przyznać, że zawsze szerokim łukiem omijałam sklepy typu The Body Shop i Bath & Body Works. Bałam się, że wpadnę w manię, a produkty w tych sklepach jak wiecie nie należą do najtańszych. Po ostatnim spotkaniu blogerskim w moich łapkach znalazło się kilka produktów z obu firm.
Odkąd dostałam  ten produkt używam go nie mal codziennie.  Gdyż pozwala mi on na uzyskanie  różnych efektów.
 Mówię tutaj o błyszczyku Liplicious Fruit Punch z Bath & Body Works. Według mnie jest to jeden z fajniejszych produktów tego typu jaki miałam. Musicie jednak wiedzieć, że nie przepadam za taką formą błyszczyków.

Klasyczna 14 ml tubka z plastikowym aplikatorem i jakby posrebrzaną nakrętką, nie jest to wizualny szczyt marzeń jeżeli chodzi o opakowanie jednak w tym przypadku nie  to jest najważniejsze. W tym przypadku główne skrzypce gra piękny kolor i  przesłodki zapach gumy balonowej. Konsystencja jest dość gęsta, jednak nie zlepia nam ust. Nie czarujmy się włosy będą się nam przylepiać do każdego błyszczyka. Ten kosmetyk pozwala nam na uzyskanie kilku jak nie kilkunastu efektów. Od bardzo delikatnego nabłyszczenia ust do nadania im dość intensywnego koloru.  Zdecydowanym plusem jest to że zawarte w nim skrzące się na srebrno i niebiesko drobinki nie wędrują nam po całej twarzy, a produkt zjada się dość równomiernie.
Kosmetyk ani nie wysusza naszych ust ani nie nawilża. Nie to jest jego głównym zadaniem, ma on poprostu nadawać wargom piękny kolor


 






Wiem, że cena 25zł za kosmetyk tego typu to dość sporo jednak jeżeli miałby być to jedyny taki błyszczyk w mojej kosmetyczce kupiłabym go ponownie.

18 komentarzy:

  1. miałam je w łapkach, ale ta cena skutecznie mnie odstarszyła

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekt jest śliczny!
    Bardzo mi się podoba.
    I wiesz co, byłabym skłonna wydać na niego te 25 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat nie używam niczego na usta ale wolę już pomadki.Wydaje mi się,że błyszczyki źle na mnie wyglądają ale za to u innych bardzo mi się podobają:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny efekt, bardzo mi się podoba :) Nigdy nie miałam błyszczyków z B&BW, ale słyszałam na ich temat same pozytywy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobają mi się kosmetyki BBW, ale najbardziej chyba mam chęć na świecę jakąś.... Błyszcz

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie prezentuje się na ustach... u mnie z reguły kosmetyki do ust są strasznie wydajne, więc cena też nie taka straszna... jak za oczywiście błyszczyk który dobrze się spisuje i który lubię :-) Z BBW niestety nic do ust nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. całkiem fajnie się prezentuje,trochę drogo jak na błyszczyk, ale jak będą w jakiejś promocji to się im przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kolor piękny i ładnie wygląda na ustach:) lubię zapach gumy balonowej;D

    OdpowiedzUsuń
  9. oj nie lubię efektu tafli na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w tym przypadku całkiem sie podoba

      Usuń
  10. Uwielbiam TBS i tego typu firmy, ale kosmetyki nie są najtańsze, a wolę się nie przyzwyczajać do luksusów. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie mogę przekonać się do takich błyszczyków, za to pokochała go moja mama. Nie masz wrażenia, że kosmetyk przez opakowanie wygląda jak błyszczyk za piątaka?

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt torochę mnie zaskoczył, ale zdaje się rzeczywiście subtelny. Trochę przesadnie lustrzany, ale... ;)
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie podoba taka tafla

      Usuń
  13. Warto polować na promocję :)
    W zeszłym roku kupiłam miętową wersję za 15 zł.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.