Gosh Growth Mascara - The secret of longer lashes

Bardzo długo zastanawiałam się w jaki sposób zrecenzować dwa produkty Gosh'a s serii The secret of longer lashes. W końcu postanowiłam nie łączyć recenzji, a po prostu podlinkować je gdy pojawią się już obie. Moje rozważania pojawiły się w momencie gdy po 2 tygodniowym używaniu zarówno serum jak i maskary nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów. Z drugiej strony czego można się spodziewać po upływie tak krótkiego czasu. Dlatego recenzja serum pojawi się z dokładnymi fotografiami dopiero gdy zużyje całe opakowanie.







Opakowanie jest bardzo proste, estetyczne. Dużym jego plusem jest to, że pod czas zakręcania czujemy klik. Gdy po raz pierwszy go otworzyłam, przeraziłam się trochę. Po pierwsze ze względu na lekko słodkawy zapach, a po drugie przedziwny kształt szczoteczki.

Jest ona spłaszczona, lekko wygięta z jednej strony. Z każdej strony ma inne włoski. Ze względu na to że było by mi ją bardzo ciężko opisać, zrobiłam jej zdjęcie z każdej strony.













Malowanie nią wymaga wprawy. Pierwsza aplikacja była masakrą miałam 3 rzęsy na krzyż i chciałam wywalić tą maskarę przez okno. Jednak powstrzymałam się i zaczęłam rozpracowywać ten kosmetyk. Po kilku użyciach znalazłam złoty środek. (Hmm ten fragment notki przypomina mi recenzję  innej maskary z tej firmy  Catchy Eyes) Doszłam do tego że najlepiej najpierw malować rzęsy wypukłą częścią szczoteczki, a następnie wklęsłą za każdym razem obracając nią.
Jest to jedyny tusz, którego nigdy nie położyłam 2 warstw. Efekt jednej jest według mnie wystarczający.

Niepomalowane rzęsy


Jedna warstwa tuszu

Niektóre rzęsy są lekko posklejane, jednak odrobina wprawy przy manewrowaniu szczoteczką daje spektakularne efekty. Musicie się jednak sprężać, ponieważ tusz  bardzo szybko zastyga na rzęsach. 
Nie zauważyłam by maskara się osypywała bądź odbijała na dolnej powiece. Jednak podczas malowania zdarza się jej odbić na górnej.


Odstrasza mnie trochę  cena tej masakry. Może ona nawet sięgać do 50zł za 10ml. Jednak jeżeli kiedyś trafię na niego w promocji za ok 30zł, 30 kilka zł na pewno go kupię. Maskary Gosh'a zdecydowanie pobiły te z Maybelline.


14 komentarzy:

  1. Pięknie wydłużyłam rzęsy! Bardzo podoba mi się efekt na Twoich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo spektakularny efekt :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja w Catchy Eyes zakochana jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna warstwa wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow jaki boski efekt ♥.♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie dla tej maskary dwie warstwy to za dużo, efekt wtedy w ogóle mi się nie podoba. Ale masz rację - trzeba wypracować sposób malowania a efekt będzie na prawdę fajny, chociaż nie odpowiada mi to, ze rzęsy są strasznie sztywne i gdy się śpieszymy mocno posklejane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ehh kochana i bez wydłużania masz powalające rzęsy - firanka :)

    mnie tusz nie powalił,ale jeszcze czekam na efekty wydłużania

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam już podobną szczoteczkę więc myślę że z obsługą nie miałabym problemów.. gorzej z przyzwyczajeniami. Ciężko będzie po nią sięgnąć w sklepie szczególnie że mam swoje ukochane maskary ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nawet niezła, jednak cena faktycznie trochę odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczoteczka faktycznie ciekawa;) Podoba mi się efekt na rzęsach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny jest ale nie mogę go używać :(
    To chyba przez dodatek substancji czynnej, tej co w serum. Strasznie mi po nim łzawią oczy :(

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.