Piękny, a bubel - Sally Hansen Hard as Nails Extreme Wear

Kilka lat temu byłam wielką fanką lakierów Sally Hansen, niemal wszystkie moje lakiery były właśnie z tej firmy. Dopiero potem zaczęłam kupować inne. Po ostatnich zakupach przywędrował do mnie  Hard as Nails Extreme Wear 210 Flirt. Jest to piękny głęboki fiolet zmieszany z bordo z masą drobniutkich różnokolorowych iskierek.



Buteleczka standardowa dla tej serii z bardzo wygodną nakrętką i długim klasycznym pędzelkiem. Kilka dni temu bodajże w niedziele ochoczo zabrałam się za malowanie. I to była tragedia. Pierwsza warstwa rozkłada się bardzo nierówno, tworzą się smugi i zacieki. Druga ani tym bardziej trzecia warstwa nie wyrównują tego efektu, a potrafią z ciągnąć poprzednią nawet podeschniętą warstwę. Jakby tego było mało przy dwóch warstwach lakier staje się na paznokciach prawie czarny, a co gorsza nie widać w nim żadnych drobinek. Po za tym  emalia bardzo długo schnie, w pewnym momencie zwątpiłam w to czy w ogóle wyschnie i zmyłam ją z paznokci.

Stety niestety nie pokażę, wam jak to "cudo" wygląda na paznokciach, ponieważ wygląda to bardzo nieestetycznie, a wiem, że nie każdy czyta notki tylko ogląda zdjęcia. Chcę unikąć komentarzy typu: nie umiesz malować paznokci.

Cena ok 20zł/ 11,8ml


Reasumując strzeżcie się tego przyjemniaczka, a ja gdyby  coś się zmieniło w jego właściwościach w co wątpię dam znać.

24 komentarze:

  1. Mam go i mój jest zupełnie bezproblemowy. Może trafił Ci się jakiś felerny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, dlatego za jakiś czas spróbuje z nim powalczyc znowu. A Twój też tak zmienia kolor?

      Usuń
    2. Koloru nie zmienia, ale na paznokciach nikną niestety drobinki, które tak ładnie wyglądają w butelce :/

      Usuń
    3. PS. Tzn. drobinki nikną, ale w słońcu trochę je widać.

      Usuń
  2. a tam! szkoda, że nie pokazałaś :( chciałabym zobaczy "jak bardzo nie umiesz malować paznokci" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, oki masz to jak w banku, kiedy tylko wróci mój aparat zrobie fotkę i wrzucę xD

      Usuń
    2. no właśnie, też się domagam fotek! :D

      Usuń
    3. ok, trzymam za słowo :D a śmieszne, bo dziś też napisałam o lakierze z tej serii. mój nie jest aż tak problematyczny, ale mimo wszystko mam mieszane uczucia. coś czuję, że się więcej na tą serię nie skuszę :D

      Usuń
    4. Ok, tylko musicie poczekać na mój aparat, hmmm może w następnym tygodniu. wrzucę wtedy info o aktualizacji notki na FB

      Usuń
    5. @Patrycja, a jaki kolor?

      Usuń
    6. 150 sun kissed. piękna pomarańczka :) piękna ale w użytku gorsza, tez smuży i rozlewa się na skórki, więc musiałam uważać malując

      Usuń
  3. A ja się szykowałam do lakierów z tej serii, może dobrze że nie wrzuciłam żadnego ostatnio do mojego koszyczka podczas zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ale recenzja tyczy się tylko tego koloru, a nie całej serii, mam 3-4 lakiery z tej serii i są genialne.

      Usuń
  4. zaskakująca opinia:)szkoda ze jednak nie wrzuciłaś zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam czarny z tej serii i go całkiem lubię ;) czaiłam się na flirt, ale teraz to nie wiem czy go chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No co Ty? Mam go i kompletnie nie ma z nim problemów. Przeciwnie, wytrzymuje na paznokciach bardzo długo, nie odpryskuje, ładnie się rozprowadza. Aż się zdziwiłam, że tak się u Ciebie zbuntował :)
    Ale to pewnie tak, jak z Essie. Ja mam ich kilka, wszystkie są jakieś felerne, nie utrzymują się długo, ale co tam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam takiego potworka z Miss Sporty- kolor piękny ale smuży niemiłosiernie. z tym, że przy drugiej czy trzeciej warstwie już wygląda ok :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze wiedzieć, z pewnością ich nie zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że to niewypał, bo kolor piękny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja miałam jakąś starszą wersję jeszcze w takim prostopadłościennej buteleczce i to była masakra :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się na tych lakierach jeszcze nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby druga szansa poskutkowała, bo kolor, przynajmniej z tego, co widać w buteleczce jest cudny :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.