Glinka po mojemu - metoda dla tych, których maseczki z glinki podrażniają.

Uwielbiam działanie glinek.
Z reguły sięgam po zieloną. Pomimo mojego zamiłowania do efektów jakie dawała, bardzo irytowały mnie podrażnienia, które się pojawiały. Zaczerwienia co prawda nie utrzymywały się długo, ale skóra w tych miejscach była mocno przesuszona.

Kilka dni temu znalazłam rozwiązanie.


Klasyczną porcję glinki i spiruliny mieszam z...
(2 łyżeczki - widoczna na zdjęciu, zielonej glinki i 1 spiruliny)


I tutaj leży cała tajemnica, zamiast wody lub hydrolatu sięgam po olej z aleppu lub oliwę z oliwek.


Konsystencja jest dużo przyjemniejsza, niż przy zwykłym przygotowaniu, a o grudkach możemy zapomnieć.



Powstała papka jest kremowa, a jej nakładanie na twarz jest dużo łatwiejsze.
Możemy zapomnieć o zwilżaniu glinki, bo nie zasycha  (a jak wiadomo pełne działanie jest tylko wtedy gdy jest mokra) dzięki czemu jej zmywanie to pestka.

Nie bójcie się użyć takiej mieszanki jeżeli macie tłustą cerę. Pomimo dużej zawartości oleju. Z powierzchni buzi zniknie nadmiar sebum, a większość zanieczyszczeń zniknie. Oprócz tego skóra będzie miękka i nawilżona.

Maseczkę trzymałam ok 20 minut. 


PS: Pamiętajcie, by sprawdzić czy olej, którego chcecie użyć nie wywołuje u was reakcji alergicznej.





23 komentarze:

  1. To mój ulubiony sposób na nakładanie glinki. Mam pewność, że glinka zadziała tak, jak powinna i nie wywoła podrażnienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. zielona mnie uczula :( ale kiedyś było ok i lubiłam
    w tygodniu czerwoną zmieszam z jakimś olejkiem, może tamanu kilka kropel? akurat mam wysyp po pokrzywie grrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ale to nie chodzi o kilka kropel a o całkowite zastąpienie wody/ hydrolatu olejkiem

      Usuń
  3. Bardzo fajny sposób :) Na pewno spróbuję. Uwielbiam zarówno spiruline, jak i zieloną glinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym się bała, że oliwa z oliwek może spowodować u mnie wysyp krostek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinno się nic takiego zdarzyć. Jedyne co to glinka może Ci wyciągnąć jakieś niespodzianki, o których istnieniu nie miałaś pojęcia.

      Usuń
  5. Zapamiętam :D o ile mnie nie podrażniają nigdy, to jeśli oliwa ma rozwiązać kwestię zastchania.... idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja ulubiona zielona jest z argiletz, ale nigdzie nie mogę jej ostatnio znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie ostatnio bardzo kusi biała glinka.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie ostatnio kusi biała glinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też myślę czy z zielonej nie przejść na białą

      Usuń
  9. mnie chyba spirulina podrażnia, może Twój patent pomoże mi ja okiełznać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł :) Co prawda moja skóra kocha glinki z czymkolwiek, ale faktycznie wymieszane z tłuszczem powinny być wygodniejsze w stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze nie cierpię spiruliny za jej obrzydliwy smrodek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wymieszaniu z olejami smrodek traci na intensywności, ale mieszanka składników może być dowolna.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Spróbuj tylko dobież glinkę odpowiednią dla twojej cery.

      Usuń
  13. Muszę wypróbować, bo takiej wersji jeszcze nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie mogłoby się to nie sprawdzić, bo spirulina podrażnia mi skórę twarzy. Jakbym miała wypróbować tą metodę, to wzięłabym samą glinkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobór składników jest sprawą indywidualną. To równie dobrze może być glinka biała i olej z migdałów. :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.