Maskara nie dla wrażliwców.

Po używaniu jej MAC Zoom Waterfast Lash, (z którym koniec końców bardzo się polubiłam gdy jeszcze bardziej podeschnął przestał sklejać rzęsy, a jeżeli chodzi o efekt było tak jak mówiłam musiałam się przestawić z grubasów, na tę szczotkę do butelek) spodziewałam się równie dobrych efektów gdy zaczynałam moją przygodę z Haute & Naughty Lash Mascara. Niestety jeden drobny szczegół zdyskwalifikował  ten tusz w moich oczach. 

Przez cały czas gdy go używałam, obchodziłam się z nim ostrożniej niż z innymi maskarami. Zanim zaczęłam używać tego tuszu sporo oni czytałam. Głównym zarzutem w jego stronę było to, że "dzienna szczoteczka"( ta z fioletową nakrętką), którą musimy wyciągnąć przez rurkę będącą fragmentem "szczoteczki wieczorowej"(z brokatową nakrętką) po prostu się urywała. Na szczęście mi nic takiego się nie stało.


(Mam nadzieję, że zbytnio nie na mieszałam, ale na wszelki wypadek pokażę wam zdjęcie, na którym dobrze widać co mam na myśli) 

Zdjęcie pochodzi z:
http://www.beautezine.com/wp-content/uploads/2012/08/MAC-Haute-Naughty-Too-3570.jpg
"Wersja dzienna"


"Wersja wieczorowa"




Szczoteczka jest dość dużo, wykonana z włosia, które jest bardzo gęsto osadzone. Na początku nabierała za dużo tuszu, dlatego tak jak jej starszy brat poszła na pewien czas w odstawkę. Dopiero po tym przymusowym odpoczynku było idealnie, rzęsy były idealnie rozdzielone ładnie uniesione i wydłużone, badź pogrubione w zależności od tego jakiej kombinacji użyłam. 
Niestety kosmetyk ma jedną wadę nie nadaje się dla osób z wrażliwymi oczami, ponieważ wystarczy kropla wody czy jedna jedyna łza, by maskara zaczęła się rozmazywać, a wręcz spływać z rzęs. Nie wiem czemu moje oczy tak zareagowały na ten tusz, ale działo się tak za każdym razem gdy go używałam. Bardzo żałuję. Gdyby nie ten mankament byłby to mój ulubieniec w tej dziedzinie. Tak tak dobrze widzicie ja fanka grubaśnych szczoteczek Maybelline, znalazłam tusz który był by wstanie je zdetronizować. Jednak nie wiem czy było by to możliwe z jeszcze jednego powodu. Ceny, ceny w granicach 80 złotych za 9 gramowy tusz do rzęs.

A teraz kilka zdjęć, efekt nie jest idealny bo już zdążyły mi zacząć łzawić oczy, a jakby tego było mało wypadło mi ostatnio kilka rzęs z samego środeczka. ;(

 Nie pomalowane firanki


Na górze jedna warstwa z lewej wersja dzienna z prawej wieczorowa.
Na dole 2 warstwy lewej wersja dzienna z prawej wieczorowa.



***

Co powiecie na wyprzedaż na blogu?

Głosujcie w ankiecie.


14 komentarzy:

  1. Czyli nie jest dla mnie, mi od kompa strasznie łzawią oczy :P Jestem za wyprzedażą, ale nie wiem czy ankieta działa. Kiedy oddałam głos pokazało mi zero wyników ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. o cholera czyli i u mnie się nie sprawdzi ;/ mogę go sprzedać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz ładnie podkręcone rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że Ci nie podpasował :/ rzęsy wyglądają obłędnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten tuz wogole mnie nei jara wiec raczej nie ksorzystam :) Co do wyprzedazy jak najbardziej jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ślicznie podkreśla rzęsy. Ja niestety uczuleniowiec jestem :(

    OdpowiedzUsuń
  7. tusz może nie specjalny ale rzęsy masz cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. tusz może nie za specjalny ale rzęsy masz cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie efekt ładny. Szkoda, że tak łatwo się rozmazuje :(
    Jestem ZA wyprzedażą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm... słyszałam, że ten tusz jest fajny. Jeszcze go nie miałam ale zastanawiałam się nad zakupem. U mnie z Zoomem było podobnie, musiał poleżakować ;)
    Mam za to 2 innych swoich faworytów z MAC, wczoraj o nich pisałam, może i tobie przypadną do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny tusz, ale przyznam, że ja bym się bała, że szczoteczka mi się urwie :D niestety, za bardzo roztrzepana jestem :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.