Konferencja KRYOLAN'u z Dominikiem Cruzem

Na Facebook'u wspominałam, że zostałam zaproszona na Konferencje Kryolan'u, prowadzoną przez Dominika Cruz'a światowej sławy make - up artist oraz speca od szkoleń Kryolan'u. Dzień zdecydowanie mogę zaliczyć do udanych, a kilka nie przyjemności po prostu przemilczę. (no chyba, że osoby, które się do tego przyczyniły mocno zajdą mi za skórę. Oprócz nie przyjemnościami  spowodowanymi przez osoby trzecie, zawiodłam się trochę na samej organizacji. Konferencja trwała od godziny 10 do 17 przez ten czas oprócz soczków, wody, kawy czy herbaty poczęstowani zostaliśmy tylko ciasteczkami i mini kanapeczkami, na które trzeba było się rzucić by cokolwiek dostać. Koniec końców wracałam do domu mega głodna i z bólem głowy, który zniknął gdy coś zjadłam. Nie pomyślcie, że wymagam tutaj nie wiadomo jakiego obiadu, ale chociaż porcji jakieś sałatki dla każdego.
Dzień zaczęłam od kawki z Agnieszką  i Małgosią, potem już w Hotelu Polonia spotkałam się z pozostałymi zaproszonymi dziewczynami (kolejność przypadkowa, a te z was o których zapomniałam, przypomnijcie mi się, to zaraz dopiszę :))

Sam Dominik Cruz wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, jego technika mnie oczarowała. Malował on  niczym piórkiem po najwyższej jakości płótnie. Niesamowity efekt.  Jeżeli chodzi o makijaże nie każdy przypadł mi do gustu, co nie zmienia faktu, że sporo wyciągnęłam z tych pokazów.
A teraz kilka zdjęć.
Są one średniej jakości, a to wszystko, przez wszech obecne żółte światło.

Taki stand nas przywitał.



Ania i niesamowite neonki.

Plan dnia.

Dominic Cruz

Pani z bielactwem i zaczerwienieniami, uciekło mi gdzieś zdjęcie po wykonaniu makijażu, ale musicie mi uwierzyć na słowo, cera była piękna i jednolita,

Makijaż wykonywany techniką airbrush.
Wykonywanie kalifornijskiego makijażu ślubnego.

Kalifornijski makijaż ślubny.
Świecenie twarzy modelki spowodowane jest wielką lampą pod którą siedziała, w rzeczywistości buzia była matowa i tylko tam gdzie potrzeba rozświetlona.


Orientalny makijaż ślubny, bardzo efektownie wyglądał gdy twarz modelki została zasłonięta czarną chustą niczym burką.


Makijaż w stylu anime

Transformacja


Transformacja i gwóźdź programu.




A na koniec mały prezent od marki Kryolan.

Make - up wydanie International
Make - up wydanie polskie, którego wydawanie zostało wznowione po latach dzięki współpracy z Kryolanem.
Różniste ulotki dotyczące produktów i kursów.

Make - up blend
Matowy cień do powiek - night blue
Piękna koralowa, ale dość nietypowa pomadka


Pomimo różnych nie przyjemnych sytuacji chętnie powtórzyłabym ten dzień, mam nadzieję, że to nie będzie moje ostatnie tego typu spotkanie z marką Kryolan.

32 komentarze:

  1. Co do organizacji, to moja praca wiąże się z bywaniem na konferencjach. Zazwyczaj ok. godziny 13-14 jest lunch, ewentualnie taki mały poczęstunek jak mieliście (choć wszystkie powinno starczyć dla uczestników), a dopiero wieczorem bankiet/większe jedzenie. Jeśli uczestnicy dostali wcześniej plan spotkania to niestety trzeba było się przygotować na dzień tylko na kawie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan ten widoczny na zdjęciu dostaliśmy będąc dopiero tam. A z doświadczeń własnych jak i innych dziewczyn np tych które były na konferencji z Pantene & Olay słyszałam, że dostały jakiś mały lunchowy posiłek.

      A poczęstunku niestety nie starczyło dla wszystkich, wolałam chwile porozmawiać z modelkami i Dominikiem aniżeli rzucać się w te pędy na jedzenie, a kto mógł się spodziewać, że tak będzie. Ja nie, bo zdarza mi się bywać na takich "imprezach" i jeżeli jest poczęstunek w takiej formie to właśnie wystarczy dla wszystkich. Tutaj obeszłam się tylko smakiem i widokiem okruszków...

      Usuń
    2. Co za dramat, co za doswiadczenie okropne..!!! Czyżbyś była kimś wyjątkowym, np. koleżanką Dominika Cruza bądź przyjaciółką domu właścicieli firmy by spodziwewac się osobistych zaproszeń, poczęstunków i bankietów w czasie lub po konferencji?? Zaproszenie skierowane było do BARDZO szerokiego kręgu osób, które w znacznej większości zainteresowane były dokładnie tym, na co zostały zaproszone, a więc seminarium i pokazem makijażu w wykonaniu uznanej sławy. Większośc nie przyjechała tam na poczęstunek, albo po to, by liczyc kanapeczki - na całe szczęście! Tej grupie w zupełności wystarczyły przygotowane przez Organizatorów "przerwy kawowe" (patrz program!) a w czasie nich mała kanapeczka, herbatnik, kawa, czy herbata (kilka gatunków) albo sok (bodaj trzy do wyboru) lub woda - zadziwiające, prawda? O reszcie towarzystwa lepiej nie wspominac - dotyczy to także dwudniowych warsztatów z Dominikiem Cruzem, który wykazał zaiste anielską cierpliwośc wobec trajkoczących i paplających przez telefon (w czasie warsztatów) grupek zajętych relacjami z zakupów "na mieście", wieczornych wyjśc itp. Trochę szacunku dla innych i odrobina pokory, proszę Pań, nigdy nie zaszkodzi! Dawno temu nazywano to "kindersztubą".
      Następnym razem, droga Yasminelle, w czasie swoich rozmyślań weź pod uwagę śniadanie w domu i nieco mniej roszczeniową postawę :) A poza tym - wszystkiego dobrego życzę!

      Usuń
    3. Kochany Anonimie/Anonimko
      Z tego co się zorientowałam, każdy zaproszony otrzymał zaproszenie imienne czyli jakby na to nie patrzeć osobiste.
      Co do poczęstunku, nie jest to tylko moje zdanie, że na tej linii poszło coś nie tak. (tak jak w innych elementach organizacji do tyczących np pana kamerzysty, nie każdy potrafił swoją prośbę wyrazić kulturalnie by się przesunął...)Nie liczyłam na nie wiadomo jak wystawny bankiet. Po mimo twoich za rzutów śniadanie zjadłam w domu, jednak mój żołądek nie jest aż tak mocny by wytrzymać 7 godzin, bez żadnego nawet najmniejszego posiłku. Nie było by żadnego problemu, gdyby np ów kanapeczek wystarczyło dla wszystkich. Niestety większość skarżyła się na głód czy złe samo poczucie pod koniec.
      A co do roszczeniowej postawy czy kindersztuby czy ty aby na pewno jesteś idealny/a w tej kwestii by pouczać innych i traktować i z góry?

      A następnym razem czytaj deczko uważniej, kilka razy podkreślałam w różnoraki sposób, że chętnie powtórzyłabym ten dzień.

      Usuń
    4. Ależ trzeba być odważnym i wielce świadomym swojej sławy oraz doświadczenia, nie podpisując się pod swoją wypowiedzią imieniem i nazwiskiem, tylko umieszczając je z konta anonimowego. Wybacz Anonimowa syrenko z lekko przerośniętą łuską ale od 12 roku życia jeżdżę po bankietach z rodzicami (może nie tak ekskluzywnymi jak ten o którym się wypowiadasz, bo dotyczą one tylko projektów budów obiektów handlowych w Polsce, salonów samochodowych i ściśle związanych kwestii z medycyną - także wybacz, że o takich skromnych spotkaniach tu wspominam) ale nigdy na tak źle zorganizowanym pod względem gastronomicznym nigdy nie byłam.
      Nie wszyscy posiadają tak wielkie złoża energii w sobie ( mam nadzieję, że wiesz o czym mówię :) aby przez 7 godzin nawet po zjedzeniu porządnego śniadania przetrzymać wykłady. Może gdybym miała w sobie większe zapasy tłuszczu - przetrzymałabym tyle godzin :)

      Wypowiadasz się na temat, jak to prosto określasz "trajkoczących" i "paplających" grupek, które nie były zainteresowane tematem - wybacz, ale mając tak WIELKĄ siłę przebicia, powinnaś poprosić te uczestniczki warsztatu jeżeli Ci to przeszkadzało o zaprzestanie rozmów/ewentualnie o opuszczenie sali - prośba nic nie kosztuje a może zdziałać cuda w takich przypadkach, oczywiście sensownie użyta a nie z "GRUBEJ RURY".

      Radziłabym Ci się zapoznać i zaprzyjaźnić ze słownikiem języka polskiego, który określenie "kindersztuba" przedstawia jako - z języka niemieckiego, cytuję: - "potoczna nazwa wyniesionego z domu (z dzieciństwa) STARANNEGO WYCHOWANIA, UMIEJĘTNOŚCI ZACHOWANIA SIĘ, ogłada towarzyska. Nazwa nawiązuje do zachowania się w obecności dzieci – nader starannego i wychowawczego. Stąd bywa stosowane w odniesieniu do grzeczności, przesadzonej, na pokaz, zbyt wyidealizowanej."
      Wybacz ale co do niemieckiego wychowania w należytym ordnung'u (z języka niemieckiego, używane jako porządek nie tylko domowy ale także mentalny i porządek współżycia społecznego) mogę dać Ci korki.

      Rozgraniczaj to, że niektórzy przyszli na wykłady z Dominiciem z pasji, drudzy z tego, że chcą podwyższyć swoje kwalifikacje a trzeci przez zwykłą ciekawość. Wisły kijem nie zawrócisz, świata swoim WIELKIM ego także, bo każdy i tak i tak nie będzie Cię szanował. (Mam nadzieję, że sprowadzając się do Warszawy wiedziałaś już jaka rzeka przez nią płynie).
      Ja swój portal urodowy/blog/stronę czy jak to uważam za pewnego rodzaju odskocznię od dnia codziennego, nie, nie pracuję jako wizażystka, kosmetyczka, czy stylistka. Nie mam swojego jak Wy to mówicie "zakładu", nie interesuje mnie swoiste wchodzenie w to towarzystwo głębiej niż na poziom kontaktu wizażysta - klient gdy potrzebuję tak owej usługi. Mam swojego Guru, który przyjeżdża kiedy tylko potrzebuję i to On się dostosowuję a ja dzwonię i ustalam konkretną godzinę.
      Wybacz puszysty kotku ale w tej grze i tak dla mnie będziesz TYLKO Panią która robi MakeUp - lepiej, gorzej ale nic poza tym :) w przeciwieństwie do innych osób które podzielają moją odskocznię, zajmują się podobnymi rzeczami bo to lubią. Sądzę, że zamiast pisać tego typu wypowiedzi które nic nie wnoszą ani w moje ani w Yasminelli życie, powinnaś brać udział w większej ilości warsztatów aby się doszkalać, bo przecież pieniążki z nieba nie spadają a na jedzenie także trzeba mieć :)
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś jak nie na takim przedsięwzięciu jakim był warsztat z Dominiciem to na siłowni :)

      Usuń
  2. również dostałam zaproszenie na tę konferencję, ale nie mogłam się pojawić. Szkoda, że tak kiepsko wyszło z organizacją tego spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydawało mi się, że kelnerzy donosili kanapeczki jak zabrało :)
    Hmmm... ja zjadłam 3 a poszłam tam pod sam koniec.
    Mnie bardziej irytowała Pani tłumacz która według mnie sepleniła i miała problem z dykcją.
    No i strona techniczna. Jak można postawić Pana kamerzystę na srodku jak głowny punkt programu który wszystkim zasłania?
    A potem kolejna wpadka z ta zasłaniającą lampą.
    Konferencja mi się bardzo podobała, choć ubolewam, że Dominik opusił makijaz fotograficzny.
    Ale jak to zawsze bywa, cieżko jest zadowolic wszystkich w 100% :)))


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze nie zauważyłam, byłam jakoś w 2/3 przerwy niczego nie było i potem jeszcze poszłam dolać sobie picia i nie widziałam, żadnej kanapeczki. Według mnie kelerzy tylko zbierali puste talerze i szklanki.

      Usuń
    2. Też byłam na tym seminarium, ale moje oczekiwania były zupełnie inne. nie liczyłam na darmowy posiłek ale na dużą dawkę informacji. Jestem bardzo zadowolona z pokazu. Myślę, że na takie seminaria powinny chodzić wyłącznie osoby profesjonalnie związane z wizażem, chcące się uczyć, a nie najadać na cudzy koszt. Były dwa poczęstunki. Ciastka i kanapki. Kawa, herbata i soki. Zupełnie wystarczające. Małgorzata

      Usuń
    3. no proszę, ja -osoba zawodowo związana z wizażem też śmiałam zgłodnieć, zwłaszcza że przyjechałam z innego miasta i mimo solidnego śniadania, kilku batonów zjedzonych w pociągu na pokazie i po -po prostu umierałam z głodu.

      Usuń
  4. z chęcią wybrałabym się na taką konferencje i zobaczyła efekty na buzi ich kosmetyków, bo fotki widzę ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie się ogólnie podobała konferencja, nie nastawiałam się szczególnie na jedzonko i ploteczki:) wolałam chłonąć całą sobą ducha Kryolanu:) Z Agą Bil siedziałyśmy w 3 rzędzie i miałyśmy świetne widoki:) Podziwiam Cię, że udało Ci się tak szybko zrobić relację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie nastawiałam na jedzenie, ale kurcze jednak od 10 do 17 to długo. Pod koniec się zwyczajnie źle czułam.
      Wiesz zostałam perfidnie obudzona o barbarzyńskiej porze to się udało xD

      Usuń
    2. Haha:) Ja też byłam głooodna, w sumie to te kanapki nawet mi nie smakowały, ratowałam się tik-takami i wodą:P

      Usuń
    3. Widziałyśmy Was II rzędy przed nami:P

      Usuń
  6. WOW, zazdroszczę Ci! Mam nadzieje, ze mi też się kiedyś uda pójść na makijażowe warsztaty:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ;*

    Kochana, Tobie i tak świetne zdjęcia wyszły! WOW! Moje to porażka :D:D :)

    Miło było się w końcu spotkać, do następnego razu i mam nadzieję, że zdążymy dłużej pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm, czyli szału nie było. Szczerze mówiąc orientalny makijaż ślubny lekko mnie przeraził. Niestety prace tego Pana mnie nie powalają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomimo wszystkich niedogodności - i tak zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  10. jakoś nie podobają mi się te makijaże... ale i tak zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama chętnie bym na takie coś poszła:). Mimo niedogodności musiało to być naprawdę ciekawe doświadczenie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi też nie każdy makijaż przypadł do gustu, no i zgadzam się co do cateringu - mogli trochę pomyśleć o tym, że 7 godzin to jednak dużo i trochę więcej jedzenia by się przydało. Tak, czy inaczej mimo wszystko uważam, że tę konferencję możemy przypisać do jakiegoś kolejnego doświadczenia życiowego, czy makijażowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na tej konf dowiedziałm że się nic nowego nie dowiedziałam prócz airbrusha ;p

      Usuń
    2. lacquer-maniacs zgadzam sie z tobą w 100%

      Ancyk tutaj się nie zgodzę, Sporo wyciągnęłam z tej konferencji i w swoim życiu mniej lub bardziej zawodowym postaram się niektóre z nich wprowadzić w życie.

      Usuń
  13. Hehhe niektóre zdjęcia zaskakują:))

    OdpowiedzUsuń
  14. dla mnie też za teatralne były te makijaże i wiele nieprzyjemnych sytuacji - potwierdzam. Powinni jakoś ostrożnie dobierac gości ale ludzie są tylko ludźmi. Ale co z tego, ze momentami wstydziłam się, że Pan Cruz musiał tego wysłuchiwac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie to ujęłaś.

      Usuń
    2. Z miejsca chciałabym pozdrowić Pana który wie jak wygląda podróbka LV - chyba zacznę nosić przy sobie certyfikat albo paragon jak będę brała inne ze swoich torebek na takie spotkania ;p

      Usuń
  15. Potwierdzam - dzień bardzo udany, choć było sporo niedociągnięć. Mi najbardziej podobał się pierwszy ślubny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawdę mówiąc wcale nie żałuję, że nie byłam na konferencji :P

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.