Zatrzymać opaleniznę :)

Robiąc porządki w mojej tajemnej szafce zapasowej trafiłam na butelkę samoopalacza. Używanie go solo, to nie dla mnie, ze względu na to, że tworzy nieestetyczne plamy i ma bardzo pomarańczowy odcień. Wyrzucić ponad pół butelki kosmetyku to  nie dla mnie, no chyba, że nie ma możliwości alternatywnego zużycia. W ten oto sposób w mojej głowie zrodził się szatański pomysł. Zmieszanie samoopalacza tuż przed aplikacją ze zwykłym balsamem nawilżającym. Możecie mi wierzyć to był strzał w 10! Opalenizna ma ładny naturalny odcień, o plamach czy zaciekach niema mowy, o typowym zapachu zachodzących reakcji chemicznych zapomniałam, a co najważniejsze skóra jest nawilżona.




Szczerze mówiąc niezbyt podoba mi się szata graficzna tego kosmetyku, ale nie to jest najważniejsze.  Konsystencja jest podobna do lotionów czy mleczek do ciała. Mogłoby się zdawać, że aplikacja będzie bajkowa, nic bardziej mylnego. Jak samoopalacz się zachowuje, wspomniałam już wyżej. A może ja nie umiem korzystać z takich wynalazków. Zapach z opakowania jest całkiem przyjemny pomimo, że chemiczny. Produkt solo dość długo się wsiąka, jednak w połączeniu z balsamem do ciała czas jest zbliżony do czasu wchłaniania użytego nawilżacza.

Gdyby nie fakt, że produkt zyskał drugie życie, wylądował by w koszu.
Co za tym idzie gdy zużyje go, skuszę się na Lirene Arabica, nie będę więcej bawić się w mieszanie.


Cena: ok 15zł

10 komentarzy:

  1. Zatrzymać opaleniznę - najpierw musiałabym ją mieć :) A do posta: świetny pomysł :) Ja pewnie bym wyrzuciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w ten sposób możesz sobie ją wyczarować xD

      Usuń
  2. Często mieszam balsamy brązujące czy samoopalacze ze zwykłymi balsamami. Po pierwsze: efekt jest delikatniejszy, a po drugie: nie ma żadnych zacieków. Z rossmannowej serii używałam balsamu brązującego i bardzo go lubiłam. Tym razem skusiłam się na Ziaję. Jestem ciekawa czy się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł, u mnie też stoi nieużywany samoopalacz. Balsamów mam spory zapas to idę mieszać!

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę zacząć zabawę z balsamem brązującym, bo strasznie krótko utrzymuje mi się opalenizna. :) też zawsze dodaję trochę balsamu do ciała, żeby nie narobić sobie plam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przed samoopalaczami bronię się rękami i nogami:) z moim szczęściem miałabym tysiąc plam, ale Twój pomysł na wykorzystanie tego kosmetyku bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
  6. No widzisz, tchnęłaś nowe życie w ten samoopalacz:)
    Ja nie lubię takich kosmetyków, bo zawsze mam jakieś smugi i nieestetyczne plamy. Wolę już pozostać bladziochem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. tzreba mieć jeszcze co zatrzymać, hahhahaah <3
    jakoś nigdy nie używałam tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I don't use this tipe of product but I could advise to my friends <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zatrzymuję moją opaleniznę Solastyną Forte :) To suplement z beta-karotenem, który sprawia, że opalenizną można cieszyć się baaaardzo długo :) Pozdrawiam - Tina

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.