Soraya mikro granulkowa farsa.

Zanim opowiem, wam o tym (niestety) bublu, chciałabym was przeprosić za mały przestój na blogu, ale czasem tępo mojego życia, daje mi się równo we znaki, dając mi jasno do zrozumienia, że doba jest zdecydowanie za krótka. Ten okres potrwa pewnie jeszcze kilka/kilkanaście dni. Mam nadzieję, że to rozumiecie, a każdą nową notkę będziecie czytać tak samo chętnie jak wcześniej.

***

Bodajże w lipcu w mojej łazience pojawił się żel z mikro granulkami. Kupiłam go ponieważ, mojego morelowego ulubieńca po prostu nie było. Szczerze do dnia dzisiejszego nie mogę zrozumieć, czemu z całej reszty dostępnych peelingów wybrałam akurat ten...

Opakowanie jeżeli chodzi o kształt czy wykonanie jest identyczne jak w przypadku morelki, różni się tylko szatą graficzną.
Zapach jest dość przyjemny świeży, lekko cytrusowy. Konsystencja to prawdziwa (jak dla mnie) zagadka. Żel ok jak najbardziej zgadza się, przeźroczysty dość rzadki, ale mikro granulki to jakaś farsa. Są to całkiem spore, aczkolwiek w ogóle nie wyczuwalne granatowe kuleczki. Czasem mam wrażenie, że są one wykonane z miękkiego plastiku, lub że same w sobie są mięciutkie. Nie wiem w jaki cudowny sposób mają one oczyszczać pory.
Skład jest owszem chemiczny, ale nie najgorszy, pomimo to przy mojej mieszanej w stronę tłustej cerze, przy codziennym stosowaniu przesuszał ją. Moja buzia lubi gdy raz w tygodniu używam produktu, który ma podobne właściwości, jak ten żel. Odwdzięcza mi się ograniczając produkcję sebum.

Reasumując, kosmetyk może i nie jest najgorszy, ale nie spełnił moich oczekiwań, o żelu z małymi peelingującymi drobinkami.

Cena: ok 13 zł

11 komentarzy:

  1. ogólnie z Soraya tylko peeling morelkowy , reszta raczej słabo wypada

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja doba jest również zdecydowanie za krótka :)

    Miałam ten żel, i Soraya raczej nie jest dla mnie, 95% ich kosmetyków mi nie odpowiada.
    Chcę jedynie spróbować peelingu morelowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze żadnego peelingu z Soraya.
    Nawet osławionego w blogosferze, morelowego :)
    Muszę najpierw zużyć do końca różany peeling z Ziai, i dopiero potem skuszę się na coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie zwróciłam na niego uwagi. I chyba juz nie zwrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Soraya to ostatnia półka w drogerii, na którą bym spojrzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam kiedyś podobny produkt z garniera, też bubel. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. przytafił mi się zakup tego produktu, w sumie sama nie wiem teraz dlaczego, ale też nie byłam zachwycona, nie stosowałam go codziennie i rzeczywiście ograniczał produkcję sebum, stosowany zbyt często może być wysuszający

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam i jakoś mnie nie kusi.. dziwne te granulki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm..szkoda że nie zrobiłaś zdjęcia tych granulek. Po Twojej recenzji na pewno go nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tez uwielbiam ten peeling morelowy firmy Soraya no ale ten żel to jednak żel a nie peeling, ma przede wszystkim oczyszczać skore a nie ja złuszczać wiec aż takiego efektu jak po peelingu morelowym nie ma co oczekiwać. Zel jednak bardzo fajnie oczyszcza skore z makijażu, na mojej skórze dobrze zamyka pory i sprawia ze pojawia sie na niej mniej niespodzianek. Moja skora polubiła ten zel ale oprócz niego uzywam co tydzień peelingu morelowego :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.